Russell: To był bardzo nieudany dzień

Brytyjczyk przyznał, że odpadnięcie ze sprintu było wynikiem jego własnego błędu.
11.10.2606:19
Maciej Wróbel
4wyświetlenia
Embed from Getty Images

George Russell przyznał, że to jego własny błąd doprowadził do wypadku podczas sprintu o Grand Prix Singapuru. Wypadek ten najprawdopodobniej utrudnił mu również walkę o jak najlepszy wynik w kwalifikacjach.

Russell wystartował do sobotniego sprintu dużo lepiej od Maksa Verstappena, szybko obejmując prowadzenie. Brytyjczyk wkrótce potem stracił jednak kontrolę nad samochodem, gdy pojechał zbyt szeroko w ostatnim zakręcie. Obrócił się i uderzył w wewnętrzną barierę, kończąc udział w sprincie.

Drugie miejsce wywalczone w kwalifikacjach do sprintu potwierdzało, że Russell dysponował dobrym tempem. W głównej sesji kwalifikacyjnej zdołał jednak wywalczyć jedynie szósty rezultat. Jego zdaniem mogło to wynikać z konieczności przeprowadzenia przez mechaników przyspieszonej odbudowy bolidu W17.

Ogólnie rzecz biorąc, to był bardzo nieudany dzień, a wszystko zaczęło się od mojego własnego błędu - skomentował Russell. Samochód nie prowadził się tak samo jak wcześniej. Miałem problemy z tyłem, a potem przegrzewałem opony. Wszystko zaczęło się układać niekorzystnie. Wczoraj natomiast wszystko zagrało, a samochód spisywał się bardzo dobrze, więc musimy ustalić, dlaczego tak się stało.

W takich okolicznościach nie jest to raczej zaskakujące, gdy cały zespół musi tak szybko ponownie złożyć samochód, który wcześniej rozbił się o barierę. Wczoraj byliśmy konkurencyjni na każdym okrążeniu, a dziś już tak nie było.

Z taką teorią zgadza się szef Mercedesa, Toto Wolff, choć podkreśla, że zespół musi jeszcze dokładniej zbadać sprawę. W przypadku George'a samochód został ukończony dosłownie w ostatniej chwili - powiedział Wolff w rozmowie z niemiecką redakcją Sky. Podłoga prawdopodobnie nie jest w takim stanie, w jakim powinna być. Biorąc to wszystko pod uwagę, był to dobry występ.

Zapytany o swoje szanse w niedzielnym wyścigu, Russell nie potrafił udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Kara za jednostkę napędową, będąca konsekwencją awarii silnika podczas rundy w Sepang, zepchnie go bowiem na sam koniec stawki.

28-latek zdaje sobie sprawę, że choć Kimi Antonelli zdołał odnieść zwycięstwo w Grand Prix Włoch po starcie z dziewiętnastej pozycji, to podczas rundy w Azerbejdżanie potrzebował aż siedemnastu okrążeń, by z szesnastego miejsca awansować do pierwszej dziesiątki.

To będzie bardzo trudne wyzwanie - powiedział Russell, zapytany przez Autosport o to, czego może dokonać w niedzielę. Kimi miał jeden wyścig, w którym wystartował z dziewiętnastego miejsca i wygrał, a w innym ruszał z szesnastej pozycji i dopiero na dziesięć okrążeń przed końcem, czy jakoś tak, awansował na dziesiąte miejsce.

Ten sam kierowca, ten sam samochód, ale zupełnie różne rezultaty. Dlatego, odpowiadając na pytanie, naprawdę nie wiem.