Hamilton: To ja podjąłem decyzję o pozostaniu na torze

41-latek przeprosił zespół za nietrafioną decyzję strategiczną podczas wirtualnej neutralizacji.
11.10.2618:52
Maciej Wróbel
138wyświetlenia
Embed from Getty Images

Lewis Hamilton wziął na siebie odpowiedzialność za nietrafioną decyzję strategiczną, która kosztowała go miejsce na podium w Grand Prix Singapuru.

Siedmiokrotny mistrz świata był w Singapurze na dobrej drodze, by zanotować kolejną w tym sezonie wizytę na podium. Przez większość dystansu Brytyjczyk plasował się na trzeciej pozycji za zespołowym partnerem, Charlesem Leclerkiem.

Na 39. okrążeniu doszło jednak do decydującego dla losów wyścigu Hamiltona zdarzenia. Wówczas to na poboczu z powodu awarii sprzęgła zatrzymał się Lance Stroll. Gdy porządkowi ściągali z toru bolid Kanadyjczyka, dyrekcja podjęła decyzję o wprowadzeniu stanu wirtualnej neutralizacji.

Podczas okresu VSC na zmianę opon zjechali Charles Leclerc oraz Andrea Kimi Antonelli. Hamilton pozostał zaś na torze, co początkowo wydawało się niezrozumiałą decyzją zespołu. Dysponujący coraz mocniej zużytym miękkim ogumieniem Hamilton na ostatnich okrążeniach stracił trzy pozycje i ostatecznie ukończył wyścig dopiero na szóstej pozycji.

Jednakże, tuż po przekroczeniu linii mety, Lewis Hamilton przez radio przeprosił zespół za jego decyzję o pozostaniu na torze. Przepraszam chłopaki. Zawiodłem was dziś tą strategią. To była moja decyzja i kosztowała nas ona sporo punktów. Spróbuję to wynagrodzić następnym razem. Tak czy inaczej, świetna robota z pit stopem - powiedział Brytyjczyk.

Jak podaje Sky Sports F1, 41-latek został następnie przewieziony do centrum medycznego z powodu złego samopoczucia i otrzymał zwolnienie z obowiązku udzielania wywiadów po wyścigu, w związku z czym nie mógł on udzielić dodatkowego komentarza.

Frederic Vasseur potwierdził w rozmowie z F1 TV, że zespół chciał podczas wirtualnej neutralizacji ściągnąć do boksów obydwu swoich kierowców. Wzywaliśmy obu naszych kierowców, ale Lewis zdecydował się pozostać na torze - powiedział szef Ferrari.

Ogólnie rzecz biorąc uważam, że był to błąd. Mogliśmy dziś zająć drugie i trzecie miejsce. Na okrążeniu zjazdowym przeprosił nas za tę strategię i że nie zjechał, choć był wzywany.