Hamilton: Oczyściliśmy atmosferę z Charlesem
Także Leclerc potwierdza, że Meksyk to 'zamknięty rozdział'.
08.11.2615:32
4wyświetlenia
Embed from Getty Images
Lewis Hamilton oznajmił, iż wszelkie nieporozumienia, do jakich doszło w Meksyku pomiędzy nim, a zespołowym partnerem, Charlesem Leclerkiem, należą już do przeszłości.
Przed tygodniem, na starcie Grand Prix Meksyku, doszło do zaciętego, bratobójczego pojedynku pomiędzy obydwoma kierowcami Ferrari. Lewis Hamilton i Charles Leclerc podczas walki o prowadzenie w pewnym momencie wyjechali poza tor, co wykorzystał Max Verstappen, który później odniósł zwycięstwo w wyścigu. Po zakończeniu zmagań Hamilton nie szczędził ostrych słów pod adresem kolegi z zespołu.
Teraz jednak Brytyjczyk potwierdza, że sprawa została omówiona wewnętrznie i że obaj kierowcy Scuderii zostawili za sobą wszelkie nieporozumienia z Meksyku. Jak twierdzi Hamilton, nie wymagało to nawet zaangażowania szefa zespołu, Frederica Vasseura.
Wspomniany Vasseur nie miał okazji spotkać się ze swoimi kierowcami w Meksyku, w związku z czym rozmowy przełożono na moment ich przybycia do Sao Paulo, przy czym Leclerc pozostał w Europie dłużej ze względu na narodziny córki. Wcześniej, podczas czwartkowej konferencji prasowej, Hamilton podtrzymał swoje komentarze z Meksyku, potwierdzając, że jego zdaniem Leclerc ściga się z nim ostrzej, niż z jakimkolwiek innym kierowcą.
Charles Leclerc tymczasem również potwierdził, iż konflikt został zażegnany.
Lewis Hamilton oznajmił, iż wszelkie nieporozumienia, do jakich doszło w Meksyku pomiędzy nim, a zespołowym partnerem, Charlesem Leclerkiem, należą już do przeszłości.
Przed tygodniem, na starcie Grand Prix Meksyku, doszło do zaciętego, bratobójczego pojedynku pomiędzy obydwoma kierowcami Ferrari. Lewis Hamilton i Charles Leclerc podczas walki o prowadzenie w pewnym momencie wyjechali poza tor, co wykorzystał Max Verstappen, który później odniósł zwycięstwo w wyścigu. Po zakończeniu zmagań Hamilton nie szczędził ostrych słów pod adresem kolegi z zespołu.
Teraz jednak Brytyjczyk potwierdza, że sprawa została omówiona wewnętrznie i że obaj kierowcy Scuderii zostawili za sobą wszelkie nieporozumienia z Meksyku. Jak twierdzi Hamilton, nie wymagało to nawet zaangażowania szefa zespołu, Frederica Vasseura.
Jeśli chodzi o mnie i o Charlesa, to nie Fred oczyścił atmosferę. Usiedliśmy razem, położyliśmy kres nieporozumieniom i poszliśmy dalej. Myślę, że cały czas darzymy się wielkim, wzajemnym szacunkiem- powiedział 41-latek w rozmowie ze Sky Sports.
Cieszę się, że porozmawialiśmy. Teraz wszystko wygląda dobrze, jak zwykle. Czasami w takich sytuacjach wystarczy po prostu porozmawiać i nie ma żadnych żądań z żadnej strony. Obaj po prostu wskazywaliśmy pewne rzeczy i obszary, w których możemy wypaść lepiej i wspierać siebie nawzajem. Liczę od teraz na lepsze wyścigi.
Wspomniany Vasseur nie miał okazji spotkać się ze swoimi kierowcami w Meksyku, w związku z czym rozmowy przełożono na moment ich przybycia do Sao Paulo, przy czym Leclerc pozostał w Europie dłużej ze względu na narodziny córki. Wcześniej, podczas czwartkowej konferencji prasowej, Hamilton podtrzymał swoje komentarze z Meksyku, potwierdzając, że jego zdaniem Leclerc ściga się z nim ostrzej, niż z jakimkolwiek innym kierowcą.
Charles Leclerc tymczasem również potwierdził, iż konflikt został zażegnany.
Tak, oczywiście. Naprawdę uważam, że gdy teraz rozmawiamy, sprawy mają się znacznie lepiej- powiedział Monakijczyk.
Oczywiście jest pewne napięcie, oczywiście każdy z nas chce finiszować na wyższej pozycji i czasem nie udaje się zrobić czegoś w odpowiedni sposób.
Czasem dobrze jest się w czymś nie zgadzać. Późniejsze przedyskutowanie pewnych spraw oczywiście bardzo pomaga. Z mojej perspektywy, byłem oczywiście bardzo bezpośredni i myślę, że dobrze było mówić. Myślę, że zawsze jest to potrzebne po tego typu sytuacjach.
Uważam, że tym razem nabrało to zbyt dużych rozmiarów i trwało zbyt długo. Z drugiej strony, był to dla mnie wyjątkowy tydzień, przez co nie mogłem omówić tych spraw wcześniej. Te dyskusje były jednak ważne, ale teraz uważam je za zamknięty rozdział. Teraz najważniejsze jest, aby spoglądać w przyszłość- zakończył 29-latek.
Maciej Wróbel