FIA: Błąd ludzki stał za problemem z oprogramowaniem podczas SQ1
W pierwszej części kwalifikacji niektórzy kierowcy mieli wyłączony tryb wyprzedzania.
09.10.2619:01
132wyświetlenia
Embed from Getty Images
FIA potwierdziła wystąpienie drugiego błędu podczas kwalifikacji do sprintu przed Grand Prix Singapuru. Doszło do niego niezależnie od usterki systemu pomiaru czasu i klasyfikacji, która sprawiła, że czasy niektórych kierowców nie były wyświetlane.
Pierwsza część kwalifikacji do sprintu (SQ1) została przerwana czerwoną flagą po tym, jak Sergio Perez uderzył w bariery w zakręcie numer 5. Meksykanin zdołał ruszyć z miejsca, po czym dojechał do alei serwisowej, po drodze gubiąc uszkodzone elementy przedniego skrzydła. W efekcie kontrola wyścigu musiała wstrzymać sesję, aby umożliwić uprzątnięcie odłamków.
Po wznowieniu rywalizacji pojawiły się dwa nietypowe problemy: czasy niektórych okrążeń nie były rejestrowane przez system, a kilku kierowców skarżyło się, że dysponują mniejszą mocą, niż się spodziewali. Wielu z nich poinformowano, że za tę drugą kwestię odpowiada FIA, co skłoniło ich do wniosku, że sytuacja ma związek z błędem oprogramowania, który wpłynął na przebieg ubiegłotygodniowego Grand Prix Bahrajnu w Malezji.
Organ zarządzający wyjaśnił jednak, że nie był to problem z oprogramowaniem, lecz błąd ludzki związany z aktywacją trybu wyprzedzania (Overtake Mode). System ten zapewnia kierowcom dostęp do dodatkowych 0,5 megadżula energii. Może to mieć daleko idące konsekwencje, ponieważ wpływa nie tylko na czas szybkiego okrążenia, ale również na przygotowanie opon podczas okrążeń wyjazdowych.
Choć tym razem nie zawiniło oprogramowanie, jest to kolejna głośna wpadka po kuriozalnych wydarzeniach z ubiegłotygodniowego Grand Prix Bahrajnu, kiedy wyścig trzeba było wstrzymać po zaledwie jednym okrążeniu formującym. W mokrych warunkach bolidy utraciły wówczas moc elektryczną.
Według dostępnych informacji problem dotknął nie tylko Sainza, lecz także Kimiego Antonellego, Charlesa Leclerca oraz obu kierowców Astona Martina.
FIA potwierdziła wystąpienie drugiego błędu podczas kwalifikacji do sprintu przed Grand Prix Singapuru. Doszło do niego niezależnie od usterki systemu pomiaru czasu i klasyfikacji, która sprawiła, że czasy niektórych kierowców nie były wyświetlane.
Pierwsza część kwalifikacji do sprintu (SQ1) została przerwana czerwoną flagą po tym, jak Sergio Perez uderzył w bariery w zakręcie numer 5. Meksykanin zdołał ruszyć z miejsca, po czym dojechał do alei serwisowej, po drodze gubiąc uszkodzone elementy przedniego skrzydła. W efekcie kontrola wyścigu musiała wstrzymać sesję, aby umożliwić uprzątnięcie odłamków.
Po wznowieniu rywalizacji pojawiły się dwa nietypowe problemy: czasy niektórych okrążeń nie były rejestrowane przez system, a kilku kierowców skarżyło się, że dysponują mniejszą mocą, niż się spodziewali. Wielu z nich poinformowano, że za tę drugą kwestię odpowiada FIA, co skłoniło ich do wniosku, że sytuacja ma związek z błędem oprogramowania, który wpłynął na przebieg ubiegłotygodniowego Grand Prix Bahrajnu w Malezji.
Przejechaliśmy tylko jedno okrążenie. Mieliśmy problemy z hamulcami- powiedział Carlos Sainz, który odpadł już w SQ1.
Ale oprócz tego połowa stawki przejechała okrążenie z silnikiem, który zapewniał o pół sekundy lepszy czas niż w przypadku pozostałych samochodów. Tym razem znów wystąpił problem z oprogramowaniem i znaleźliśmy się po gorszej stronie tej sytuacji.
Z jakiegoś powodu FIA, podobnie jak w Malezji, nie zdecydowała się szybko rozwiązać problemu i zaakceptowała sytuację, w której połowa samochodów miała podczas kwalifikacji większą moc niż druga połowa. Trochę mnie więc dziwi, że w tym sporcie wciąż stosuje się różne zasady w zależności od tego, kto odpada w Q1, a kto już na pierwszym okrążeniu.
Organ zarządzający wyjaśnił jednak, że nie był to problem z oprogramowaniem, lecz błąd ludzki związany z aktywacją trybu wyprzedzania (Overtake Mode). System ten zapewnia kierowcom dostęp do dodatkowych 0,5 megadżula energii. Może to mieć daleko idące konsekwencje, ponieważ wpływa nie tylko na czas szybkiego okrążenia, ale również na przygotowanie opon podczas okrążeń wyjazdowych.
Podczas pierwszej części kwalifikacji do sprintu w kontroli wyścigu doszło do błędu ludzkiego, niezwiązanego z problemem z pomiarem czasu, który również miał miejsce w SQ1- przekazał rzecznik FIA.
Błąd ten sprawił, że po przerwie spowodowanej czerwoną flagą tryb wyprzedzania nie był dostępny po wznowieniu SQ1. Gdy zorientowano się, że po restarcie tryb wyprzedzania pozostaje nieaktywny, włączono go na 27 sekund, po czym ponownie wyłączono.
FIA przyznaje, że ten niefortunny błąd ludzki wpłynął na osiągi niektórych samochodów, w zależności od momentu rozpoczęcia ich przejazdu oraz pozycji na okrążeniu. Druga i trzecia część kwalifikacji do sprintu przebiegły już bez zakłóceń.
Choć tym razem nie zawiniło oprogramowanie, jest to kolejna głośna wpadka po kuriozalnych wydarzeniach z ubiegłotygodniowego Grand Prix Bahrajnu, kiedy wyścig trzeba było wstrzymać po zaledwie jednym okrążeniu formującym. W mokrych warunkach bolidy utraciły wówczas moc elektryczną.
Według dostępnych informacji problem dotknął nie tylko Sainza, lecz także Kimiego Antonellego, Charlesa Leclerca oraz obu kierowców Astona Martina.
Maciej Wróbel