Verstappen apeluje do Red Bulla o rozwiązanie problemów ze startami
Na starcie sprintu w Singapurze Holender znów szybko stracił pierwszą pozycję.
10.10.2614:51
52wyświetlenia
Embed from Getty Images
Max Verstappen zaapelował do swojego zespołu, aby jak najszybciej uporał się z
Czterokrotny mistrz świata zwyciężył w sprincie w Singapurze, choć ponownie zanotował kiepski start, po którym stracił pierwszą pozycję na rzecz George'a Russella. Ostatecznie to Verstappen dziś bezapelacyjnie triumfował, gdyż jego rywal z Mercedesa rozbił swój samochód wkrótce potem, a kierowcy Ferrari nie byli w stanie bezpośrednio zagrozić Holendrowi.
Wygrane w kwalifikacjach do sprintu oraz w samym sprincie są pierwszymi w karierze Verstappena zdobytymi na ulicznym torze Marina Bay. Sam zainteresowany podkreśla jednak, że osiągnięcia te nie wzbudzają w nim większych emocji, ponieważ najważniejsze dla niego pozostaje zwycięstwo w niedzielnym Grand Prix.
Holender od dawna nie ukrywa, że nie jest fanem tego formatu rywalizacji. Można jednak argumentować, że triumf w Singapurze ma nieco większe znaczenie, biorąc pod uwagę problemy, z jakimi Red Bull zmagał się na tym ulicznym torze w ostatnich latach.
Kiedy jednak redakcja Motorsport.com przedstawiła Verstappenowi ten punkt widzenia, okazało się, że nie podziela on takiej opinii. Sprint potwierdza, że Red Bull zmierza we właściwym kierunku z modelem RB22, ale dla samego kierowcy nie oznacza to niczego więcej.
Holender zwraca uwagę również na inny poważny problem Red Bulla - starty. W Malezji Verstappen stracił pozycję na rzecz obu kierowców Mercedesa, a w sobotnim sprincie w Singapurze podobna sytuacja przydarzyła mu się w starciu z George'em Russellem.
Zapytany o konkretną przyczynę problemu, odpowiedział:
W sobotę słaby start ostatecznie nie okazał się kosztowny, ponieważ pod koniec pierwszego okrążenia Verstappen widział, jak Russell wypada z wyścigu po uderzeniu w bariery.
Sam Verstappen starał się unikać podobnego ryzyka, wiedząc, że wyprzedzanie jest praktycznie niemożliwe, jeśli rywal nie popełni błędu. Było to szczególnie widoczne na częściowo mokrym torze, gdzie kierowcy szybko przekonali się, że istnieje tylko jedna optymalna linia jazdy.
Max Verstappen zaapelował do swojego zespołu, aby jak najszybciej uporał się z
fatalnymistartami, które trapią go od początku sezonu 2026.
Czterokrotny mistrz świata zwyciężył w sprincie w Singapurze, choć ponownie zanotował kiepski start, po którym stracił pierwszą pozycję na rzecz George'a Russella. Ostatecznie to Verstappen dziś bezapelacyjnie triumfował, gdyż jego rywal z Mercedesa rozbił swój samochód wkrótce potem, a kierowcy Ferrari nie byli w stanie bezpośrednio zagrozić Holendrowi.
Wygrane w kwalifikacjach do sprintu oraz w samym sprincie są pierwszymi w karierze Verstappena zdobytymi na ulicznym torze Marina Bay. Sam zainteresowany podkreśla jednak, że osiągnięcia te nie wzbudzają w nim większych emocji, ponieważ najważniejsze dla niego pozostaje zwycięstwo w niedzielnym Grand Prix.
Chcę wygrać jutro. Nie traktuję tego jako zwycięstwa tak, jak wygranej w Grand Prix- powiedział kierowca Red Bulla.
Holender od dawna nie ukrywa, że nie jest fanem tego formatu rywalizacji. Można jednak argumentować, że triumf w Singapurze ma nieco większe znaczenie, biorąc pod uwagę problemy, z jakimi Red Bull zmagał się na tym ulicznym torze w ostatnich latach.
Kiedy jednak redakcja Motorsport.com przedstawiła Verstappenowi ten punkt widzenia, okazało się, że nie podziela on takiej opinii. Sprint potwierdza, że Red Bull zmierza we właściwym kierunku z modelem RB22, ale dla samego kierowcy nie oznacza to niczego więcej.
Moje emocje są takie same. Nie ma dla mnie znaczenia, czy wcześniej wygrywałem na tym torze, czy nie- dodał 29-latek.
Holender zwraca uwagę również na inny poważny problem Red Bulla - starty. W Malezji Verstappen stracił pozycję na rzecz obu kierowców Mercedesa, a w sobotnim sprincie w Singapurze podobna sytuacja przydarzyła mu się w starciu z George'em Russellem.
Start ponownie był fatalny, więc zdecydowanie musimy nad tym popracować- kontynuuje Verstappen.
Jeśli jutro coś takiego się powtórzy, wyścig będzie dla nas praktycznie skończony, o ile nie wydarzy się coś nieprzewidywalnego.
Zapytany o konkretną przyczynę problemu, odpowiedział:
Jak zwykle samochód po prostu nie rusza odpowiednio z miejsca. Nie chce jechać, nie przyspiesza po starcie.
Mamy kilka ograniczeń, nad którymi musimy popracować, i prawdopodobnie część odpowiedzialności leży również po naszej stronie. Musimy wykonywać lepszą pracę, ponieważ kierowcy Racing Bulls czasami mają lepsze starty niż my. Musimy więc po prostu się poprawić.
W sobotę słaby start ostatecznie nie okazał się kosztowny, ponieważ pod koniec pierwszego okrążenia Verstappen widział, jak Russell wypada z wyścigu po uderzeniu w bariery.
Już wcześniej kilka razy na pierwszym okrążeniu jechał bokiem, więc myślę, że po prostu bardzo mocno naciskał- ocenił czterokrotny mistrz świata.
W ostatnim zakręcie najechał na białą linię, co oczywiście posłało go prosto w ścianę. To błąd, który łatwo popełnić, a jednocześnie miał pecha.
Sam Verstappen starał się unikać podobnego ryzyka, wiedząc, że wyprzedzanie jest praktycznie niemożliwe, jeśli rywal nie popełni błędu. Było to szczególnie widoczne na częściowo mokrym torze, gdzie kierowcy szybko przekonali się, że istnieje tylko jedna optymalna linia jazdy.
Z jednej strony było spokojnie, ale jednocześnie trzeba było pozostać skupionym. Gdy człowiek się rozluźni, łatwo popełnić błąd albo wyjechać za szeroko. Chodziło więc przede wszystkim o to, by zachować czujność.
Trzeba zachować spokój, ale jednocześnie uważnie obserwować tor przed sobą. Opony tracą przyczepność, a nawierzchnia w niektórych miejscach wysycha, podczas gdy w innych pozostaje śliska. Trzeba po prostu uzbroić się w cierpliwość- zakończył Verstappen.
Maciej Wróbel