GP Chin: Hamilton wygrywa po raz drugi w sezonie

Brytyjczyk zaliczył fantastyczny start i był niezagrożony na dystansie całego wyścigu
14.04.1910:34
Mateusz Szymkiewicz
1605wyświetlenia
Embed from Getty Images

Lewis Hamilton zwyciężył w Grand Prix Chin, które było tysięcznym wyścigiem w historii Formuły 1. Podium uzupełnili zdobywca pole position - Valtteri Bottas, a także Sebastian Vettel z Ferrari. Dla Mercedesa jest to również trzeci dublet z rzędu w tym sezonie.

Dramat McLarena


Jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji byliśmy świadkami dwóch kuriozalnych sytuacji, gdy na okrążeniu formującym na zimnych oponach obrócili się Max Verstappen oraz Robert Kubica. Holender stracił kontrolę nad swoim Red Bullem w siódmym zakręcie, natomiast Polak wypadł z toru na wyjściu z szóstego wirażu. Szczęśliwie obaj zawodnicy nie zgasili silników i wrócili do jazdy.

Po starcie Grand Prix Chin na prowadzeniu znalazł się Lewis Hamilton, który wyprzedził ruszającego z pole position Bottasa jeszcze przed pierwszym zakrętem. Na trzecią lokatę awansował Charles Leclerc przed Sebastianem Vettelem, natomiast pierwszą dziesiątkę uzupełnili Verstappen, Gasly, Ricciardo, Perez, Hulkenberg oraz Magnussen.

W szóstym zakręcie rozegrał się prawdziwy dramat dla McLarena. Reprezentanci stajni z Woking uwikłali się w incydent, który spowodował Daniił Kwiat. Rosjanin uderzył lewym tylnym kołem w bolid Sainza, by następnie odbić się od niego i wpaść w Norrisa. Brytyjczyk po kontakcie z kierowcą Toro Rosso wystrzelił w powietrze i wypadł z toru, natomiast Sainz uszkodził skrzydło. Obaj zawodnicy musieli zjechać do mechaników na naprawy, a Kwiat otrzymał karę przejazdu przez aleję serwisową. Z kolei porozrzucane po torze elementy wymusiły na sędziach podjęcie decyzji o wirtualnej neutralizacji, która trwała tylko jedno okrążenie.

Jak co weekend... Zagubione Ferrari


Na siódmym okrążeniu trzeci Leclerc tracił już 4,5 sekundy do Valtteriego Bottasa z Mercedesa, natomiast tuż za jego plecami jechał Sebastian Vettel. Niemiec zgłosił zespołowi, że dysponuje lepszym tempem od partnera. Ferrari licząc się z zagrożeniem ze strony piątego Verstappena, zdecydowało się zamienić pozycjami swoich kierowców. Na jedenastym kółku tuż za prostą startową Leclerc przepuścił Vettela.

Plan Ferrari spalił jednak na panewce, ponieważ Vettel na przestrzeni kolejnych pięciu okrążeń aż trzykrotnie zblokował koła na dohamowaniu do czternastego zakrętu. Niemiec nie był w stanie zbliżyć się do Mercedesów, ani nie mógł uciec od Leclerca. Monakijczyk widząc kłopoty partnera poprosił zespół o zgodę na podjęcie walki o trzecie miejsce, choć mimo deklaracji, że jego prośba jest brana pod uwagę, ostatecznie nie otrzymał zielonego światła.

Na dwunastym okrążeniu rozpoczęły się zmiany opon. Pierwszą turę rozpoczął Nico Hulkenberg z Renault, który pięć kółek później został wycofany z wyścigu, najprawdopodobniej przez problemy z układem napędowym. Na osiemnastym kółku zmiany rozpoczęła czołówka i najpierw opony z białym paskiem otrzymał Verstappen, by podczas kolejnej próby pojawił się Vettel. Niemiec wrócił na tor na piątym miejscu tuż przed nosem Holendra. Wkrótce było jasne, że Ferrari zdecydowało się przedłużyć stint Leclerca i spadnie on za reprezentanta Red Bulla.

Dziewiętnaste kółko mogło nam przypomnieć ubiegłoroczne wydarzenia z Chin, gdy Max Verstappen opóźnił hamowanie do czternastego zakrętu i zaatakował Vettela. Reprezentant Ferrari widział jednak co się dzieje i przepuścił 21-latka, by ciasno wejść w zakręt i utrzymać pozycję. Vettel wyjeżdżając na krótką prostą zepchnął rywala na trawę, mając spokój już do końca zmagań. Na dwudziestym pierwszym okrążeniu Bottas zjechał po twarde opony, natomiast na dwudziestym trzecim u mechaników zameldowali się Hamilton i Leclerc po identyczne zestawy. Brytyjczyk wrócił na prowadzeniu, natomiast Monakijczyk spadł na piątą lokatę ze stratą aż dziewięciu sekund do Verstappena.

Sprint do mety


W połowie wyścigu bardzo intensywny przejazd miał Kimi Raikkonen, który po zmianie ogumienia rozpoczął szarżę w środku stawki. Najpierw Fin awansował na dziesiąte miejsce po udanym ataku na Magnussena w szóstym zakręcie, by na dwudziestym dziewiątym kółku w nawrocie przebić się przed Grosjeana.

Trzydzieste piąte okrążenie zainaugurowało drugą serię pit stopów i w czołówce znów jako pierwszy pojawił się Verstappen. Zawodnicy tym razem zjeżdżali po pośrednie opony, a pozycje i różnice pozostały bez zmian. Najpóźniej, bo na czterdziestym trzecim kółku, u mechaników znalazł się Leclerc. Przez chwilę wydawało się, że Ferrari zamierza zrealizować u swojego nowego kierowcy strategię jednego pit stopu, lecz bardzo szybko stało się jasne, że będzie to niemożliwe... Co ciekawe, na podwójną zmianę zdecydowano się w Mercedesie. Kalkulacja zespołu była jednak nie do końca precyzyjna, ponieważ Bottas musiał zwolnić, widząc, że Hamilton cały czas jest obsługiwany na stanowisku.

Na czterdziestym trzecim kółku z wyścigiem pożegnał się Kwiat, którego bolid został ściągnięty do garażu, natomiast tuż przed metą wycofała się ofiara Rosjanina - Lando Norris. Tymczasem na końcu stawki Robert Kubica znalazł się na chwilę na przedostatnim miejscu, gdy Williams zrealizował pit stop u George'a Russella. Mimo to Brytyjczyk jeszcze na tym samym, pięćdziesiątym drugim okrążeniu, wyprzedził swojego partnera na długiej prostej.

Dla Kubicy, który ukończył wyścig na ostatnim siedemnastym miejscu, była to bardzo skomplikowana niedziela. Polak miał katastrofalny pit stop, gdy mechanicy opuścili jego bolid jeszcze przed zdjęciem lewego przedniego koła. Z kolei na torze Kubica zmagał się z niską przyczepnością opon i znów nie był w stanie podjąć walki z Russellem.

Dwa kółka przed metą używany zestaw miękkich Pirelli otrzymał Pierre Gasly. Francuz miał na tyle dużą przewagę nad siódmym Ricciardo, że zespół zdecydował się powalczyć o najszybsze okrążenie. Francuz zrealizował strategię zespołu i może dopisać sobie dodatkowy punkt.

Na mecie jako pierwszy zameldował się Lewis Hamilton przed Valtterim Bottasem, Sebastianem Vettelem, Maksem Verstappenem, Charlesem Leclerkiem, Pierre Gasly'm, Danielem Ricciardo, Sergio Perezem, Kimim Raikkonenem oraz Alexandrem Albonem. Tajlandczyk, który ruszał z alei serwisowej, ma za sobą fantastyczne zmagania. Jego postawa została doceniona przez kibiców, którzy wybrali go na kierowcę dnia.