Leclerc wygrywa Grand Prix Belgii

Podium jednak uzupełnił Mercedes pokonując Vettela
01.09.1916:59
Łukasz Godula
1987wyświetlenia

Obecny weekend na Spa zdecydowanie nie należy do wesołych. Wczorajsza śmierć Anthoine Huberta wstrząsnęła całym światem sportów motorowych. Na torze w Spa oglądaliśmy dziś wiele emocjonalnych obrazków, gdzie mama i brat zmarłego odbierali kondolencje od wszystkich w padoku. Jednak niedzielna Grand Prix przyniosło nieco pocieszenia. Tym razem wygrał Charles Leclerc, po raz pierwszy w karierze, choć na pewno nie po raz ostatni.

Fatalny start Verstappena


Start i pierwsze kółko zapewniło większość z dzisiejszych emocji. Bardzo słabo wystartował Verstappen, co chciał wykorzystać Raikkonen, jednak Fin źle ocenił miejsce po wewnętrznej zakrętu La Source i doszło do zderzenia, które wyeliminowało z rywalizacji Holendra. Sytuację idealnie wykorzystał Lando Norris, przeskakując z jedenastego na piąte miejsce. Drugi kierowca McLarena nie miał tyle szczęścia i rywalizację zakończył po przedwczesnym postoju, a chwilę później po awarii napędu.

Wypadek Verstappena spowodował wyjazd samochodu bezpieczeństwa, który pozostawał na torze przez trzy kółka, jednak chwilę przed restartem ponownie ogłoszono neutralizację z powodu sprzątania samochodu Sainza. Jednak po czwartym okrążeniu wszystko wróciło do normy i ściganie zostało wznowione.

Zbyt wczesny zjazd Vettela


Vettel podczas restartu zblokował koła w La Source, jednak obronił się zarówno tam, jak na prostej Kemmel. Więcej akcji do postojów nie było, a te zaczął Gasly zjeżdżając na czternastym kółku po pośrednią mieszankę. Z czołówki na szesnastym kółku zjechał Vettel, tymczasem reszta zawodników postanowiła zostać na torze dłużej. Zanim zjechali Leclerc i Hamilton, na torze na 19. okrążeniu nastąpiła wrzawa i aplauz w celu upamiętnienia Huberta, który nosił numer 19.

Leclerc zjechał na 21. okrążeniu, Hamilton 23, a Bottas 23. Postawiło to Vettela w trudnej sytuacji, ponieważ prowadził, ale jego opony nie miały szans wytrzymania do mety. Niemiec nie wstrzymywał nadjeżdżającego Leclarca, pozwalając mu uciekać przed Hamiltonem, jednak przed Anglikiem kierowca Ferrari nie miał argumentów. Chwilę później Ferrari zdecydowało o zjeździe po miękkie opony i walce o najszybsze okrążenie, jednocześnie poddając się w walce o podwójne podium.

Leclerc wytrzymuje presję


Gdy na czele walka nieco się uspokoiła, w środku stawki zawodnicy cały czas się tasowali pozycjami i walczyli o każdy punkt. Bardzo dobre tempo prezentował Albon, który po postoju stale przebijał się w górę stawki. Norris tymczasem wydawałoby się pewnie zmierzał po piąte miejsce i zwycięstwo w reszcie stawki.

Tradycyjnie z walki o punkty wypadły samochody Haasa, prezentując coraz gorsze tempo. Na czele Hamilton zaczął dojeżdżać do Leclerca i zapowiadało się na walkę na ostatnim kółku. Jednak Monakijczyk utrzymał nerwy na wodzy do samego końca. Tymczasem za plecami czołówki doszło do małego dramatu, gdyż Norris zatrzymał się na prostej startowej, tracąc punktowaną pozycję, a do nieco większego z udziałem Giovinazziego, który z dużym impetem uderzył w bandy. Albon tymczasem zdołał wyprzedzić Pereza, dzięki czemu to on wygrał rywalizację za plecami Mercedesa i Ferrari, a można to uznać za udany debiut w Red Bullu.

Po wyjściu z samochodu Leclerc przyznał, że spełnił swoje dziecięce marzenie, ale na podium żaden z zawodników nie okazywał radości. W zadumie nad wczorajszym tragicznym wypadkiem kierowcy pogratulowali sobie i skryli się w czeluściach garaży.

Pogoda na koniec sesji:
Temperatura toru: 27°C
Temperatura powietrza: 17°C
Prędkość wiatru: 1,0 m/s
Wilgotność powietrza: 53%
Sucho