GP Australii: konferencja prasowa po wyścigu
Konferencja prasowa z udziałem Jensona Buttona, Rubensa Barrichello i Jarno Trulliego
29.03.0923:08
14144wyświetlenia

Jenson, chaos przed tobą, a właściwie za tobą pokazał, jak wiele rzeczy mogło dziś pójść źle. Jednak z naszego punktu widzenia wszystko wyglądało na sielankowy wyścig.
Jenson Button:
Sądzę, że to zawsze wygląda na łatwiejsze niżeli faktycznie jest. Pierwsze okrążenia były dla mnie bardzo udane i byłem w stanie złapać odpowiedni rytm, jednak po pojawieniu się samochodu bezpieczeństwa miałem olbrzymie problemy z dogrzaniem opon. Bolid dobijał przez to do podłoża i tuż przed zjazdem samochodu bezpieczeństwa spłaszczyłem przednią oponę w bolidzie. Potem musiałem się zmagać ze sporymi wibracjami, a do tego nie najlepszym światłem. Jazda na czele może być łatwa, jednak tym razem taka nie była, mówię wam.
Był to jednak niesamowity dzień. Niektórzy mogą stwierdzić, że są rozczarowani, iż wyścig skończył się za samochodem bezpieczeństwa. Jednak mnie to nie obchodzi. Wygrałem wyścig i tylko to się liczy. Chcę za to wszystkim podziękować. Jak już mówiłem, ostatnie miesiące były dla nas traumatyczne, jednak nie do opisania jest to, jak ciężko nam faktycznie było i to zespołowi należą się naprawdę wielkie podziękowania. Chcę też podziękować mojej rodzinie, która znosiła ze mną ten trudny okres.

Rubens, dzięki fantastycznym osiągom zespołu zająłeś drugie miejsce, udowadniając, że bolid jest nie tylko szybki, ale i bardzo niezawodny.
Rubens Barrichello:
Jest mocny, bardzo mocny. Zostałem uderzony z tyłu i uderzyłem kogoś z przodu. Tak jak Jenson powiedział, to był trudny wyścig, ale po starcie nawet nie przyszło mi na myśl, że ukończę wyścig na podium. Wcisnąłem przycisk zapobiegający zgaśnięciu silnika, więc samochód wrzucił na luz.
Powróciłem do normalnego stanu całkiem szybko, ale straciłem tempo w porównaniu do rywali i zostałem uderzony przez bolid McLarena z tyłu, co spowodowało, że zarzuciło moim samochodem i uderzyłem kogoś naprawdę mocno. Myślałem, że samochód jest już zbytnio uszkodzony po tym wypadku, ale przetrwał go nawet nieźle, choć w pierwszym przejeździe nos mojego bolidu zaczął się rozpadać i straciłem stabilność podczas hamowania, kiedy uderzyłem też w bolid Kimiego Raikkonena. On zamknął drzwi i nie mogłem go w żaden sposób ominąć. Miałem wiele zróżnicowanych odczuć w czasie wyścigu, ale to był fantastyczny dzień. Wystartowałem drugi i mogłem tylko mieć nadzieję, że znajdę się o jedną pozycję wyżej, ale po takim starcie cieszę się z tego miejsca, które zająłem.

Jarno, w pewnym sensie rozpoczęcie wyścigu z pit-lane było najlepszym wyborem, patrząc na to, co stało się w pierwszym zakręcie.
Jarno Trulli:
Cóż, po wczorajszym rozczarowaniu to był dobry dzień, szczególnie dla zespołu. Wystartowałem z pit-lane i miałem na tyle szczęścia, że uniknąłem kolizji w pierwszym zakręcie. Od tego czasu tylko cisnąłem, cisnąłem i cisnąłem bardzo mocno, ponieważ samochód był dobry. To jest dobry wynik i chcę podziękować mojemu zespołowi Panasonic Toyota Racing, ponieważ włożyli w to dużo wysiłku i ten wynik dedykuje im za to, że zimą wykonali fantastyczną pracę, aby dać mi bardzo dobry samochód. Dzięki temu po wczorajszym dniu zdołaliśmy się podnieść i pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie dobrze wykonywać naszą pracę.
Jenson, powiedziałeś, że światło na torze stawało się coraz gorsze i temperatura spadała, przez co po drugim postoju w boksach czułeś na plecach presję ze strony Roberta Kubicy, który jechał na twardszej mieszance.
JB:
Wiecie, popełniłem błąd podczas drugiego postoju i było to dla mnie bardzo frustrujące. Gdy zatrzymałem się na stanowisku bolid był na drugim biegu, przez co nie mogłem wrzucić luzu. Działa on tylko przy pierwszym biegu, jednak skupiłem się na bolidzie Massy, jadącym z przodu i kosztowało nas to wiele czasu, ponieważ wąż do tankowania znalazł się we wlocie do baku dopiero po zmianie kół. Kosztowało mnie to pięć lub sześć sekund. Na szczęście mimo błędu udało nam się powrócić na tor na pierwszej pozycji. Skomplikowałem nam trochę ten dzień, jednak mimo wszystko udało się.
Jakie były na torze warunki pod koniec wyścigu - tuż przed zachodem słońca, gdy temperatury zaczęły spadać?
JB:
Było naprawdę ciężko. To całkiem trudne na tak odsłoniętym torze, gdy nie widać już wyjścia z zakrętu. Korzystałem dziś z lekko zabarwionego wizjera, co było dobrym rozwiązaniem. Jednak przy oślepiającym blasku słońca i cieniom rzucanym przez drzewa było naprawdę ciężko. Naprawdę łatwo było wyjechać kołem poza tor, a do tego najgorsze światło było w tych najtrudniejszych zakrętach. To w połączeniu z oponami sprawiło, że musiałem naprawdę walczyć o utrzymanie tempa. Po prostu nie mogłem w ogóle rozgrzać opon podczas drugiego wyjazdu.
Rubens, mógłbyś wyjaśnić nam, co stało się na starcie?
RB:
Cóż, obroty były wysokie, samochód ruszył i zatrzymał się, a ja natychmiast wcisnąłem przycisk zapobiegający zgaśnięciu silnika. To swego rodzaju ochrona dla twojego silnika - dzięki temu od razu wskakujesz na bieg neutralny, jeżeli nie masz wystarczających obrotów. Potem zjechałem do wewnętrznej i zostałem uderzony przez bolid McLarena - nie wiem który - przez co uderzyłem w bolid Red Bulla lub Toro Rosso. To było naprawdę mocne uderzenie i myślałem, że mój wyścig jest skończony, ale jedna rzecz, jaką mogę w tym momencie powiedzieć to fakt, że jeżeli ludzie sądzą, iż jesteśmy szybcy tylko dzięki dyfuzorowi, to takie ogromne uderzenie z tyłu uszkodziło dyfuzor kompletnie. Samochód był bardzo trudny w prowadzeniu po tym uderzeniu. To nie było fantastyczne tempo, ponieważ temperatura spadała, ale to było tempo dobrego samochodu po tych wszystkich przejściach.
Jarno, fantastyczny wyścig z pit-lane, ale tak naprawdę twój wyścig ożywił się w ostatniej jego części, kiedy na 56 okrążeniu Robert Kubica zaatakował Sebastiana Vettela jadącego na supermiękkich oponach, sam jadąc na średnich. Wydawało mi się, że przejechałeś po odłamkach z obu bolidów.
JT:
Tam wiele rzeczy leżało przez cały wyścig. Głównie skupiłem się na tym, aby cisnąć jak najmocniej i dogonić pozostałych kierowców. Wykonałem dzisiaj bardzo wiele manewrów wyprzedzania, zarówno na początku wyścigu, jak i w środkowej części, ale także i pod koniec. Nie wiedziałem, co tam się stało, ponieważ byłem skoncentrowany na szybkiej jeździe i ukończeniu wyścigu tak wysoko, jak tylko jest to możliwe. W kilku momentach miałem wiele szczęścia, ale jeszcze raz chcę bardzo podziękować zespołowi za przygotowanie fantastycznego auta, dzięki któremu mogłem tutaj walczyć w czołówce.
Jenson, w Grand Prix Francji 1954 - Juan Manuel Fangio, zwyciężył w wyścigu dla Mercedesa i był to dublet. To był ostatni przypadek kiedy debiutujący zespół zanotował dublet. Dzisiaj dokonałeś tego z silnikiem Mercedesa. Twoje emocje i odczucia pod koniec tego doniosłego wydarzenia.
JB:
To nie tylko dla mnie, ale dla całego zespołu. To niczym bajkowe zakończenie naszego pierwszego wspólnego wyścigu i wierzę w to że będziemy w stanie to kontynuować i wiem, że będziemy walczyć aby utrzymać ten samochód konkurencyjny, pomimo ograniczonych zasobów walczyć w czołówce. Cały zespół wykonał świetną robotę i musimy to kontynuować, ponieważ jesteśmy teraz tu gdzie myślę, że zasługujemy by być i będziemy nad tym ciężko pracować. Dziękuję bardzo zespołowi i teraz udajemy się do Malezji.
Źródło: FIA.com
KOMENTARZE