De la Rosa niepewny dalszych losów Alonso
Kontrakt dwukrotnego mistrza świata z Astonem Martinem wygasa z końcem sezonu 2026.
22.04.2611:15
51wyświetlenia
Embed from Getty Images
Jak twierdzi Pedro de la Rosa, przyszłość Fernando Alonso w Formule 1 pozostaje niejasna nawet dla osób z jego najbliższego otoczenia.
44-letni Alonso, który niedawno został ojcem, dysponuje kontraktem z Astonem Martinem ważnym tylko do końca tegorocznej kampanii. Choć początek sezonu okazał się dla Hiszpana i jego zespołu wybitnie nieudany, sam kierowca nie wykluczał pozostania w F1 na kolejne lata.
Ambasador stajni z Silverstone, Pedro de la Rosa przyznaje tymczasem, że nawet osoby z wewnątrz nie są w stanie przewidzieć, jaką decyzję podejmie dwukrotny mistrz świata.
De la Rosa przyznał, że doświadczenia z przeszłości nauczyły go, by nie próbować przewidywać decyzji dwukrotnego mistrza świata.
Początek sezonu 2026 w wykonaniu Astona naznaczony został potężnymi problemami z osiągami i awaryjnością nowej jednostki Hondy. De la Rosa podkreśla jednak, że relacje pomiędzy zespołem a japońskim producentem pozostają niezachwiane.
Hiszpan dodaje, że poprawki wymagają czasu, a obecnie zespół skupia się na
De la Rosa zaznaczył, że pomimo sporych trudności nastawienie Alonso się nie zmieniło.
Były kierowca zespołów takich jak McLaren, Jaguar czy HRT odniósł się również do spadającej oglądalności Formuły 1 w Hiszpanii, choć w tym sezonie debiutuje wyścig w stołecznym Madrycie.
Jak twierdzi Pedro de la Rosa, przyszłość Fernando Alonso w Formule 1 pozostaje niejasna nawet dla osób z jego najbliższego otoczenia.
44-letni Alonso, który niedawno został ojcem, dysponuje kontraktem z Astonem Martinem ważnym tylko do końca tegorocznej kampanii. Choć początek sezonu okazał się dla Hiszpana i jego zespołu wybitnie nieudany, sam kierowca nie wykluczał pozostania w F1 na kolejne lata.
Ambasador stajni z Silverstone, Pedro de la Rosa przyznaje tymczasem, że nawet osoby z wewnątrz nie są w stanie przewidzieć, jaką decyzję podejmie dwukrotny mistrz świata.
Mam taką nadzieję, naprawdę mam. To życzenie nas wszystkich- powiedział de la Rosa w rozmowie z Diario Sport, zapytany o to, czy Fernando Alonso będzie kontynuował karierę.
Ostatecznie jednak wszystko będzie zależało od niego, jego życia i tego, co będzie chciał robić.
My nie możemy zaś myśleć o tym, czego on chce. Tym, co musimy zrobić, jest zapewnienie mu najlepszego możliwego samochodu, aby łatwiej było mu podjąć decyzję.
De la Rosa przyznał, że doświadczenia z przeszłości nauczyły go, by nie próbować przewidywać decyzji dwukrotnego mistrza świata.
Szczerze mówiąc, nie wiem. W przypadku Fernando nauczyłem się go nie oceniać i nie wyciągać pochopnych wniosków.
Myślałem, że Fernando zakończy karierę w 2024 roku. A potem, po zaledwie kilku wyścigach, pewnego dnia powiedział mi, że chce przedłużyć kontrakt o dwa lata.
Początek sezonu 2026 w wykonaniu Astona naznaczony został potężnymi problemami z osiągami i awaryjnością nowej jednostki Hondy. De la Rosa podkreśla jednak, że relacje pomiędzy zespołem a japońskim producentem pozostają niezachwiane.
Muszę powiedzieć, że nasza współpraca z Hondą wygląda bardzo dobrze. Chociaż ani my, ani oni nie jesteśmy zadowoleni z obecnej sytuacji, działamy jako zespół w bardzo solidny sposób.
Krąży wiele plotek, ale wszystko, co możemy powiedzieć, to że pracujemy w ten sam sposób, co na początku sezonu - nie ma żadnych zmian.
Hiszpan dodaje, że poprawki wymagają czasu, a obecnie zespół skupia się na
ograniczaniu wibracjioraz
zwiększeniu niezawodności, aby kierowcy mogli ukończyć wyścig bez żadnych problemów.
De la Rosa zaznaczył, że pomimo sporych trudności nastawienie Alonso się nie zmieniło.
Wydaje się być niesamowicie zmotywowany. Naprawdę bardzo mu się chce. Fernando żyje sportami motorowymi.
Były kierowca zespołów takich jak McLaren, Jaguar czy HRT odniósł się również do spadającej oglądalności Formuły 1 w Hiszpanii, choć w tym sezonie debiutuje wyścig w stołecznym Madrycie.
Oglądalność Formuły 1 w Hiszpanii zależy od ich narodowych bohaterów- stwierdził de la Rosa.
Obecnie mamy bardzo trudny początek sezonu, więc to normalne i zrozumiałe. W momencie, gdy damy kibicom powód, by znów włączyli transmisję, oni tam będą- zakończył 55-latek.
Maciej Wróbel