Dakar na Narodowym okiem Wyprzedź Mnie!

Przedstawiamy relację z piątej edycji Verva Street Racing
24.09.1417:08
Mateusz Szymkiewicz
3980wyświetlenia
20 września odbyła się już piąta edycja Verva Street Racing, która po raz kolejny zawitała na Stadion Narodowy. Redakcja [color=#3c88b8]Wyprzedź Mnie![/color] oczywiście pojawiła się na największej imprezie motoryzacyjnej w Polsce, by przedstawić Wam jak zupełnie inny motyw tematyczny wyglądał z naszej perspektywy!

Tradycyjnie, VSR rozpoczęło się od pit party na promenadzie wokół stadionu, gdzie można było podziwiać różne samochody, począwszy od klasyków, po rajdówki czy wyścigówki. Już chwilę po przekroczeniu bramy zauważyłem jedno z najnowszych i najpotężniejszych aut z gamy Porsche - model 918, który w barwach Martini Racing po prostu prezentował się obłędnie. Dalej były m.in. samochody rajdowe Peugeota, jak legendarny 205 T16 oraz jego następca, 2008, którym francuski producent planuje zwojować przyszłoroczny Dakar. Tuż obok nich stał bolid Formuły 1 - Red Bull RB6, który był tylko na pokaz, a szkoda, ponieważ na terenie stadionu było jedno idealne miejsce do zaprezentowania jego możliwości, ale do tego jeszcze wrócimy…



Tegoroczne pit party było niespodziewanie ciekawe dla fanów wyścigów, ponieważ na stoisku Audi był obecny prototyp klasy LMP1, za kierownicą którego Allan McNish, Tom Kristensen oraz Loic Duval zwyciężyli w ubiegłorocznych zmaganiach Długodystansowych Mistrzostw Świata. Oprócz „potwora” z Ingolstadt, kilkanaście metrów wcześniej był obecny prototyp klasy LMP2, a także kilka samochodów GT jak Mercedes SLS - który w rzeczywistości wydaje się być o wiele mniejszy niż na zdjęciach - czy Audi R8. Mimo to najbardziej wyszukiwanym przeze mnie pojazdem był bolid Formuły E, o którego obecności spekulowano od kilku tygodni. Odrzucając wszelkie antypatie do „eko”, napędu elektrycznego i tak dalej, muszę przyznać, iż konstrukcja startująca w ePrix prezentuje się bardzo ciekawie, a zwłaszcza osiemnastocalowe felgi, do których po ujrzeniu w rzeczywistości udało mi się przekonać. Ponadto pojazdowi dodaje uroku chromowy lakier z czarnymi oraz błękitnymi wstawkami. Szczerze mówiąc nie obraziłbym się, gdyby McLaren postanowił rozszerzyć współpracę z Gillette ;)

Wcześniej wspominałem o idealnym miejscu dla bolidu Formuły 1, a była nim oczywiście strefa akcji. Podobnie jak w zeszłym roku, co kilkanaście minut były w niej organizowane pokazy FMX, driftu oraz stuntu. Panowie oczywiście zrobili niesamowite show, a zwłaszcza ci od poślizgów kontrolowanych, którzy mówiąc potocznie, „dali w palnik”. W kontekście strefy akcji nie możemy zapomnieć o Terrym Grancie, który przywiózł do Warszawy swojego nieprawdopodobnie zwrotnego Forda Sedan z 1937 roku, pozwalającego na bardzo widowiskową jazdę i wiele sztuczek, w tym samodzielne kręcenie bączków.



Podobnie jak przed rokiem, Verva Street Racing rozpoczęło się od pre show, na temat którego nie będę się zbytnio rozpisywać, ponieważ bądźmy szczerzy, jazda radiowozów, wyścigi Polonezów Analog czy występy cheerleaderek nie są czymś porywającym - a co do tego ostatniego - zwłaszcza na obiekcie o takich rozmiarach. Punktualnie o godzinie dwudziestej rozpoczęto główną część imprezy, którą otworzyła prezentacja drużyn Polski oraz reszty świata, mających wziąć udział w Bitwie Mistrzów. Zaraz po niej, rozpoczął się pierwszy pokaz, który był ogromnym falstartem…

Na pierwszy ogień poszło seryjne Mini, mające przeskoczyć z jednego miejsca na drugie, aczkolwiek zbyt niska prędkość podczas najazdu na rampę zakończyła się uderzeniem w nasyp i niemałym wybuchem śmiechu na trybunach. Kierowcy na szczęście nic się nie stało i po ściągnięciu uszkodzonego Coopera, pokaz kontynuowano, a zaraz po nim rozegrano pierwsze zmagania w ramach Bitwy Mistrzów. Kierowcy w trakcie show mieli stoczyć pojedynki w sześciu konkurencjach: wyścigach samochodów rajdowych, motocykli, quadów, ciężarówek, buggy oraz cross country. Zwycięsko z tych potyczek wyszła reprezentacja Polski, a naszym zdaniem najbardziej widowiskowo wyglądała pierwsza rywalizacja, w której zmierzyli się Tomasz Kuchar, Szymon Ruta, Carlos Sainz i Marcus Gronholm. Cała czwórka jechała naprawdę na limicie, a sam El Matador postanowił przemierzyć siły na zamiary i skoczyć swoim Peugeotem 208 T16 z rampy, co zakończyło się roztrzaskaniem przedniego zderzaka na kawałki. Impreza była także przerywana na występy zespołu Jamiroquai, który naprawdę dał czadu i poziomem głośności powodował, że przedmioty leżące na stolikach na trybunie prasowej przemieszczały się samodzielnie ;)



Imprezę ogólnie oceniam pozytywnie, aczkolwiek jestem zdania, że ubiegłoroczna edycja rozegrana na asfalcie, wypadła o wiele lepiej. W tym roku Orlen podjął decyzję o skupieniu się na rajdach, co jest całkiem zrozumiałe, ze względu na fakt, iż wspierają o wiele więcej kierowców startujących w terenie. Mimo to pętla przygotowana na stadionie była zdecydowanie zbyt ciasna dla aut terenowych, które do pokazania swoich pełnych możliwości potrzebują przestrzeni, a jej tym razem zabrakło. Idealnie zademonstrował to wyścig ciężarówek, gdy Jarosław Kazberuk i Rafael Tornabell byli zmuszeni po prostu jechać przed siebie, co spotkało się z dużym niezadowoleniem publiczności i dosyć głośnymi gwizdami. Ponadto w porównaniu do ubiegłego roku był wyraźnie odczuwalny brak decybeli z rur wydechowych, ponieważ tak naprawdę porządny hałas generowały jedynie rajdówki. Mimo to impreza okazała się być sporym sukcesem, ponieważ organizatorzy zdołali zapełnić wszystkie dostępne trybuny, w związku z czym raczej możemy być spokojni o organizację następnej edycji. Osobiście mam jednak nadzieję, iż szósta Verva Street Racing wróci do korzeni i zostanie rozegrana na asfalcie!

Fot: Mateusz Szymkiewicz, Agencja Live

KOMENTARZE

13
MarK
27.09.2014 12:41
@ Autor tekstu: Czy byłeś może na Vervie rozgrywanej jeszcze na ulicach Warszawy? Ja po wizycie na wszystkich edycjach twierdzę, że zeszłoroczna, oczywiście poza Top Gear Live, była kompletną kpiną i nie powinna mieć miejsca. Tegoroczna była naprawdę fajna (zakończenie było słabe - zgoda pod tym względem), ale czemu nic nie mówisz o śmiesznym i ciekawym wyścigu kosiarek? O jeździe aut terenowych po modyfikacjach rajdowych? o tych małych buggy, które zapinkalały po torze jak nic innego? O autach do rallycrossu? Natomiast chwalisz koncert "do kotleta", który moim zdaniem był nietrafiony, ale to nie z winy JK oczywiście. Mam wrażenie jakbyśmy w tym roku i jak widzę także rok temu byli na zupełnie innych imprezach, ale cóż, co człowiek to opinia. Dla mnie z zeszłorocznej nic poza Top Gear nie jest warte zapamiętania, natomiast tegoroczna stanowiła całkiem niezłą, spójną całość.
Sycior
26.09.2014 02:04
Też byłem. Powiem tak: jak już tam jechać to razem z wejściem na pit-party. Sporo się tam dzieje i w sumie połowa atrakcji jest tam. Bywałem wcześniej na edycjach ulicznych i uważam że były dużo lepsze. Ideą takich pokazów jest to żeby być blisko aut itd. Ja miałem miejscówkę w sektorze G i widoki takie sobie. Najlepiej było mieć miejsca na dole, ale tam kosztowały ponad 100 zł. W sumie dobrze że miałem darmowe wejściówki bo impreza spoko ale nie za tą cenę. Gadki tych dwóch na środku pustynii (nie wiem jak oni się nazywają, ale gdzieś te twarze widziałem) to mogliby sobie odpuścić, albo bardziej popracować nad żartami :P Co do występu Jamiroquai to nie oceniam bo nie po to tam przyszedłem i sporo ludzi chyba wychodziło z takiego samego założenia (przynajmniej w okolicy gdzie ja siedziałem) bo jak wchodziło Jamiroquai to sporo ludzi wstawało i szło do toalety czy po piwo czy na fajkę, a i po zakończeniu pokazów mieli jeszcze grać ale duża część ludzi to olało w tym ja. To co mi się najbardziej nie podobało to ignorancja prowadzących. Dowiedziałem się m.in że subaru impreza posiada silnik 2.0 TDI albo że Nissan ma w swojej ofercie model Pajero :D A Szulim i Prokop to już w ogóle masakra, nieraz nie wiedzieli z kim rozmawiają, sory ale pewnie wzięli za to nie mały hajs także mogli się dużo lepiej przygotować. Mimo iż nie oceniam imprezy źle to wyszła z mojej wypowiedzi krytyka, ale mi się po prostu bardziej podobały edycje uliczne, gdzie impreza była za free a wrażenia lepsze i pokazy trwały bardzo długo. Jednak patrząc po frekwencji, raczej do formuły ulicznej nie powrócą bo stadionowa jest dużo bardziej opłacalna.
rocque
25.09.2014 01:10
@A-J-P Wiem, że w 2012 ścigał się Giermaziak z Hakkinenem. Rok temu był Top Gear - strasznie chciałem pojechać, ale też nie było opcji i zeszłego roku najbardziej żałuję. Co było przed 2012 - nie wiem. Nie można mieć wszystkiego i trzeba się z tym jakoś pogodzić, chociaż to czasami trudne :)
A-J-P
25.09.2014 08:33
W ogóle te imprezy nie powinny byc na stadionie. Ideaa rozgrywania zawodow na ulicach wawy byla spoko. Fajnie bylo jak impreza odbywala sie w czerwcu kiedy bylo cieplo. Potem przeniesili ja na wrzesien i juz byla lipa bo zimno. Impreza na narodowym rok temu - ok bylo TopGear ale po co tym razem znowu narodowy. Co roku jezdzilem na Verve ale tym razem sobie odpuscilem i chyba dobrze zrobilem. Zamiast wydawac kase na ta impreze poszedlem na mecz Polaków z ruskimi :) @rocque to żałuj, że nie byłeś na poprzednich edycjach :)
rocque
24.09.2014 07:38
Ciężko mi tą imprezę ocenić, bo na poprzednich edycjach nie byłem, ale fakt - stadion jest za mały na tego typu imprezy, przez co pętla toru nie dawała zbyt wielu okazji do wyprzedzania. Najlepszy chyba wyścig kosiarek i dźwięk z wydechu Sainza ;) Środkowa sekcja była tak ciasna, że można było jedynie jechać za rywalem, najlepszy był chyba nawrót przed 'podestem'. Trochę nietrafione te pogadanki Kevina i Paolo na środku stadionu. Pit party również super, chociaż nie mam tego z czym porównać, bo poprzednie edycje znam tylko z TV. ps. jeszcze raz dzięki za bilet, zmotywował mnie żeby ruszyć miejsce-gdzie-plecy-kończą-swoją-szlachetną-nazwę do stolicy. Wypad - z samego rana z południa Polski i bez nocki - z tego powodu musiałem wyjść po wyścigu ciężarówek (ostatni transport mi uciekał), ale za to zdążyłem na retransmisję quala z Singapuru o 7:07 :D (6:40 w domu, już mniejsza o wynik lecący ' na pasku ') i na sam wyścig. Fajna wycieczka, szczególnie że pierwsza (i mam nadzieję nie ostatnia) tego typu. :]
Darth ZajceV
24.09.2014 05:09
Bo trzeba pamiętać, że Narodowy to tylko stadion piłkarski - nie ma tam nawet bieżni lekko atletycznej, więc na auta to chyba ciut za mało.
Mahilda111
24.09.2014 04:37
@Masio Z tego co się orientuję to nie ma żadnych wytycznych, jednakże płyta Narodowego jest po prostu zbyt mała, aby zrobić jakiś ciekawy tor, więc raczej z tego powodu szanse są znikome.
Masio
24.09.2014 04:32
@Mahilda111 A jakie wymiary są potrzebne?
Mahilda111
24.09.2014 04:17
@Masio Płyta stadionu jest zdecydowanie zbyt mała ;)
Masio
24.09.2014 04:12
[quote="Ambrozya"]należy się mocno cieszyć, że w tym kraju są jakiekolwiek porządne imprezy moto[/quote] Chciałbym, aby kiedyś na Narodowym odbyło się Race of Champions ;)
Ambrozya
24.09.2014 03:49
Zamiast pisać, że się wyczerpuje należy się mocno cieszyć, że w tym kraju są jakiekolwiek porządne imprezy moto, a nie tylko piłka kopana.
Masio
24.09.2014 03:24
Przede wszystkim jeżeli taka impreza rozgrywana jest na stadionie, to nie powinna mieć słowa "street" w nazwie, bo to wszystkiemu zaprzecza.
Flybutter
24.09.2014 03:20
Moim zdaniem to najgorsza edycja. Myślę, że formuła imprezy na Narodowym powoli się wyczerpuje...