Norris: Mamy bardzo nieprzewidywalny samochód

26-latek jest zadowolony z wyniku, ale nie sądzi, by Ferrari i Mercedes były w jego zasięgu.
14.06.2613:28
Maciej Wróbel
51wyświetlenia
Embed from Getty Images

Lando Norris przyznaje, że bolid McLarena wciąż jest bardzo nieprzewidywalny i dość trudny do opanowania w niektórych miejscach, mimo przyzwoitego tempa w kwalifikacjach do Grand Prix Barcelony-Katalonii.

Norris był najszybszy podczas piątkowych treningów na torze, który od początku miał znacznie bardziej odpowiadać charakterystyce samochodu McLarena. W sobotnich kwalifikacjach, gdy Mercedes i Ferrari podkręciły tempo, Brytyjczyk zakończył sesję na czwartym miejscu, ale mimo to był bardzo zadowolony z postępów poczynionych przez zespół w trakcie weekendu oraz z niewielkiej straty do rywali przed nim.

Myślę, że wykonaliśmy solidny krok naprzód - powiedział aktualny mistrz świata, zapytany przez Crash.net o swoją sesję. Nic nam nie uciekło - to raczej my zbliżyliśmy się do innych, staliśmy się lepsi. Po prostu pozostali jeszcze mocniej przycisnęli, a kiedy spojrzy się na ich onboardy i nasze onboardy, bardzo łatwo zauważyć różnicę w balansie auta i tym, jak łatwo wykręcić mocny czas okrążenia.

Jestem dziś bardzo zadowolony. Wiem, że strata do trzeciego miejsca była niewielka, ale on [Antonelli] jeździ samochodem, który może być trzy dziesiąte szybszy, podczas gdy mój bolid może urwać może pół dziesiątej, może jedną dziesiątą. Jestem usatysfakcjonowany dzisiejszym wynikiem i jako zespół powinniśmy być zadowoleni.

Norris podkreślił jednak, że choć samochód był bardziej konkurencyjny, nie prowadził się lepiej niż w Monako, zaznaczając, że różnicę zrobiła charakterystyka toru. Nadal w wielu miejscach jest dość trudny do opanowania i bardzo nieprzewidywalny. Myślę, że tutaj możemy po prostu bardziej zaufać bolidowi. W Monako było tyle zakrętów, że nie mogliśmy się w pełni zaangażować. Baliśmy się raz tylnej osi, raz przedniej, a poza tym to tor o zupełnie innej charakterystyce.

Tutaj najwolniejszy zakręt pokonuje się chyba na trzecim biegu przy ponad 100 km/h, a cała reszta to czwarty, piąty, szósty bieg. W Monako większość zakrętów jest na drugim, pierwszym lub trzecim biegu, więc działamy w kompletnie innym zakresie.

Po prostu samochód nie spisywał się dobrze w wolnych zakrętach i nadal tak jest. Nie poprawiliśmy się ani trochę pod tym względem. Po prostu szerokość toru oraz długie, płynne zakręty dużo bardziej nam odpowiadają.

Bolid korzysta również z nowego przedniego skrzydła testowanego podczas treningów w Montrealu i Monako. Mówimy o minimalnym zysku, prawdopodobnie nawet nie pół dziesiątej sekundy - kontynuuje Norris. Trudno więc podać konkretną liczbę, ale wszystko pomaga. Prawdopodobnie dzięki temu jestem dziś czwarty, a nie piąty, bo Max stracił tylko dwie setne, więc nadal jesteśmy w sytuacji, gdzie setne sekundy mają znaczenie. Zespół wykonuje naprawdę świetną pracę, dostarczając wszystko, co tylko się da na tym etapie.

Brytyjczyk dodał też, że McLarenowi trudno zaakceptować fakt, iż nie jest już tak wszechstronnie konkurencyjny jak w zeszłym roku, szczególnie po szokującym występie w poprzedni weekend. Od kilku lat nie mieliśmy takich skrajnych wyników. Wygraliśmy w Monako rok temu, więc trudno nam pogodzić się z tym, że nie jesteśmy już na tym samym poziomie co wcześniej.

Nie mamy samochodu, który jest dobry na każdym torze. Mamy bolid, który jest całkiem dobry w Miami, całkiem przyzwoity w Kanadzie, niezły tutaj, ale fatalny w Monako. I fakt, że tracimy tutaj trzy dziesiąte, uważam za dobry wynik, biorąc pod uwagę, że w zeszły weekend byliśmy szóstą czy siódmą siłą, a to nie jest coś, czego chcemy.

Cieszymy się z czwartego pola, ale inni kierowcy pojechali naprawdę dobre okrążenia, a my po prostu nie byliśmy w stanie osiągnąć więcej.

Mimo że model MCL40 uchodzi za samochód łagodnie obchodzący się z oponami, Norris ostrożnie podchodzi do perspektyw na niedzielny wyścig, sugerując, że rywale nadal mają przewagę tempa. Nie sądzę, żebyśmy byli tak dobrzy w obchodzeniu się z oponami, jak Mercedes. Myślę, że to oni są liderami pod tym względem. My jesteśmy dobrzy na tle innych, ale Ferrari jest niesamowite w zakrętach.

Nadal mają najlepszy samochód pod względem prędkości w zakrętach, prawdopodobnie tracą dwie czy trzy dziesiąte przez opór aerodynamiczny i trochę przez moc silnika, co częściowo jest wynikiem ich własnych decyzji, ale mimo wszystko pokonanie auta szybszego o trzy dziesiąte w kwalifikacjach będzie jutro ogromnym wyzwaniem w wyścigu, w którym właściwie chcesz jechać wolniej, niż jesteś w stanie.

Oni mogą jechać trzy dziesiąte wolniej, oszczędzać opony i nadal będą szybsi od nas. Ja muszę cisnąć o dodatkową dziesiątą, przegrzewać opony i naciskać mocniej od nich, żeby spróbować ich wyprzedzić. To wyścig, w którym nie chcesz przesadzać z tempem, ale jednocześnie będziemy musieli to robić, jeśli chcemy czegoś więcej niż czwarte miejsce. Będziemy walczyć, ale musimy też realistycznie oceniać nasze możliwości.