Piastri: To było niedopuszczalne ze strony Carlosa
Kierowca Williamsa twierdzi z kolei, iż uniknięcie kontaktu 'było niemożliwe'.
26.07.2620:00
58wyświetlenia
Embed from Getty Images
Oscar Piastri uważa, że Carlos Sainz powinien częściej
Zawodnik z Melbourne znajdował się w niedzielę na Hungaroringu na dobrej drodze, by przynajmniej wyrównać swój najlepszy wynik w sezonie 2026, jakim jest drugie miejsce z Grand Prix Japonii. Ostatecznie Piastri nie ukończył wyścigu z powodu awarii skrzyni biegów, natomiast wcześniej zanotował kolizję z dublowanym Carlosem Sainzem na wyjściu z drugiego zakrętu.
Piastri zjechał do boksu z pozycji lidera na drugi pit stop i po powrocie na tor znalazł się za dublowanymi kierowcami - Carlosem Sainzem oraz Fernando Alonso, którzy walczyli między sobą o odległą lokatę.
Gdy Sainz wrócił na optymalną linię wyścigową w drugim zakręcie, zajechał drogę Piastriemu, nie zdając sobie sprawy z jego obecności. Australijczyk uniknął poważniejszych uszkodzeń samochodu, ale stracił sporo czasu, co ostatecznie kosztowało go utratę prowadzenia na rzecz zespołowego partnera, Lando Norrisa.
Choć występowały chwilowe problemy z systemem GPS, które zakłócały wyświetlanie sygnałów niebieskiej flagi na kierownicy, zarówno Sainz, jak i Alonso otrzymywali sygnały niebieskiej flagi za pomocą paneli świetlnych obsługiwanych przez sędziów.
Po wyścigu Piastri ostro skrytykował Sainza, uznając za
Sainz wyjaśnił z kolei, że oprócz braku sygnałów niebieskiej flagi na kierownicy, Piastri znajdował się w jego martwym polu widzenia, dlatego nie spodziewał się, że McLaren będzie akurat w tym miejscu.
W chwili zdarzenia Piastri skierował również swoją frustrację wobec własnego zespołu, ironicznie 'dziękując' McLarenowi za postawienie go w takiej sytuacji.
Jednak gdy emocje opadły, Australijczyk przyznał, że decyzja o wcześniejszym zjeździe do boksu w celu zabezpieczenia się przed strategią Lewisa Hamiltona była właściwa. Zwrócił też uwagę, że ponieważ to on otrzymał priorytet podczas pit stopów przed Norrisem, bez kontaktu z Sainzem z łatwością utrzymałby prowadzenie.
W czasie wyścigu Piastri uważał, że McLaren mógł również opóźnić pit stop Norrisa, jednak później przyznał, że nie byłoby to logiczne rozwiązanie.
Oscar Piastri uważa, że Carlos Sainz powinien częściej
spoglądać w lusterkapo tym, jak Australijczyk zderzył się z dublowanym przez siebie kierowcą Williamsa podczas wyścigu o Grand Prix Węgier.
Zawodnik z Melbourne znajdował się w niedzielę na Hungaroringu na dobrej drodze, by przynajmniej wyrównać swój najlepszy wynik w sezonie 2026, jakim jest drugie miejsce z Grand Prix Japonii. Ostatecznie Piastri nie ukończył wyścigu z powodu awarii skrzyni biegów, natomiast wcześniej zanotował kolizję z dublowanym Carlosem Sainzem na wyjściu z drugiego zakrętu.
Piastri zjechał do boksu z pozycji lidera na drugi pit stop i po powrocie na tor znalazł się za dublowanymi kierowcami - Carlosem Sainzem oraz Fernando Alonso, którzy walczyli między sobą o odległą lokatę.
Gdy Sainz wrócił na optymalną linię wyścigową w drugim zakręcie, zajechał drogę Piastriemu, nie zdając sobie sprawy z jego obecności. Australijczyk uniknął poważniejszych uszkodzeń samochodu, ale stracił sporo czasu, co ostatecznie kosztowało go utratę prowadzenia na rzecz zespołowego partnera, Lando Norrisa.
Choć występowały chwilowe problemy z systemem GPS, które zakłócały wyświetlanie sygnałów niebieskiej flagi na kierownicy, zarówno Sainz, jak i Alonso otrzymywali sygnały niebieskiej flagi za pomocą paneli świetlnych obsługiwanych przez sędziów.
Po wyścigu Piastri ostro skrytykował Sainza, uznając za
niedopuszczalneto, że Hiszpan nie zwracał uwagi na niebieskie flagi, niezależnie od problemów z systemem.
Tak, wiedziałem o problemach z niebieskimi flagami, ale sygnały świetlne przy torze cały czas je pokazywały- powiedział Piastri.
Byłem tuż za nim. Nie mogłem uwierzyć w to, co się stało. Zostać uderzonym przez zdublowany samochód to naprawdę jedna z ostatnich rzeczy, jakich spodziewasz się podczas wyścigu. Szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie, że mnie nie widział. Sam fakt, że mnie nie zauważył i że nikt mu nic nie powiedział albo zabrakło mu pełnej świadomości sytuacji, jest niedopuszczalny.
Walczył z Fernando o jedno z ostatnich miejsc, jakby chodziło o mistrzostwo świata. To kosztowało mnie prowadzenie w wyścigu. Sam często krytykuje innych kierowców. Wielu wcześniej zwracało mu uwagę, że potrafi być irytujący na torze. Kiedy sam robi coś takiego, to myślę, że powinien trochę spojrzeć w lustro.
Sainz wyjaśnił z kolei, że oprócz braku sygnałów niebieskiej flagi na kierownicy, Piastri znajdował się w jego martwym polu widzenia, dlatego nie spodziewał się, że McLaren będzie akurat w tym miejscu.
Nie mieliśmy niebieskich świateł na kierownicy, które normalnie, gdy walczymy z innym kierowcą o pozycję, pomagają nam zorientować się, że jesteśmy dublowani- wyjaśnił Hiszpan.
W tamtym momencie nie miałem pojęcia, że za chwilę zostanę zdublowany. Dodatkowo toczyłem zaciętą walkę z Fernando, próbując wyprzedzić go po wewnętrznej przed zakrętem, więc nie spodziewałem się, że Oscar będzie właśnie tam.
Nawet gdybym się tego spodziewał, znajdował się w moim martwym polu widzenia, więc z mojej perspektywy uniknięcie kontaktu było po prostu niemożliwe. Być może lepsza komunikacja by pomogła, ale czasem takie rzeczy po prostu zdarzają się podczas wyścigów.
W chwili zdarzenia Piastri skierował również swoją frustrację wobec własnego zespołu, ironicznie 'dziękując' McLarenowi za postawienie go w takiej sytuacji.
Jednak gdy emocje opadły, Australijczyk przyznał, że decyzja o wcześniejszym zjeździe do boksu w celu zabezpieczenia się przed strategią Lewisa Hamiltona była właściwa. Zwrócił też uwagę, że ponieważ to on otrzymał priorytet podczas pit stopów przed Norrisem, bez kontaktu z Sainzem z łatwością utrzymałby prowadzenie.
Myślę, że moment mojego pit stopu był odpowiedni- powiedział Piastri.
Chcieliśmy odpowiedzieć na postój Hamiltona, co było zupełnie normalne. Gdyby nie ten kontakt, nada znajdowałbym się przed Lando.
Oczywiście, kiedy Lando wyjechał przede mną, wiedziałem, że nie mam tempa, by go zaatakować. Wtedy zrozumiałem, że moje szanse na zwycięstwo właśnie przepadły. W tamtym momencie byłem wściekły, że straciłem prowadzenie, ale to nie była wina zespołu. To była wina Carlosa.
W czasie wyścigu Piastri uważał, że McLaren mógł również opóźnić pit stop Norrisa, jednak później przyznał, że nie byłoby to logiczne rozwiązanie.
Wydawało mi się, że zespół mógł nie ściągać Lando do boksu, jeśli patrzylibyśmy tylko na rywalizację między nami, ale wiem, że to nie jest wyścig tylko dwóch kierowców.
Wiem, że Lando walczy o własny wynik i zwycięstwo, a na torze są także inni kierowcy.
Zespół nie może po prostu nie zawołać Lando do boksu z powodu czegoś, na co ani on, ani ja nie mieliśmy wpływu. Z tej strony wszystko było w porządku. Po prostu w tamtym momencie byłem naprawdę, naprawdę wściekły z powodu tego, co się wydarzyło.
Maciej Wróbel