Verstappen zszokowany zajęciem drugiego miejsca w GP Węgier
'Nadal nie rozumiem, jak udało nam się zająć drugie miejsce.'
26.07.2620:10
26wyświetlenia
Embed from Getty Images
Max Verstappen nie kryje wielkiego zaskoczenia zajęciem drugiego miejscem w Grand Prix Węgier. Holender twierdzi, że problemy Red Bulla, o których mówił po kwalifikacjach, nadal występowały podczas wyścigu.
Po tym, jak Max Verstappen ujawnił w padoku w sobotę, że Red Bull wydaje się zmagać z nowym problemem podczas każdego kolejnego weekendu wyścigowego, niedzielne Grand Prix Węgier miało dla czterokrotnego mistrza świata dużo bardziej pomyślny przebieg, niż można się było spodziewać.
Verstappen wywalczył swoje czwarte podium w sezonie na torze pod Budapesztem, choć biorąc pod uwagę problemy Red Bulla, nigdy nie przypuszczał, że będzie to możliwe. Zapytany o to, co pomyślał na ostatnim okrążeniu, Holender zaśmiał się:
Zaskoczenie Verstappena wynika głównie z faktu, że problemy z soboty wcale nie zniknęły. Podczas kwalifikacji Holender wyjaśniał, że właściwości aerodynamiczne samochodu pogarszały się z każdym kolejnym przejazdem. W warunkach parc fermé, za zgodą FIA, wymieniono uszkodzony fragment podłogi, o którym mówił Laurent Mekies, jednak nie rozwiązało to problemów.
Podobnie jak w kwalifikacjach, Verstappen przez cały wyścig zmagał się z nadsterownością, która sprawiała, że jego RB22 był bardzo nieprzewidywalny. W sobotę doprowadziło to nawet do uślizgu i obrotu w ostatnim zakręcie podczas końcowej próby w Q3.
Verstappen dodał, że wyprzedzenie Hamiltona w pierwszym zakręcie było najlepszym momentem jego wyścigu.
Max Verstappen nie kryje wielkiego zaskoczenia zajęciem drugiego miejscem w Grand Prix Węgier. Holender twierdzi, że problemy Red Bulla, o których mówił po kwalifikacjach, nadal występowały podczas wyścigu.
Po tym, jak Max Verstappen ujawnił w padoku w sobotę, że Red Bull wydaje się zmagać z nowym problemem podczas każdego kolejnego weekendu wyścigowego, niedzielne Grand Prix Węgier miało dla czterokrotnego mistrza świata dużo bardziej pomyślny przebieg, niż można się było spodziewać.
Verstappen wywalczył swoje czwarte podium w sezonie na torze pod Budapesztem, choć biorąc pod uwagę problemy Red Bulla, nigdy nie przypuszczał, że będzie to możliwe. Zapytany o to, co pomyślał na ostatnim okrążeniu, Holender zaśmiał się:
Pomyślałem tylko: «Jakim cudem się tutaj znalazłem?». Byłem w szoku i, szczerze mówiąc, nadal jestem.
Zaskoczenie Verstappena wynika głównie z faktu, że problemy z soboty wcale nie zniknęły. Podczas kwalifikacji Holender wyjaśniał, że właściwości aerodynamiczne samochodu pogarszały się z każdym kolejnym przejazdem. W warunkach parc fermé, za zgodą FIA, wymieniono uszkodzony fragment podłogi, o którym mówił Laurent Mekies, jednak nie rozwiązało to problemów.
Nie, było dokładnie tak samo. Zresztą po kwalifikacjach i tak nie można już niczego zmienić. Wiedziałem, że będzie ciężko i rzeczywiście było bardzo ciężko- kontynuuje czterokrotny mistrz świata.
Myślę, że był to jeden z najtrudniejszych wyścigów w tym sezonie pod względem tego, jak czułem się w samochodzie i jak bardzo musiałem zarządzać jego balansem z zakrętu na zakręt. Dlatego ukończenie wyścigu na podium uważam za niesamowity rezultat.
Podobnie jak w kwalifikacjach, Verstappen przez cały wyścig zmagał się z nadsterownością, która sprawiała, że jego RB22 był bardzo nieprzewidywalny. W sobotę doprowadziło to nawet do uślizgu i obrotu w ostatnim zakręcie podczas końcowej próby w Q3.
Nadal miałem te same problemy co wczoraj. Samochód był po prostu bardzo nadsterowny, a w pewnym momencie odczuwalny był także spory opór aerodynamiczny. Uważam jednak, że dobry start i zyskanie pozycji pozwoliły nam zrealizować pierwszy stint zgodnie z planem. Potem straciliśmy pozycję przez podcięcie, ale później wyprzedziłem Lewisa, co sprawiło, że drugi stint był już znacznie prostszy.
Następnie zespół założył mi miękkie opony. Początkowo pomyślałem: «Teraz czeka mnie bardzo długa droga do mety», ale udało nam się sprawić, że to zadziałało.
Verstappen dodał, że wyprzedzenie Hamiltona w pierwszym zakręcie było najlepszym momentem jego wyścigu.
Wiedziałem, że to będzie moja jedyna szansa, bo Ferrari wcale nie miało złego tempa. Kiedy zobaczyłem okazję, po prostu z niej skorzystałem. To był naprawdę dobry manewr.
Szczerze mówiąc, nadal nie rozumiem, jak udało nam się zająć drugie miejsce. Myślę jednak, że jako zespół wykonaliśmy świetną pracę. Uważam, że osiągnęliśmy wynik lepszy od tego, na jaki realnie zasługiwaliśmy i którego się spodziewaliśmy, więc biorąc pod uwagę wszystkie problemy, to zdecydowanie coś pozytywnego.
A kiedy wysiadłem z samochodu, zauważyłem, że z jakiegoś powodu znów był uszkodzony. To z pewnością wcale nam tego zadania nie ułatwiało- zakończył Holender.
Maciej Wróbel