Sainz: Williams musi skopiować skok Astona Martina
Hiszpan nie spodziewa się jednak, by poprawki Williamsa na Baku zapewniły aż tak duży postęp.
26.07.2613:33
6wyświetlenia
Embed from Getty Images
Carlos Sainz uważa, że Williams musi teraz udowodnić, iż potrafi powtórzyć spektakularny postęp Aston Martina z Hungaroringu.
Aston Martin przybył na Hungaroring z radykalnie zmodyfikowanym podwoziem po tym, jak przez cały sezon plasował się w końcówce stawki. Nowy pakiet od razu przyniósł znaczący wzrost docisku aerodynamicznego, co pozwoliło Alonso awansować w sobotę do drugiej części czasówki.
Awans Alonso odbył się kosztem między innymi duetu kierowców Williamsa. Stajnia z Grove na Węgrzech okazała się być przedostatnią siłą w stawce, a jej kierowcy byli jedynymi - obok Sergio Pereza i Valtteriego Bottasa z Cadillaca - którzy przez cały weekend nie zdołali uzyskać czasu poniżej jednej minuty i dwudziestu sekund.
Williams planuje wprowadzenie własnego, dużego pakietu poprawek na wrześniową rundę w Azerbejdżanie. Sainz już teraz ma jednak wątpliwości co do tego, czy pozwoli ona na przesunięcie się w górę stawki.
Fernando Alonso uważa natomiast, że postęp Aston Martina jest znacznie ważniejszy niż sam awans do Q2, ponieważ świadczy o tym, że zespół kierowany przez Adriana Neweya wreszcie uporał się z długoletnimi problemami z korelacją danych.
44-latek dodał, że nowy samochód pozwolił również dokładnie określić, nad czym Aston Martin musi jeszcze pracować.
Alonso potwierdził jednak, że jednostka napędowa Hondy nadal pozostaje słabym punktem pakietu Astona Martina.
Honda planuje przetestować zmodernizowaną jednostkę napędową podczas dnia filmowego na Hungaroringu w przyszłym tygodniu, przed jej wyścigowym debiutem podczas Grand Prix Holandii na torze Zandvoort.
Carlos Sainz uważa, że Williams musi teraz udowodnić, iż potrafi powtórzyć spektakularny postęp Aston Martina z Hungaroringu.
Aston Martin przybył na Hungaroring z radykalnie zmodyfikowanym podwoziem po tym, jak przez cały sezon plasował się w końcówce stawki. Nowy pakiet od razu przyniósł znaczący wzrost docisku aerodynamicznego, co pozwoliło Alonso awansować w sobotę do drugiej części czasówki.
Awans Alonso odbył się kosztem między innymi duetu kierowców Williamsa. Stajnia z Grove na Węgrzech okazała się być przedostatnią siłą w stawce, a jej kierowcy byli jedynymi - obok Sergio Pereza i Valtteriego Bottasa z Cadillaca - którzy przez cały weekend nie zdołali uzyskać czasu poniżej jednej minuty i dwudziestu sekund.
Myślę, że jako zespół nie powinniśmy patrzeć na sytuację Aston Martina z niepokojem, lecz z motywacją i entuzjazmem- powiedział Sainz hiszpańskim dziennikarzom.
Właśnie pokazali nam, że zespół, który dysponował jednym z najgorszych poziomów docisku aerodynamicznego w całej stawce, z wyścigu na wyścig wydaje się mieć najlepszy docisk spośród ekip środka stawki.
A fakt, że zespół ze środka stawki, dysponujący podobnymi zasobami i - przynajmniej teoretycznie - takimi samymi możliwościami jak my, osiągnął taki rezultat, powinien być dla nas motywacją. Jeśli jesteśmy równie dobrzy jak oni, to również powinniśmy być w stanie tego dokonać.
Williams planuje wprowadzenie własnego, dużego pakietu poprawek na wrześniową rundę w Azerbejdżanie. Sainz już teraz ma jednak wątpliwości co do tego, czy pozwoli ona na przesunięcie się w górę stawki.
Ze względu na nasze możliwości produkcyjne musimy wprowadzać kolejne rozwiązania już do bolidu na przyszły sezon, ponieważ pakiet przygotowany na Baku został zaprojektowany cztery lub pięć miesięcy temu.
Kiedy już otrzymamy poprawki na Baku, wszystko, co chciałbyś jeszcze dodać do obecnego samochodu, jest już poza zasięgiem. Trzeba to po prostu przenieść do projektu na przyszły rok. Po Baku nie będzie już żadnych kolejnych poprawek i uważam, że zespół powinien całkowicie skupić się na samochodzie na przyszły sezon- dodał Sainz.
Fernando Alonso uważa natomiast, że postęp Aston Martina jest znacznie ważniejszy niż sam awans do Q2, ponieważ świadczy o tym, że zespół kierowany przez Adriana Neweya wreszcie uporał się z długoletnimi problemami z korelacją danych.
Ważniejsze od samego awansu do Q2 jest to, że przywieźliśmy na wyścig praktycznie całkowicie nowy samochód i od razu okazało się, że działa- powiedział dwukrotny mistrz świata.
Nie zawsze tak było i nie zawsze mogliśmy mieć taką pewność z powodu problemów z korelacją danych. Myślę, że najlepszą wiadomością jest to, że wygląda na to, iż zrozumieliśmy źródło tych problemów. Teraz potrzeba już tylko czasu, aby wszystko odpowiednio dopracować.
44-latek dodał, że nowy samochód pozwolił również dokładnie określić, nad czym Aston Martin musi jeszcze pracować.
Teraz już dokładnie wiemy, co musimy zrobić. Ta poprawa pozwala nam precyzyjnie określić, czego potrzebujemy zarówno pod względem podwozia, jak i jednostki napędowej. Do tej pory brakowało nam praktycznie niezliczonej liczby dziesiątych sekundy w obu tych obszarach, co stawiało nas w dramatycznej sytuacji.
Alonso potwierdził jednak, że jednostka napędowa Hondy nadal pozostaje słabym punktem pakietu Astona Martina.
Wciąż potrzebujemy więcej mocy silnika- przyznał.
Honda planuje przetestować zmodernizowaną jednostkę napędową podczas dnia filmowego na Hungaroringu w przyszłym tygodniu, przed jej wyścigowym debiutem podczas Grand Prix Holandii na torze Zandvoort.
Maciej Wróbel