Norris: W obecnej F1 bardziej liczy się zysk, niż sport
Brytyjczyk przekonuje, że kierowcy powinni mieć większy wpływ na kształt F1.
26.07.2613:32
6wyświetlenia
Embed from Getty Images
Aktualny mistrz świata i zdobywca pole position do Grand Prix Węgier, Lando Norris, stwierdził wprost, że F1 pod rządami Liberty Media zamiast sportu, priorytetowo traktuje zyski.
Krytyka Lando Norrisa wykracza poza częste w tym roku narzekania na samochody nowej generacji i dotyczy ogólnego kierunku, w jakim - jego zdaniem - zmierza współczesna Formuła 1.
Kierowca McLarena przyznał, że Formuła 1 jest przedsięwzięciem biznesowym, jednak uważa, że aspekt komercyjny zyskał zbyt dużą przewagę nad sportowym.
Brytyjczyk uważa też, że pojawienie się nowych producentów, takich jak Audi i Cadillac, jest dla władz serii ważniejsze, niż reagowanie na uwagi zgłaszane przez samych kierowców.
Zdaniem mistrza świata, to właśnie zawodnicy powinni mieć największy wpływ na kształtowanie przyszłości Formuły 1.
Norris twierdzi również, że sposób, w jaki kibice postrzegają Formułę 1, znacząco zmienił się od czasu premiery serialu Drive to Survive, dostępnego na platformie Netflix.
Aktualny mistrz świata i zdobywca pole position do Grand Prix Węgier, Lando Norris, stwierdził wprost, że F1 pod rządami Liberty Media zamiast sportu, priorytetowo traktuje zyski.
Krytyka Lando Norrisa wykracza poza częste w tym roku narzekania na samochody nowej generacji i dotyczy ogólnego kierunku, w jakim - jego zdaniem - zmierza współczesna Formuła 1.
Dziś myślimy przede wszystkim o maksymalizowaniu zysków, a przecież sport nie powinien tak funkcjonować. Tak nie powinno się zarządzać sportem- powiedział Norris na Węgrzech, cytowany przez francuski dziennik Ouest France.
Kierowca McLarena przyznał, że Formuła 1 jest przedsięwzięciem biznesowym, jednak uważa, że aspekt komercyjny zyskał zbyt dużą przewagę nad sportowym.
Formuła 1 jest biznesem i każdy biznes chce zarabiać pieniądze. Problem w tym, że dziś nie chodzi już o to, jak uczynić ten sport jak najlepszym. Najważniejsze stało się to, jak zarobić jeszcze więcej pieniędzy.
Tak nie powinno prowadzić się sportu i uważam, że to bardzo przykre.
Brytyjczyk uważa też, że pojawienie się nowych producentów, takich jak Audi i Cadillac, jest dla władz serii ważniejsze, niż reagowanie na uwagi zgłaszane przez samych kierowców.
Słuchają nas, ale nie możemy przecież zmienić silnika w trakcie sezonu ani nawet z rocznym czy dwuletnim wyprzedzeniem, ponieważ nie chodzi o optymalizację osiągów samochodu. Chodzi o biznes.
Mamy bardzo niewielki wpływ na podejmowane decyzje, a wiele z nich zapada dlatego, że obecność Audi i innych nowych zespołów jest postrzegana jako większy sukces niż zwykłe wysłuchanie kierowców.
Zdaniem mistrza świata, to właśnie zawodnicy powinni mieć największy wpływ na kształtowanie przyszłości Formuły 1.
To kierowcy powinni mieć zawsze decydujący głos. Nie dlatego, że jesteśmy egoistami, ale dlatego, że najlepiej wiemy, jak powinno wyglądać ściganie. To my najlepiej rozumiemy, czym powinien być sport motorowy, jaki może być, co jest możliwe, a co nie.
Po prostu chcemy tego, co najlepsze dla wszystkich, a obecnie tak niestety nie jest.
Norris twierdzi również, że sposób, w jaki kibice postrzegają Formułę 1, znacząco zmienił się od czasu premiery serialu Drive to Survive, dostępnego na platformie Netflix.
Jeśli spojrzymy na kibiców sprzed pięciu lat, jeszcze przed pojawieniem się Drive to Survive, prawdopodobnie uznaliby część tych zmian za fatalne.
Dzisiaj fani bardziej interesują się osobowościami kierowców i ich indywidualnymi występami niż samym wyścigiem. Tak po prostu rozwinął się ten sport.
Maciej Wróbel