Pato O'Ward nie jest już kierowcą rezerwowym McLarena
Meksykanin chce całkowicie skupić się na startach w IndyCar.
10.07.2617:21
22wyświetlenia
Embed from Getty Images
Pato O'Ward nie zamierza dłużej łączyć startów w IndyCar z obowiązkami rezerwowego kierowcy McLarena w Formule 1. Meksykanin ujawnił, że poprosił zespół o zakończenie współpracy w tej roli.
O'Ward od 2020 roku jest związany z rodziną McLarena. Najpierw dołączył do zespołu Arrow McLaren SP w IndyCar, a rok później otrzymał od Zaka Browna szansę na udział w testach młodych kierowców Formuły 1 w Abu Zabi. Od tamtej pory wielokrotnie uczestniczył w prywatnych testach oraz piątkowych treningach. Wszystko wskazuje jednak na to, że jego ostatni występ za kierownicą bolidu Formuły 1 miał miejsce podczas pierwszego treningu przed Grand Prix Abu Zabi 2025.
Niedawno McLaren potwierdził, że O'Ward pozostanie kierowcą zespołu w IndyCar również w sezonie 2027. W składzie ekipy znajdą się także sześciokrotny mistrz serii Scott Dixon oraz Felix Rosenqvist. Po zabezpieczeniu swojej przyszłości w Stanach Zjednoczonych Meksykanin uznał, że nadszedł odpowiedni moment, aby definitywnie zamknąć rozdział związany z Formułą 1.
O'Ward od kilku sezonów należy do ścisłej czołówki amerykańskiej serii, regularnie kończąc mistrzostwa w pierwszej siódemce klasyfikacji generalnej. 27-latek nie ukrywa również, że nie odpowiada mu kierunek, w jakim zmierza współczesna Formuła 1.
Jak się okazuje, od tamtej pory jego stanowisko jeszcze się umocniło.
Meksykanin chce teraz skoncentrować się wyłącznie na przygotowaniach do kolejnych sezonów w IndyCar.
Pato O'Ward nie zamierza dłużej łączyć startów w IndyCar z obowiązkami rezerwowego kierowcy McLarena w Formule 1. Meksykanin ujawnił, że poprosił zespół o zakończenie współpracy w tej roli.
O'Ward od 2020 roku jest związany z rodziną McLarena. Najpierw dołączył do zespołu Arrow McLaren SP w IndyCar, a rok później otrzymał od Zaka Browna szansę na udział w testach młodych kierowców Formuły 1 w Abu Zabi. Od tamtej pory wielokrotnie uczestniczył w prywatnych testach oraz piątkowych treningach. Wszystko wskazuje jednak na to, że jego ostatni występ za kierownicą bolidu Formuły 1 miał miejsce podczas pierwszego treningu przed Grand Prix Abu Zabi 2025.
Niedawno McLaren potwierdził, że O'Ward pozostanie kierowcą zespołu w IndyCar również w sezonie 2027. W składzie ekipy znajdą się także sześciokrotny mistrz serii Scott Dixon oraz Felix Rosenqvist. Po zabezpieczeniu swojej przyszłości w Stanach Zjednoczonych Meksykanin uznał, że nadszedł odpowiedni moment, aby definitywnie zamknąć rozdział związany z Formułą 1.
Jestem wdzięczny za wszystkie doświadczenia, które zdobyłem w Formule 1. Miałem okazję prowadzić te samochody i przekonać się, jak niesamowite są ich możliwości- powiedział w podcaście Speed Street.
Jestem dziś na innym etapie życia i szczerze mówiąc, już mnie to nie interesuje. Nie czuję żadnej potrzeby, aby nadal pełnić rolę kierowcy rezerwowego w Formule 1. Świetnie odnajduję się w IndyCar i właśnie tam chcę się ścigać- wyjaśnił.
O'Ward od kilku sezonów należy do ścisłej czołówki amerykańskiej serii, regularnie kończąc mistrzostwa w pierwszej siódemce klasyfikacji generalnej. 27-latek nie ukrywa również, że nie odpowiada mu kierunek, w jakim zmierza współczesna Formuła 1.
Nie chcę naciskać przycisku tylko po to, żeby sztucznie wyprzedzić rywala. To nie Mario Kart. To powinny być prawdziwe wyścigi. Szczerze mówiąc, nie mam najmniejszej ochoty być częścią czegoś takiego- mówił kilka miesięcy temu.
Jak się okazuje, od tamtej pory jego stanowisko jeszcze się umocniło.
Nie ekscytuje mnie już prowadzenie tych samochodów, dlatego grzecznie poprosiłem, żeby zwolniono mnie ze wszystkich obowiązków związanych z Formułą 1- przyznał.
Meksykanin chce teraz skoncentrować się wyłącznie na przygotowaniach do kolejnych sezonów w IndyCar.
Chcę skupić się na tym, co jest dla mnie najważniejsze. Przez ostatnie cztery lub pięć lat praktycznie nie miałem wpływu na własny kalendarz. Teraz chcę mieć więcej czasu na treningi, lepsze odżywianie i przygotowanie do sezonu 2027, który nadejdzie szybciej, niż się wydaje- podsumował.