FIA bierze pod lupę nowe skrzydła Ferrari i Red Bulla
Federacja chce upewnić się, że oba rozwiązania spełniają wszystkie wymogi bezpieczeństwa.
09.07.2617:42
22wyświetlenia
Embed from Getty Images
FIA zwróciła się do Ferrari i Red Bulla o przekazanie dodatkowych informacji dotyczących ich obrotowych tylnych skrzydeł. Decyzja zapadła po kolejnym wypadku Maksa Verstappena podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii. Jak ustalił Autosport, FIA rozpoczęła własną analizę równolegle z wewnętrznym dochodzeniem prowadzonym przez Red Bulla. Szef zespołu Laurent Mekies zapowiedział wcześniej, że ekipa nie pozostawi
Przedmiotem zainteresowania federacji są tylne skrzydła z ruchomym elementem aerodynamicznym, które w padoku zyskały przydomek macarena. Ferrari zaprezentowało swoją konstrukcję już podczas zimowych testów w Bahrajnie, choć w wyścigu zadebiutowała ona dopiero podczas Grand Prix Miami. Red Bull wprowadził własną wersję tego rozwiązania podczas tego samego weekendu. Dyrektor techniczny Pierre Waché podkreślał jednak, że projekt nie powstał na bazie koncepcji Ferrari. Według zespołu prace nad nim trwały już od listopada 2025 roku, a sama konstrukcja działa w odwrotnym kierunku niż rozwiązanie zastosowane przez Scuderię.
W przeciwieństwie do Ferrari Red Bull miał już dwa problemy z nowym skrzydłem - oba dotyczyły samochodu Verstappena. Choć zespół zapewnia, że awarie na Red Bull Ringu i Silverstone miały zupełnie inne przyczyny, Holender nie ukrywał po ostatnim incydencie swoich obaw.
Właśnie dlatego FIA postanowiła dokładniej przyjrzeć się obu konstrukcjom. Na obecnym etapie federacja nie prowadzi formalnego dochodzenia, lecz chce uzyskać szczegółowe informacje, aby upewnić się, że zarówno Ferrari, jak i Red Bull w pełni przestrzegają obowiązujących przepisów dotyczących bezpieczeństwa. Jednym z kluczowych wymogów jest maksymalny czas zamknięcia ruchomego elementu tylnego skrzydła, który nie może przekroczyć 400 milisekund. FIA zwraca jednak uwagę, że samo spełnienie tego limitu nie oznacza jeszcze pełnego przywrócenia prawidłowego przepływu powietrza.
Dopiero po przeanalizowaniu danych federacja zdecyduje, czy obecne przepisy są wystarczające, czy też konieczne będzie wprowadzenie dodatkowych kontroli lub zmian regulaminowych. Teoretycznie najbardziej radykalnym rozwiązaniem mogłoby być całkowite zakazanie stosowania tego typu skrzydeł jeszcze w obecnym sezonie lub od 2027 roku. Obecnie taki scenariusz nie jest jednak rozważany.
Red Bull zapowiedział, że przed Grand Prix Belgii dokładnie przeanalizuje, czy obrotowe skrzydło powinno ponownie pojawić się w samochodzie Verstappena.
Sprawa nabiera dodatkowego znaczenia, ponieważ kolejne zespoły przygotowują podobne rozwiązania. McLaren zaprezentował własną wersję obrotowego tylnego skrzydła podczas weekendu w Austrii, jednak nie zdecydował się jeszcze wykorzystać jej na torze. Według informacji Autosportu obecne działania FIA dotyczą wyłącznie Ferrari i Red Bulla. McLaren nie został na razie objęty dodatkowymi kontrolami.
FIA zwróciła się do Ferrari i Red Bulla o przekazanie dodatkowych informacji dotyczących ich obrotowych tylnych skrzydeł. Decyzja zapadła po kolejnym wypadku Maksa Verstappena podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii. Jak ustalił Autosport, FIA rozpoczęła własną analizę równolegle z wewnętrznym dochodzeniem prowadzonym przez Red Bulla. Szef zespołu Laurent Mekies zapowiedział wcześniej, że ekipa nie pozostawi
kamienia na kamieniu, aby wyjaśnić przyczyny awarii.
Przedmiotem zainteresowania federacji są tylne skrzydła z ruchomym elementem aerodynamicznym, które w padoku zyskały przydomek macarena. Ferrari zaprezentowało swoją konstrukcję już podczas zimowych testów w Bahrajnie, choć w wyścigu zadebiutowała ona dopiero podczas Grand Prix Miami. Red Bull wprowadził własną wersję tego rozwiązania podczas tego samego weekendu. Dyrektor techniczny Pierre Waché podkreślał jednak, że projekt nie powstał na bazie koncepcji Ferrari. Według zespołu prace nad nim trwały już od listopada 2025 roku, a sama konstrukcja działa w odwrotnym kierunku niż rozwiązanie zastosowane przez Scuderię.
W przeciwieństwie do Ferrari Red Bull miał już dwa problemy z nowym skrzydłem - oba dotyczyły samochodu Verstappena. Choć zespół zapewnia, że awarie na Red Bull Ringu i Silverstone miały zupełnie inne przyczyny, Holender nie ukrywał po ostatnim incydencie swoich obaw.
To było naprawdę bardzo niebezpieczne- powiedział czterokrotny mistrz świata po Grand Prix Wielkiej Brytanii.
Właśnie dlatego FIA postanowiła dokładniej przyjrzeć się obu konstrukcjom. Na obecnym etapie federacja nie prowadzi formalnego dochodzenia, lecz chce uzyskać szczegółowe informacje, aby upewnić się, że zarówno Ferrari, jak i Red Bull w pełni przestrzegają obowiązujących przepisów dotyczących bezpieczeństwa. Jednym z kluczowych wymogów jest maksymalny czas zamknięcia ruchomego elementu tylnego skrzydła, który nie może przekroczyć 400 milisekund. FIA zwraca jednak uwagę, że samo spełnienie tego limitu nie oznacza jeszcze pełnego przywrócenia prawidłowego przepływu powietrza.
Dopiero po przeanalizowaniu danych federacja zdecyduje, czy obecne przepisy są wystarczające, czy też konieczne będzie wprowadzenie dodatkowych kontroli lub zmian regulaminowych. Teoretycznie najbardziej radykalnym rozwiązaniem mogłoby być całkowite zakazanie stosowania tego typu skrzydeł jeszcze w obecnym sezonie lub od 2027 roku. Obecnie taki scenariusz nie jest jednak rozważany.
Red Bull zapowiedział, że przed Grand Prix Belgii dokładnie przeanalizuje, czy obrotowe skrzydło powinno ponownie pojawić się w samochodzie Verstappena.
Przeanalizujemy cały ten obszar, aby mieć absolutną pewność, że podobna sytuacja już się nie powtórzy. Zrobimy wszystko, co konieczne, aby wyeliminować nawet najmniejsze ryzyko- zapewnił Laurent Mekies.
Sprawa nabiera dodatkowego znaczenia, ponieważ kolejne zespoły przygotowują podobne rozwiązania. McLaren zaprezentował własną wersję obrotowego tylnego skrzydła podczas weekendu w Austrii, jednak nie zdecydował się jeszcze wykorzystać jej na torze. Według informacji Autosportu obecne działania FIA dotyczą wyłącznie Ferrari i Red Bulla. McLaren nie został na razie objęty dodatkowymi kontrolami.