Russell: Potrzebujemy jednego dyrektora wyścigów

Dyrektor GPDA sugeruje, co mogło być przyczyną napiętej atmosfery podczas odprawy.
09.07.2219:58
Nataniel Piórkowski
2327wyświetlenia


Zdaniem George'a Russella Formuła 1 powinna mieć jednego dyrektora wyścigów.

Po zwolnieniu Michaela Masiego, władze FIA podjęły decyzję o mianowaniu dwóch dyrektorów zawodów w osobach Nielsa Witticha oraz Eduardo Freitasa, którzy pełnią funkcję w oparciu o rotację.

System ten doprowadził jednak do problemów z konsekwentną interpretacją przepisów. Według nieoficjalnych doniesień kwestia ta została poruszona podczas piątkowej odprawy kierowców. Spotkanie miało przebiegać w napiętej atmosferze.

W sobotę wieczorem FIA wezwała Sebastiana Vettela do złożenia wyjaśnień w sprawie zachowania podczas spotkania kierowców. Niemiec miał opuścić posiedzenie przed jego zakończeniem, wyraźnie uniesiony, bez zgody oficjeli FIA. Został za to ukarany grzywną w zawieszeniu wynoszącą 25 tysięcy euro.

Russell - kierowca Mercedesa i dyrektor Stowarzyszenia Kierowców Grand Prix - stwierdził, że Formuła 1 potrzebuje elementu konsekwentności, przyznając, że w tym sezonie zawodnicy mieli do czynienia z wieloma werdyktami i posunięciami ocierającymi się o granicę.

Dopytywany o to, czy problemem jest rotacja dyrektorów wyścigów, Russell potwierdził: Tak, zgadzam się co do tego, że powinniśmy trzymać się jednego dyrektora.

Potrzebujemy większej spójności w zakresie sędziowania. Udajemy się na kolejny wyścig, gdzie często w składzie nie ma nawet jednego sędziego z poprzedniego panelu. Odpowiedzialność jest rozmyta, decyzje nie są wyjaśniane.

Zadajemy pytania i trudno nam jest na nie uzyskać jednoznaczną odpowiedź, bo niemal zawsze część winy zrzucana jest na kogoś, kogo akurat z nami nie ma. To trudna sytuacja. Każdy ma swoje własne interpretacje.

Russell ma świadomość tego, że praca dyrektorów i sędziów nie jest prosta. Zwrócił jednak uwagę na potrzebę zachowywania konsekwentności. W ciągu tego roku wielu kierowców dzieliło się komentarzami na ten temat. Sądzę, że mając jednego dyrektora wyścigu, wszystko może być bardziej spójne.

W większości rozegranych dotychczas eliminacji funkcję dyrektora wyścigu pełnił Wittich, który dał się poznać jako osoba stosująca bardziej rygorystyczne podejście do przepisów oraz zachowani kierowców.

Niektóre z jego działań spotykały się jednak z frustracją zawodników F1. Było tak chociażby w przypadku zakazu noszenia biżuterii czy stosowania odpowiedniego rodzaju bielizny w kokpicie.