Red Bull i McLaren odwołują się od decyzji FIA ws. Gasly'ego

Kary czasowe Francuza z GP Monako zostały anulowane i odzyskał on trzecie miejsce.
16.06.2617:54
Mateusz Szymkiewicz
13wyświetlenia
Embed from Getty Images

Red Bull oraz McLaren skierowali sprawę do sądu apelacyjnego FIA w sprawie decyzji o cofnięciu kar czasowych Pierre'a Gasly'ego z Grand Prix Monako, co pozwoliło Francuzowi odzyskać trzecie miejsce.

Kierowca Alpine w trakcie zmagań na ulicach Księstwa dwukrotnie otrzymał sankcję doliczenia pięciu sekund do końcowego rezultatu za przekroczenie prędkości w alei serwisowej. Mimo to stajnia z Enstone była przekonana, że Gasly ani razu nie poruszał się ponad przepisowe 60 kilometrów na godzinę, sugerując, iż wartości podane przez FOM do pomiaru czasowego były błędne.

Zespół tuż po zakończeniu Grand Prix Monako odwołał się od kar nałożonych na Francuza, który po doliczeniu dziesięciu sekund do końcowego rezultatu spadł z trzeciego miejsca na siódme. Do ponownego spotkania przedstawicieli Alpine z zespołem sędziowskim doszło tuż przed startem weekendu w Barcelonie. Jak potwierdzono w toku dochodzenia, aleja serwisowa w Monte Carlo została błędnie zmierzona, a zadeklarowana wartość była o 77 centymetrów krótsza od rzeczywistej.

FIA w czwartek potwierdziła, że w sprawie pojawił się nowy istotny dowód, natomiast w piątek rano podjęto decyzję o cofnięciu pięciosekundowych kar dla Pierre'a Gasly'ego. Tym samym Francuz odzyskał trzecie miejsce, a do jego dorobek powiększył się o jedenaście punktów.

Wśród poszkodowanych taką decyzją były ekipy Red Bulla oraz McLarena. Miejsce na najniższym stopniu podium stracił Isack Hadjar, natomiast Oscar Piastri został relegowany z pozycji czwartej na piątą. Ponadto Australijczyk także był ukarany za przekroczenie prędkości w alei, co przy decyzji Federacji z Barcelony budzi podejrzenia, iż także doszło do pomyłki.

Odwołanie w przypadku McLarena było niemożliwe, ze względu na fakt, iż w momencie piątkowej decyzji upłynął już czas na złożenie stosownego wniosku. Mimo to brytyjska ekipa wraz z Red Bullem skierowała sprawę do sądu apelacyjnego FIA, chcąc unieważnienia decyzji o cofnięciu kar dla Pierre'a Gasly'ego.

McLaren potwierdza, że ​​formalnie złożył zawiadomienie o odwołaniu do Międzynarodowego Sądu Apelacyjnego FIA w sprawie decyzji związanych z Grand Prix Monako 2026. Choć w pełni szanujemy procedury sądowe FIA ​​i rolę sędziów, uważamy, że sprawa ta podnosi ważne kwestie dotyczące uczciwości w sporcie, spójności przepisów i uczciwości zawodów.

Podczas całego weekendu Grand Prix Monako - i podczas każdego wyścigu - wszystkie zespoły działały zgodnie z przepisami i ustalonymi standardami dotyczącymi ograniczenia prędkości w alei serwisowej, obowiązującymi w danym momencie. Zawodnicy odpowiednio dostosowali swoje procedury i w razie potrzeby przyjęli oraz odbyli kary nałożone na podstawie tych przepisów.

Naszym zdaniem późniejsze cofnięcie kar stwarza sytuację, w której niektórzy zawodnicy są poszkodowani, ponieważ działali zgodnie z przepisami i decyzjami sędziów. Taki wynik grozi powstaniem nierówności sportowych i podważeniem zaufania do spójnego stosowania Regulaminu Sportowego FIA.

Nasza decyzja o odwołaniu nie jest skierowana przeciwko żadnemu zawodnikowi. Odzwierciedla ona raczej nasze przekonanie, że mistrzostwa korzystają z przepisów, które są stosowane spójnie, przejrzyście i sprawiedliwie wobec wszystkich uczestników. McLaren nadal będzie konstruktywnie współpracować z FIA, Formułą 1 i innymi zawodnikami, aby chronić integralność sportu i utrzymać zaufanie do jego ram regulacyjnych - brzmi komunikat dziesięciokrotnych mistrzów świata.

Red Bull póki co nie odniósł się oficjalnie do decyzji o skierowaniu sprawy do sądu apelacyjnego FIA. Podjęcie odrębnych kroków zapowiada z kolei Mercedes, który wraz ze swoimi prawnikami będzie analizował możliwe kroki na podstawie dokumentów otrzymanych od Federacji. Kierowca niemieckiego zespołu - George Russell, także otrzymał karę doliczenia pięciu sekund za przekroczenie prędkości w alei, natomiast po omyłkowym nie wykonaniu jej, nałożono na niego drugą sankcję, tym razem przejazdu przez pas serwisowy.