Autosport: Bin Sulayem forsuje powrót do tankowania od sezonu 2031
Federacja ma spierać się z producentami o format kolejnych regulacji silnikowych.
27.06.2613:12
158wyświetlenia
Embed from Getty Images
Autosport informuje, że Mohammed bin Sulayem forsuje powrót do tankowania w trakcie wyścigów Formuły 1 od sezonu 2031.
Aktualnie trwają rozmowy między FIA i F1 a producentami na temat kolejnej generacji jednostek napędowych. Władze serii mają naciskać na powrót do wolnossących silników V8 zasilanych neutralnym paliwem, natomiast producenci chcą utrzymania turbo oraz systemu odzyskiwania energii.
Zrozumiałe, iż w ramach kompromisu ma zostać utrzymany niewielki system, zbliżony swoim działaniem do KERS z lat 2009-2013. Docelowo w kolejnej formule silnikowej energia elektryczna ma odpowiadać maksymalnie za dwadzieścia procent mocy całej jednostki napędowej, co będzie zupełnym oderwaniem od aktualnie obowiązujących regulacji.
Wśród sojuszników FIA mają być Ferrari, Cadillac oraz Red Bull, natomiast filozofii maksymalnie zbliżonej do samochodów seryjnych mają oczekiwać Mercedes i Audi. Paradoksalnie największe spory w rozmowach z Federacją mają nie dotyczyć systemu odzyskiwania energii, lecz turbo, które ograniczy hałas generowany przez ośmiocylindrowy silnik.
Inna kontrowersyjna propozycja FIA, której pomysłodawcą jest prezes Mohammed bin Sulayem, to powrót do tankowania. Emiratczyk ma naciskać, by kolejny zestaw przepisów przewidywał radykalne obniżenie masy bolidów, nawet do poziomu 630 kilogramów.
Zrozumiałe, iż przy ograniczeniu roli MGU-K oraz baterii, realne jest zejście poniżej 700 kilogramów, natomiast jeszcze większa redukcja byłaby możliwa tylko przy uzupełnianiu poziomu paliwa w trakcie rywalizacji. Przepisy o tankowaniu obowiązywały w latach 1994-2009 i finalnie zrezygnowano z nich ze względów bezpieczeństwa, wskazując na coraz częstsze incydenty z wyciekami paliwa czy opuszczaniem stanowiska z podłączonym wężem.
Mimo rozwoju technologii i wyższych standardów bezpieczeństwa, producenci oraz zespoły mają być przeciwni tej idei, wskazując na kwestie logistyczne. Od kilku lat Formuła 1 dąży do redukcji frachtu, obniżając między innymi dostępność zestawów opon dla jednego kierowcy z trzynastu do jedenastu. Przywrócenie tankowania wymusiłoby wprowadzenie specjalnych urządzeń, a także dodatkowej kadry do ich obsługi podczas weekendów Grand Prix.
Autosport informuje, że Mohammed bin Sulayem forsuje powrót do tankowania w trakcie wyścigów Formuły 1 od sezonu 2031.
Aktualnie trwają rozmowy między FIA i F1 a producentami na temat kolejnej generacji jednostek napędowych. Władze serii mają naciskać na powrót do wolnossących silników V8 zasilanych neutralnym paliwem, natomiast producenci chcą utrzymania turbo oraz systemu odzyskiwania energii.
Zrozumiałe, iż w ramach kompromisu ma zostać utrzymany niewielki system, zbliżony swoim działaniem do KERS z lat 2009-2013. Docelowo w kolejnej formule silnikowej energia elektryczna ma odpowiadać maksymalnie za dwadzieścia procent mocy całej jednostki napędowej, co będzie zupełnym oderwaniem od aktualnie obowiązujących regulacji.
Wśród sojuszników FIA mają być Ferrari, Cadillac oraz Red Bull, natomiast filozofii maksymalnie zbliżonej do samochodów seryjnych mają oczekiwać Mercedes i Audi. Paradoksalnie największe spory w rozmowach z Federacją mają nie dotyczyć systemu odzyskiwania energii, lecz turbo, które ograniczy hałas generowany przez ośmiocylindrowy silnik.
Inna kontrowersyjna propozycja FIA, której pomysłodawcą jest prezes Mohammed bin Sulayem, to powrót do tankowania. Emiratczyk ma naciskać, by kolejny zestaw przepisów przewidywał radykalne obniżenie masy bolidów, nawet do poziomu 630 kilogramów.
Zrozumiałe, iż przy ograniczeniu roli MGU-K oraz baterii, realne jest zejście poniżej 700 kilogramów, natomiast jeszcze większa redukcja byłaby możliwa tylko przy uzupełnianiu poziomu paliwa w trakcie rywalizacji. Przepisy o tankowaniu obowiązywały w latach 1994-2009 i finalnie zrezygnowano z nich ze względów bezpieczeństwa, wskazując na coraz częstsze incydenty z wyciekami paliwa czy opuszczaniem stanowiska z podłączonym wężem.
Mimo rozwoju technologii i wyższych standardów bezpieczeństwa, producenci oraz zespoły mają być przeciwni tej idei, wskazując na kwestie logistyczne. Od kilku lat Formuła 1 dąży do redukcji frachtu, obniżając między innymi dostępność zestawów opon dla jednego kierowcy z trzynastu do jedenastu. Przywrócenie tankowania wymusiłoby wprowadzenie specjalnych urządzeń, a także dodatkowej kadry do ich obsługi podczas weekendów Grand Prix.
Mateusz Szymkiewicz