Ecclestone: Przyszłość GP w Ameryce leży w rękach teamów

"Problem polega na tym, że zespoły nie chcą więcej niż 17 wyścigów w sezonie"
11.04.0920:18
owca
3525wyświetlenia

Bernie Ecclestone mówi, że przyszłość wyścigów Formuły 1 na kontynencie Ameryki Północnej leży wyłącznie w rękach zespołów i gotowości zaakceptowania przez nich większej ilości wyścigów w sezonie.

Po wypadnięciu wyścigu w Indianapolis, a niedługo później także i w Montrealu, w obecnym kalendarzu F1 nie ma żadnego grand prix zlokalizowanego w Ameryce Północnej. Zespoły wielokrotnie wyrażały swoje sfrustrowanie tym faktem, podkreślając, że Ameryka jest bardzo ważnym rynkiem z punktu widzenia ich sponsorów.

Ecclestone powiedział, że jest gotów przywrócić amerykańskie wyścigi do kalendarza F1, jednak zastrzegł, że nie uczyni tego kosztem innych grand prix. Zaznaczył też, że Formuła Jeden nie zaprzestanie organizacji wyścigów w takich miejscach, jak Singapur czy Abu Zabi.

Dlatego też uważa, że jeśli zespoły tak bardzo chcą powrotu wyścigów do USA, to powinny zaprzestać upierania się przy swoim stanowisku i zgodzić się na zwiększenie liczby GP w sezonie do 20. Problem polega na tym, że zespoły nie chcą więcej niż 17 wyścigów w sezonie - powiedział Ecclestone w rozmowie z magazynem Motor Sport. Jeśli nie zgodzą się na to, to nie mogą mieć nadziei, że uda nam się przywrócić wyścigi w Ameryce, czy Montrealu.

Ecclestone potwierdził jednocześnie, że trwają starania o możliwie jak najszybsze przywróceniu Grand Prix Kanady do kalendarza F1. Próbujemy reaktywować ten wyścig - powiedział Ecclestone. Rząd Kanady jest tym zainteresowany. Szef FOM jest natomiast mniej optymistyczny, jeśli chodzi o perspektywy Ameryki w dążeniu do ponownej organizacji GP. Mianowicie jest on zdania, że obecnie w USA jedynym torem zdolnym do goszczenia wyścigu F1 jest Indianapolis.

Po nieudanym podpisaniu nowej umowy z szefem FOM, tor w Indianapolis zaniechał organizowania wyścigów F1 na rzecz cyklu MotoGP. Poza obiektem w Indianapolis, w Ameryce nie ma żadnego innego miejsca, do którego moglibyśmy się udać i powiedzieć: 'Tak, to jest porównywalne do wszystkich innych torów, jakie budujemy na całym świecie' - stwierdził szef Formuły 1.

Ecclestone przyznał, że opowiada się za zbudowaniem nowego toru w Ameryce, umiejscowionego w Nowym Jorku. To jedyne miejsce, gdzie można by zrobić interes - zasugerował.

Źródło: ITV-F1.com

KOMENTARZE

21
adamo342
13.04.2009 09:31
ja chciałbym żeby spa nie wyleciało i wrócilo indianapolis montreal magny cours
rafaello85
12.04.2009 09:55
Za sam Montreal oddałbym: Walencję i Singapur razem wzięte!!!!!!!
paolo
12.04.2009 12:24
Jako kibic F1 jestem zainteresowany jak największą ilością wytścigów. Gdzie się wyścig odbywa? Obojętne. Byle tor był ciekawy i strefa czasowa "przyjazna" bo przecież i tak w tv oglądam. Moim zdaniem nie do ruszenia jest Monte Carlo i Monza, bo to bardzo szczególne tory. No może jeszcze Spa, a reszta to już tylko kwestia kasy. Pod względem strefy czasowej lubię wyścigi w obu Amerykach bo można w weekend wieczorkiem przy piwku oglądnąć, a nie przy obiedzie albo o zgrozo na kacu przed śniadaniem. W F1 wszystko kręci się wokół kasy, więc nie ma się co dziwić, że wszystko zmierza tam skąd ona płynie. Co do ilości GP to wyjątkowo się z Berniem zgadzam. Nie ma testów, więc niech nie teamy nie marudzą. Nawet po zwiększeniu o 3 wyścigi kierowcy będą kręcić mniej kółek niż w zeszłym roku, więc do roboty. Jak się nie podoba to 17 tys. rpm silnik na 4 wyścigi, albo jakieś inne "cięcie" i po sprawie. W końcu F1 jest dla kibiców, a kibice chcą wyścigów, a nie pół rocznej przerwy, skandal, rozpraw, apelacji, trybunałów innych takich. Jak będę chciał takie bzdety oglądać to sobie sejm pooglądam, albo jakąś tandetną sędzię telewizyjną czy inną komisję śledczą. Jak dla mnie to wyścigi mogą być co tydzień na środku pustyni albo nawet na księżycu jeśli jakiś szejk zbuduje tam fajny tor i będzie bulił i trzeba. Tylko podkreślam FAJNY, bo Singapur i Walencja to zeszłoroczne niewypały, z którymi trzeba się będzie męczyć.
ICEMANPK1
12.04.2009 11:19
Angulo, masz racje,ale zwroc tez uwage ze decyzje o losach F1 juz rozsadza kilka organizacji i mnozy sie to jak po deszczu grzybki,FIA,FOM ,GPDA,FOTA .Corasz bardziej widac rywalizacie i sprzeczne interesy,walke o wladze.Wyglada na to ze tak naprawde nie ma planu rozwojowego dla tego sportu,decyzje podejmowane z dnia na dzien,niedokladne zmiany przepisow,ciagle zmiany kalendarza,w koncu Concorde Agreement ktore szarpane jest z kazdej strony i bombardowane jak nie przez tych to przez innych.Wycofywanie wyscigow z kultowych miejsc dla tego sportu i wdrazanie egzotycznych koncepcji w pieknej oprawie,F1 to przede wszystkim widzowie i fani w europie.Berni probuje zaglowac czasem rozpoczecia tych egzotycznych,malowniczych wycieczek,ale czy to naprawde jest to czego chce widz??nie wydaje mi sie,widz chce wspanialego pasjonujacego RACE a nie bolidow stojacych w strugach deszczu i czekajacych na decyzje sedziow.Np wyscig w malezji byl skazany na porazke w tym roku,kazdy normalny gosc wie ze w tym klimacie opady wystapuja najczesciej wlasnie o tej porze,podjeli ryzyko i zebrali tego owoce.Najbardziej zenujacy race jaki ostatnio widzialem.Ale mimo to przesada jest zrzucanie calej winy na pape Berniego:)
Angulo
12.04.2009 10:29
Idąc jego tokiem myślenia, wnioskuję, że to zespoły kolejno usuwały historyczne wyścigi. Bo jak się temu przyjrzeć, to w ostatnich latach w zasadzie tylko ubywało wyścigów. 2005 - 19GP, zespoły powiedziały : "za dużo", więc wyleciała Belgia.2006 - 18GP, nadal za dużo, więc wyleciały San Marino i Niemcy. 2007 - 17GP - idealnie. 2008 - 18GP, znów za dużo, 2009 - początkowo 19GP, to także zbyt wiele więc pozbyto się Kanady, a Francja sama zrezygnowała. Teamy trochę przeginają, i dokładają co nieco do procesu usuwania historycznych torów, bo jeśli Bernie podpisuje umowę z jakimś nowym torem, to musi usunąć jakiś starszy, jeśli zespoły chcą 17GP.
Huckleberry
12.04.2009 08:40
Dobra, muszę coś dopisać zanim pojawi się jeszcze sto komentarzy że Berniemu zależy tylko na kasie a nie na "dobrze" F1. Po pierwsze co to jest "dobro F1"? To co było kiedyś czyli niszowa dyscyplina, którą interesowała się garstka kibiców czy to co jest teraz czyli królowa sportów motorowych? Po drugie to głównie Bernie doprowadził F1 do stanu takiego jak w tym momencie w przeciwieństwie do krytyków którzy potrafią tylko wypisywać komentarze w internecie, a dla F1 nie zrobili NIC. I po trzecie Bernie dobrze wie, że jeśli zarżnie F1 to kasa się skończy nie tylko dla niego ale dla wszystkich uczestników tej imprezy więc kombinuje jak może żeby F1 przetrwała z najwększym możliwym rozmachem. A z tego co widać USA właśnie przechodzą największy kryzys od lat. Co z tego że zorganizuje się wyścigi w USA skoro nie będzie widowni... To się na pewno nie przysłuży "dobru" F1. Tyle odemnie. Polecam więcej pokory, bo krytykować jest najłatwiej. Można się nie zgadzać z niektórymi decyzjami Berniego ale pisanie że stary dziad nie ma pojęcia co robi jest przegięciem.
adamo342
12.04.2009 08:22
jemu zależy tylko na kasie nie interesuje go dobro f1
uriah
12.04.2009 07:55
widac za berniemu tylko na kasie zalezy, ma gdzies kierowcow i teamy
Huckleberry
12.04.2009 06:00
Widzę, że Bernie spuszcza z tonu bo ostatnio dla USA było kategoryczne "nie!" :) Poczekajmy jeszcze chwilę... Dasqez - ja też po drodze do firmy mam parę ładnych szykan, a że są na trylince można się poczuć jak w Kanadzie :P Aha, ścianę mistrzów też mam - ładny lewy z betonową ścianą po prawej. Jeszcze jej nie zaliczyłem... ;)
A-J-P
11.04.2009 10:12
Ja uwazam ,ze wyscigi w usa sa zbyteczne - oni maja to te swoje pseudo wyscigi i to wystarczy. lepiej niech bernie zajmie sie przywracaniem wyscigow w Europie.
noofaq
11.04.2009 09:40
może niech zespoły płacą Berniemu za normalne wyścigi: Montreal, Silverstone :] mało kasy zdziera od organizatorów? :|
luki14
11.04.2009 09:03
"F1 na Laguna Seca... dream on dream on...." I choć w 50% taki pojedynki jak Stonera z Rossim w 2008 :) Cudo by było :)
sneer
11.04.2009 08:54
Cóż, ja jestem za. Im więcej wyścigów tym dla mnie jako kibica lepiej. Niektórzy zapominają że F1 to przede wszystkim show.
Dasqez
11.04.2009 08:17
U mnie polna droga ma ładny, owalny kształt więc może u mnie? Dziadku, kończ waść, wstydu oszczędź.
Twarzer
11.04.2009 08:07
Nowy Jork. Watkins Glen. Absolutny klasyk.
Khelinubril
11.04.2009 08:05
no nie.. pierwsze usuwa wyścig szybko zapisuje kontrakt z innym krajem, a później twierdzi że trzeba sie zgodzić na więcej wyscigów jak chce sie przywrócić te najbardziej prestiżowe i ważne bo mu troche za mało kasy spływa do kieszeni. Już nie wspominając o tym że chapie tyle tej kasy że sie tory nie umieją wypłacic;/
BeMkA18
11.04.2009 07:55
eee w Nowym Jorku..to może jeszcze w Krakowie? xDD
Chłodny
11.04.2009 07:50
@niewinny F1 na Laguna Seca to by było coś :o 20 bolidów w Korkociągu...
Ulver
11.04.2009 07:16
Juz to widze - zespoły zgodzą się na 20 wyścigów, a on powie - 'ok, to robimy wyscigi na Indianapolis, w Katarze i w Duabju...' ...czy gdzie tam jeszcze w Azji jest miejsce,
olek
11.04.2009 06:54
rozumiem niewinny, ze Ty w imie dobrej zabawy bys z usmiechem dokladal do wszystkiego z wlasnej kieszeni? ;D
niewinny
11.04.2009 06:45
„To jedyne miejsce, gdzie można by zrobić interes” tylko kasa kasa kasa temu dziadkowi w głowie, zero wartości sportowych... F1 na Laguna Seca... dream on dream on....