Morelli: Kubica cierpi z powodu straconego sezonu

"Powiedziałem mu o wypadku oraz stopniu doznanych złamań i urazów - Robert był zszokowany"
09.02.1110:12
Grzegorz Filiks
5775wyświetlenia

Robert Kubica powoli godzi się z faktem, że doznał bardzo poważnych urazów i stracił szansę na być może bardzo udany sezon 2011. Taką informacją podzielił się z mediami menedżer Polaka - Daniele Morelli po tym, jak Renault oświadczyło wczoraj, że dochodzący do siebie Kubica zareagował dobrze na wiadomości o swoim stanie zdrowia i jest gotów walczyć o powrót.

Wśród tych wszystkich pozytywnych przesłanek nie wolno jednak zapominać, iż nasz rodak prawdopodobnie spędzi w szpitalu jeszcze co najmniej dwa tygodnie, ponadto pytaniem na przyszłość jest nie tylko to, czy po swoim niedzielnym wypadku w rajdzie odzyska pełną sprawność w prawej ręce, ale też w innych częściach ciała.

Morelli był jednym z niewielu, którzy we wtorek mieli okazję porozmawiać z Kubicą po tym, jak lekarze podali mu środki znieczulające w celu ustalenia jego stanu neurologicznego. Powiedziałem mu o wypadku oraz stopniu doznanych złamań i urazów - Robert był zszokowany - cytuje Włocha dziennik O Estado de S.Paulo. Zrozumiał, że nie będzie go (w F1) przez dosyć długi czas i cierpi z tego powodu. Przecież za chwilę znów jeździłby nowym bolidem w Jerez.

Jak wiadomo, Polak zakończył pierwsze przedsezonowe testy w Walencji za kierownicą R31 z najlepszym czasem jednego okrążenia, biorąc pod uwagę wszystkie trzy dni jazd. To był pierwszy raz, gdy zespół zbudował nowe auto zgodnie ze wskazówkami Roberta - kontynuował Morelli. Chociaż cała sytuacja jest wielką tragedią dla całej Formuły 1, jej kibiców i wielu innych, to jednak menedżer Polaka wyznał, iż obecnie uczuciem towarzyszącym mu jest ulga: Jesteśmy szczęśliwi, ponieważ w ciągu pierwszych 12 godzin nadrzędnym pytaniem było to, czy Robert przeżyje. Gdy dotarliśmy do szpitala, jego stan był krytyczny, lecz teraz planujemy już opuszczenie oddziału intensywnej terapii.

Morelli dodatkowo przyznał, że obecnie rozgrywa się debata o to, czy pełnoetatowy kierowca F1 powinien łączyć swoją pracę ze znacznie bardziej niebezpiecznym sportem, jakim są rajdy. Robert kocha w nich uczestniczyć i poprzednie 12 przejechał bez jakichkolwiek problemów. Faktycznie, nie pomyślałem o tym - to był jego 13 rajd - powiedział. W Formule 1 numer 13 uważany jest za tak bardzo pechowy, że zawodnikom nie przydziela się go przy ustalaniu numeracji stawki.

Morelli wyznał, że strata 6 milionów euro, które miały być honorarium Kubicy za ten sezon jest ostatnią rzeczą martwiącą Polaka. Każdy kierowca ma ubezpieczenie - ujawnił. Ale to kwestia, którą przejmujemy się najmniej. Wszyscy jesteśmy świadomi tego, co nas czeka - wysiłek mający na celu sprawienie, by Robert znów usiadł w kokpicie.

Źródło: motorsport.com

KOMENTARZE

48
freddy
09.02.2011 10:34
@Adakar nikt nie podważa tego ze kasa nie keiruje tym sportem, bo kieruje kazdy z osobna zawodowym i dzieki temu zachycamy sie my szarzy "niby" bohaterami. No ale nie o to chodzi. Mowie ich decyzja, Kubicy ... oni ja podjeli i niech sie oni z nia uporaja. Jak mowilem tak czy siak jakby dachowal 10razy, uderzyl w drzewo czy inne rzeczy wyszedlby z paroma stluczeniami i tyle. Tu ten wypadek nabral takiego rozglosu, że o mały włos nie zginał kierowca, bo jakas bariera zawędrowała do wnetrza.Myślisz ze oni nie wiedza jaki jest poziom bezpieczenstwa w rajdowkach, oczywiscie ze o wypadek latwiej bo jednak jezdzi sie nie po super eleganckim torze, ale cholera oni ta decyzje podjeli, pewnie rozmawiali nie 3-4sek o tym, i doszli do wniosku ze niech jeździ. A może Robert potrzbował tego, jak to robia niektore firmy i wysylaja na czestrze urlopy pracownikow, żeby ich wydajnosc zwiekszyć... nie wiesz tego i koniec, co tu dyskutować. O problemy Renault nie musisz sie martwic bo to ich problem, sponsorow... poczekajcie na rehabilitacje Roberta , moze wróci może nie czas pokaże. Czy go zastapi Nick, Senna to tylko sprawa dla Renault, oni tego nie czytaja i nie będą sie sluchac dziennikarzy, forumowiczow w kwestii doboru kierowcy na zastepstwo, od tego oni maja expertow, strategów i wkońcu ludzi ktorzy znają sie na tym sporcie nie od wczoraj. Adakar też sie tak martwisz jak Prokom zwalania jakiegos ważnego pracownika lub dyrektor finansowy leży w spiączce ? Poczytaj doklładnie o rajdach i wogole, a poznasz wogole specyfikacje tego sportu (miał pecha i tyle ze ten wypadek potoczyl sie tak a nie inaczej, powtarzam posluchaj co mowi Gerber a troszke Ci sie rozjasni) i zrozum : chcial, pozwolili i nie ma co dyskutowac czy slusznie czy nie... oni napewno usiada do stolu jak Robert wyzdrowieje i pewnie można sie spodziewać, że nie wróci do rajdów tak szybko ...
christoff.w
09.02.2011 09:26
CZyli z Flavio zartowal po glupim jasiu, tak myslalem a caly kraj podniecal sie o prawie zmartwychstajacym RObercie co to zaraz wskoczy za kiere bolidu na pierwsze gp Europy. Pisalem wczoraj ze to normalne ze na pochodnej morfiny leci a to nie takie zabawne wcale jest bo jego organizm moze to odrzucac i naprzyklad wymiotowac co przy zlamaniach i potluczeniach jest meczarnia tak jak moja kobieta miala gdy lezala w szpitalu ze zlamana koscia udowa,kostka,przedramieniem,miednica i dwoma zebrami.Pokrotce dodam ze po 10 dniach wstala o wlasnych silach a po miesiacu z hakiem rehabilitacji byla juz w domu.Psychika dziala cuda i to chyba prawie pewne ze za jakis miesiac z hakiem zobaczymy Roberta smigajacego na wozku po korytarzu szpitalnym a pewnie pozniej po padoku z jakims asystentem(moze jego kobieta?) bo sam raczej nie da rady krecic kolkiem tylko lewa reka ;) Oby tak bylo albo jeszcze lepiej.
Cricetidae
09.02.2011 09:18
@jpslotus72 Widzisz Adakar? da sie normalnie rozmawiać. A jednak, niespodzianka. Zgadzam się z Tobą, mysląc o tym na spokojnie niestety tak to wygląda, ale czasu sie nie cofnie, kara dla Roberta jest ogromna. Trudno było tez przewidziec, że akurat taki poważny wypadek go spotka, jednak w rajdach coraz mniej jest na prawdę powaznych wypadków, jesli juz nawet cos sie dzieje powaznego to kierowcy wychodzą z tego cało, być może Robert i team wlaśnie tak do tego podeszli (zresztą, ja tez w ten sposobo tym myślałam do tej pory...) Duzo różnych zbiegów okoliczności, nieprzyjemne w skutkach, trudno teraz to oceniac. Być moze to wydarzenie złamie jego kariere, choć ja z całego serca wierze, że nie i trzymajmy za to kciuki... Choć ja zawsze wychodze z założenia, ze jeśli cos ma sie stac, to sie stanie...
Adakar
09.02.2011 08:33
F1 = kasa , kasa = F1 Ile lat interesujesz się F1 ? Nie dotarło to do kolegi/kolegów ? Posłuchajcie wypowiedzi np. Hulkenberga, który płacze, że jego talent, mistrzostwo GP2, PP w pierwszym sezonie startów nie wystarczyło wobec kasy jaką wniósł Pastor. I nie miał szans na angaż jako kierowca w żadnym kokpicie. Kasa napędza ten sport, technologię, cały bling bling i glamour jaki kochamy np. w Monako. Wasze hasła, że "dla Adakara kasa jest najważniejsza" ... co wy próbujecie osiągnąć ? Próbujecie udowodnić że nie mam racji ? Powiedzcie to Hulkenbergowi... PS. Może jeszcze zaraz usłyszę, że chłopak jest totalnym beztalenciem i rola kierowcy nr3 to wszystko na co zasługuje ? PS2. Jeśli Kubica tak kocha rajdy i to jest jego faktyczna miłość to droga wolna. Żegnamy F1, witamy WRC. I zapraszam wtedy jaszczur, freddy na forum autoklubu czy innego rally portalu, a nie na F1wm
Lolkoski
09.02.2011 08:22
"To się Polacy nie dziwcie"? Adakar rozumiem, że Ty Polakiem nie jesteś?
jpslotus72
09.02.2011 07:43
@freddy i @jaszczur Jeszcze raz podkreślam - nie jestem adwokatem Adakara - ale zgadzam się z jego podstawową tezą (chociaż nie zawsze z formą, w jakiej ją wyraża). Zapewniam też, że nie piszę tego, żeby wszczynać kłótnię! Muszę jednak powiedzieć, że - moim, być może błędnym, zdaniem - nie rozumiecie, czym jest dzisiejsza Formuła1... Lotus Renault popełnił oczywisty błąd (może Bullierowi zabrakło doświadczenia w F1 - entuzjazm był silniejszy od rozsądku) i Robert popełnił błąd - jeśli to nie było oczywiste wcześniej, to powinno być jasne przynajmniej teraz. Naprawdę nie przypadkiem inne zespoły zabraniają swoim kierowcom podejmowania niepotrzebnego ryzyka. LRGP nie był chlubnym wyjątkiem, tylko największym ryzykantem w tej sprawie. Wielu fachowców, nie amatorskich komentatorów jak my, po pierwszym szoku i pytaniu o zdrowie Roberta, łapało się za głowę, jak można było już po rozpoczęciu testów w F1 dopuścić do takiej sytuacji. Ale może Waszym zdaniem wszystkie inne zespoły są prowadzone przez głupców albo tyranów, którzy nie pozwalają ludziom spełniać ich marzeń? Robert nie zbudował sobie sam bolidu R31 - wielu ludzi zainwestowało w to bardzo wiele: pracy, poświęcenia, nadziei i naprawdę grubych pieniędzy - i nie tylko oni wobec Roberta, ale i Robert wobec nich miał poważne zobowiązania. To jest poważny sport i poważny biznes jednocześnie - inne zespoły nie mają co do tego wątpliwości. Gdyby chodziło tylko o samego Roberta, można by mówić - jego sprawa. Ale zbyt wielka stawka była na szali, którą on i zespół wystawili na niepotrzebne ryzyko. Nie tylko dla Roberta jest to dramat - właśnie przed chwilą słyszałem, jak czeski specjalista od F1, Pavel Turek, powiedział: "dla Lotusa Renault to katastrofa"... Stało się - ja sam jestem tym naprawdę załamany - ale nie rozumiem tych, którzy po tym wszystkim twierdzą, że decyzja o równoczesnych startach w rajdach nie była błędem Roberta i zespołu. Na koniec - przeczytajcie jeszcze raz tytuł tego newsa...
el_diablo
09.02.2011 07:13
Ból Roberta związqany z mozliwoscia utraty sezonu jest większy pewnie niz ból fizyczny
jaszczur
09.02.2011 07:08
@adakar Zastanówmy się czy jakbym ja np. rzucił pracę z dnia na dzień... To czy miałbyś prawo oceniać moją decyzję? Skoro się nawet nie znamy i nic Tobie nie zawdzięczam to chyba nie. Rozumiesz analogię? Więc proszę skończ już tą dyskusję. Najmądrzejszy ze wszystkich nie jesteś.
freddy
09.02.2011 06:20
@Adakar nie wnikaj w to co sie dzieje w teamie Lotus bo to nie twoja sprawa i tyle. MOgł startować i tyle w temacie, mial zgode. Miał też pecha bo z wiekszosci wypadków wyszedlby z potluczeniami jak mowil Gerber. A dywageacje finansowe, aspsiracje Renault zostaw sponsorom, wlascicielom to ich problem nie Twoj. I druga sprawa nie kazdy jak Ty patrz na zycie przez pryzmat kasy, biznesu sa tez rzeczy procz tego ktore sie lubi robić i nadaja jakiego sensu poszczegolnym ludziom. Nie boj sie w fabryce sobie poradzą, rownie dobrze mogl miec wypadek na torze F1 i dostac np. taka czescia w kaska jak Massa. Zachowujesz sie jak expert, wlasciciel Lotus Renault, co udzialy tam masz ? zostaw to cholerka tym co je maja i sprway ich dotyczą bezposrednio, a nie za wyrocznie robisz. Stało sie, bedzie jezdzil lub nie, przyszlosc pokaze. Ja tam ogladam go ale jakims fanem ostrym nie jestem, ale cholera to nawet nie sprawa jgo kibicow czy Renault jak sie im ie podoba to niech kibicuja innym lub innemu sportowi, jest ich do wyboru bez liku. Jak ktos napisal wczesniej: przestancie mowic innym co maja robic i jak i kiedy ? on mial ta mozliwosc ze mogl , pozowolno mu, pewnie dyskutowali o tym nie raz. Mamy wypadek i tyle w temacie. Takie hobby. Nie wiem Adakar jak wyglda Twoje zycie ale ty chyba jestes podlaczony do wielu szunrkow i lubisz byc pociagany i uwazasz to za sluszne, inni tak nie uwazaja i deneruje jak tych sznurkow jest za wiele, musisz zaakceptowac ze sa tacy ludzie i tyle, ktorzy po pracy robia wiele roznych dziwnych rzeczy, ktorych ty nigdy nie zrozumiesz. Jedni spia i oprozniaja lodowke lub sie bawia nowa Plazmą a inni robia co innego. I wez poczytaj wypowiedz Gerbera chyba Ceglinski zrobil z nim wywiad, czy ktoś tam ... tam masz wszystkie odpowiedzi na Twoje wypociny.
jpslotus72
09.02.2011 02:03
@misiek3510 Komentarz nie do Ciebie, ale do przytoczonego przez Ciebie cytatu: "gdyby wypadek miał miejsce na torze F1" to byłby wynikiem ryzyka, którego Robert nie mógł uniknąć, wykonując swoją pracę. Tymczasem wypadek był wynikiem ryzyka, które NIE BYŁO dla niego KONIECZNE. Jeśli ktoś nie widzi tej różnicy, to już nic nie poradzę... Sam Robert powiedział - (cytuję z pamięci, ale sens chyba zachowuję wiernie) - "rajdy to jest zabawa, a w F1 jest praca i tam jest pełna koncentracja i zaangażowanie"... Każdy taki wypadek jest dramatem i boli - dosłownie i w przenośni - ale ten drugi ból jest większy, kiedy ryzyko, które doprowadziło do wypadku, NIE BYŁO KONIECZNE.
misiek3510
09.02.2011 01:56
Wracając do mojego odwróconego pytania, skoro nie byłoby „czy warto było?” w przypadku wypadku na torze F1, to dlaczego pojawia w przypadku wypadku w Skodzie? Jaki jest różnica między wypadkiem podczas pasji i podczas pracy? Taka, że tamto musiał robić a tego nie musiał? To chyba byłoby głupie, przecież nikt nie kazał mu być kierowcą F1. No to jaka? Nie ma. Różnica jest urojona. Czy wypadek podczas wyścigu F1 byłby bardziej uzasadniony, bardziej wartościowy i miałby wręcz głębszy metafizyczny sens? Bzdury. Cała historia pokazuje tylko tyle, że Kubica to naprawdę fajny facet – ważne dla niego jest to co lubi (a lubi ryzyko), a nie blask reflektorów i podziw tłumów. Cała historia pokazuje też, że jak żyjesz swoimi bezinteresownymi pasjami zawsze trafisz na społeczny opór i krytykę. Tak samo jak wskakując do wody nie da się jej nie zmącić. Będąc fanem Kubicy byłbym tylko jeszcze bardziej zachwycony tym jakim wielkim i niepokornym jest on wojownikiem. Wierzyłbym też, że dojdzie do siebie i będzie walczył dalej. Kolejna blizna go tylko wzmocni. Nawet nie będąc fanem w to wierzę. A że ominie parę wyścigów, jakie to ma znaczenie? Polsat straci na oglądalności, więc niech się Polsat martwi. Poza tym prawdziwi fani F1 obejrzą wyścigi z takim samym entuzjazmem niezależnie czy będzie jechał Kubica czy nie. Po prostu skończcie już z tym osądzaniem wypadku na rajdzie. Co to za różnica czy rozbił się tam czy np podczas testów w F1? Wtedy też cały plan i cały sezon byłby zawalony tak jak teraz.
Cricetidae
09.02.2011 01:53
Adakar to w takim razie ja nie wiem jaka jest Polska skoro moim ulubionym kierowcą ogólnie jest Sebastien Loeb, zawsze uwielbiałam Montoye a teraz jeszcze kibicuje Hamiltonowi. Heidfelda tez lubiłam, bardzo dobry kierowca, choć nie moj ulubiony. I jednak nadal jestem Polką, niesamowite! Nie mylę pojęć, umiem czytać itp Chodzi mi o to, ze bardzo mocno szczycisz sie tym, ze mu nie kibicujesz i zastanawiam się z jakiego powodu, ale w sumie co mnie to obchodzi :) Skoro go nie lubisz to po co sie frustrujesz tak tym wypadkiem? Zachowujesz się własnie jak jego najwiekszy fan - wielkie rozgoryczenie, żal do Kubicy i do jego szefów... nie stersuj sie tak tym, skoro Cie on nie interesuje :) PS. im ktoś więcej krzyczy tym mniej ma do powiedzenia.
misiek3510
09.02.2011 01:42
Pozwolę sobie wtrącić 3 grosze od siebie i zacytuję z pewnego bloga: Pasja vs. Praca w wydaniu Roberta Kubicy Opublikowano Luty 7, 2011, autor: arrec Wczoraj trochę zdruzgotała mnie wieść o Kubicy, ale od razu miałem skojarzenie: czy to był przypadek pasji (rajdy) vs pracy (F1). Osobiście zawsze cieszyłem się z tego że mu pozwalają na szaleństwa na drodze, ale zaraz po wypadku dopadła mnie myśl „czy było warto?”. Chyba dobry temat do twojego bloga, co? Tak napisał do mnie bardzo dobry przyjaciel Kuba. Temat do dyskusji jest bardzo ciekawy. Moje przemyślenia mogą być jednak bardzo nieadekwatne, ponieważ nie znam się i nie interesuję F1. Moja wiedza o tym sporcie kończy się na tym, że chciałbym się takim bolidem przejechać. Także zapraszam większych fachowców, jak i zupełnych laików do odpowiadania w komentarzach na pytanie Kuby „czy warto było?” Ja mogę odpowiedzieć na to pytanie w nietechnicznym aspekcie. I odpowiem, że nie odpowiem, bo nie powinno się takie pytanie pojawiać. Czy gdyby wypadek miał miejsce na torze F1 ktoś by zadawał pytanie „czy warto było?”. Myślę, że nie. Dlaczego więc tu pojawia się takie pytanie?. Zresztą nie tylko pytanie, pojawia się nawet sporo komentarzy w stylu powinni mu tego zabronić. Także mamy tu nawet szerszy aspekt, nie jest to tylko konflikt pasja vs. praca, ale pasja vs. odpowiedzialność społeczna. Jesteś bratku znanym sportowcem, cały naród w Ciebie wierzy więc nie podskakuj. Przypomina to sytuacje z filmu „Jak zostać królem” i myśl, że bycie królem, czy chociażby znanym sportowcem wzbogaca życie o tyle, że ma się dużo więcej zakazów, nakazów i obowiązków. cdn.
Adakar
09.02.2011 01:28
@baton Ok czyli wg Ciebie nic się nie stało ? tak ? Nikt nic nigdzie nikomu nie popsuł ? Wszyscy są tak samo zadowoleni i w dobrych nastrojach jak przed wypadkiem ? Ty zapewne też, bo nie widać po Twoich wypowiedziach jakiegokolwiek "wzruszenia" zaistniałą sytuacją. Wg mnie nawet bym powiedział jesteś po stronie tych zadowolonych. Bo krytykujesz mnie za to, że wylewam swoje żale o "zawiedzeniu" zespołu, fanów etc ... Tak nie jestem szefem LRGP, ale powiedz mi, jak Eryczek się może czuć ? Jest happy ? Mega happy ? Bo próbując zrozumieć Ciebie i Twój tok myślenia to tak właśnie jest ... jest extra. Krytykuję zespół i cały managment Kubicy i jego samego za bardzo nieprofesionalne zachowanie. Chodzi o brak priorytetów. Priorytet to Formuła 1. No chyba że Kubica i managment uważają inazcej i dla nich KJS we Włoszech to szczyt możliwości.
sowa_kubica_fan
09.02.2011 01:19
@adakar - nie krzycz, to nie rynek.
jpslotus72
09.02.2011 01:17
@baton Nie jestem adwokatem Adakara, ale - poważnie myślisz, że Boullier nie jest sfrustrowany tą sytuacją?! Chyba nie oczekujesz, że aby to pokazać, rozpłacze się przed kamerami. Musi trzymać fason, bo wie, że sam jest współodpowiedzialny za zezwolenie Robertowi na tak ryzykowną zabawę (to nie moje określenie, sam Robert mówił, że rajdy to dla niego "zabawa").
baton
09.02.2011 12:53
@Adakar ale dlaczego ty jesteś sfrustrowany tym ze "popsuł" sezon choć sam szef Lotus Renault nie jest ;/ Uważasz ze zawiódł team który mu pozwolił na rajdy? Jak team tak się bał o niego to dlaczego tego nie zapisali w kontrakcie? Widocznie aż tak się nie bali. Po drugie polecam mniej capslocka.
Adakar
09.02.2011 12:43
@Cricetidae Weź człowieku se odpuść, mówie tu o czym innym a to komu kibicuje albo NIE kibicuje to moja sprawa. Równie dobrze moge powiedzieć że żałuje że ten kraj jest tak zaściankowy i podatny na np. ścigał się w BMW z Niemcem ... uuu wróg, wiadomo Hittler kaput, Heidfeld = wróg. Ściga się z Ruskiem ... uuu wróg. Stalin kaput. TAKA JEST POLSKA. Co z tego że Kubica jest Polakiem. A to że fanem byłem i jestem Colina McRae czy Juana Pablo Montoyi, Sutila ... to robi ze mnie ANTY patriotę ? A nawet jesli bym kibicował Kubicy to sama narodowość nie wystarczy. "Driverowi X" też tak mocno kibicujesz ? I chyba mylisz pojęcia sympatyzowania z rodakiem a bycie jego fanem/kibicowanie mu ...
Cricetidae
09.02.2011 12:36
Osobiście dla mnie to jest dziwne, ze będąc Polakiem, kibicując Polakom gdzie się da (bo nie wyobrażam sobie kibicowania np Węgrom na MS w piłce ręcznej itp) ma sie tak mocno w d**ie polskiego kierowce i ciągle pokazuje sie wszędzie i wszystkim jak to bardzo się mu NIE kibicuje. To jakis powód do dumy bo nie rozumiem? Czy to źle, ze zyskał więcej fanów gdy wszedł do stawki F1? Co w tym złego? Innych sportowców tez dostrzega się dopiero jak zaczynają osiągać sukcesy. Ja oprócz Roberta cenię także innych kierowców, z obecnej stawki i tez nie wychwalam go pod niebiosy ze jest jedyny najlepszy... ale psów na nim nie wieszam i wieszac nie bede, bo czemu? A juz chwalenie się tym jak sie bardzo mu NIE kibicuje... jest dziwne. Ale ja nie musze wszystkiego rozumieć. A jak czytam Adakara to żałuje, ze w Polsce jednak jest wolność słowa :) Pod każdym newsem piszesz to samo, nie nudzi Ci sie? Taki mały offtop. A co do tego, ze zawiódł wszystkich wokół - moze tak, ale dla niego to i tak największa z możliwych kar, leżenie teraz w szpitalu, potem długa i męcząca rehabilitacja i oglądanie wyścigów w TV.
jpslotus72
09.02.2011 12:35
@Adakar Wyrażasz swoje myśli w bezkompromisowej formie - zresztą, Twoje prawo - i ja bym to może inaczej powiedział (nie podzielam też Twojego "antykubicyzmu"), ale zgadzam się, niestety, z podstawową tezą Twoich wypowiedzi. Kierowca F1 nie jest rozpieszczonym dzieckiem, które musi spełniać wszystkie swoje marzenia. Wiąże go poważny kontrakt, który wymaga z jego strony odpowiedzialności - nie działa on na własną rękę, ale jest szczytem góry lodowej, na którą składają się ogromne sztaby ludzi i ogromne pieniądze. Gdyby tylko on ponosił konsekwencje takiego wypadku, moglibyśmy powiedzieć - jego pasja, jego sprawa - ale tak nie jest. Alpinista, wspinający się samotnie w górach, sam odpowiada za siebie i sam płaci za swe ewentualne błędy - ale górski przewodnik, prowadzący dużą wycieczkę, nie może sobie dowolnie wybierać ryzykownych ścieżek... Wielu ludzi wiele zainwestowało w Roberta - i oni też poniosą cenę tego wypadku. Piszę to z bólem, bo ja sam jestem naprawdę załamany tym, co się stało - jak jedna chwila zaważyła na życiu Roberta i jego karierze kierowcy - ale kiedy przyglądam się kontekstowi tego zdarzenia, to widzę sprawy tak, jak opisałem wyżej. I Robert i zespół zaryzykowali, dopuszczając do jego startów w rajdach - ale dzisiaj chyba i Robert i zespół wiedzą już, że popełnili błąd.
Adakar
09.02.2011 11:50
@baton zapominasz o jednym Zespół rajdowy, tam jesteś "klientem" jakiejś firmy wypożyczającej Ci autko albo masz swój własny team. Startujesz kiedy masz czas/kase/sponsora. Sam sobie wybierasz mistrzostwa i klasyfikacje w jakich chcesz się ścigać. W F1 kiedy masz już kontrakt jesteś na szczycie MEGA PIRAMIDY ..... na Twoj bolid i w dużej mierze sukces lub porażkę pracuje sztab kilkudziesięciu jeśli nie set ludzi i to nie byle jakich. Ty sam, słowami Franka Williamsa jesteś jedynie 25% sukcesu jaki się może urodzić (pozostałe opony, silnik, aero) Inżynierowie we wzystkich możliwych specjalizacjach i dziedzinach ! (od mechaniki, elektryki, hydrauliki, komputery do działów jakie są w każdej firmie jak marketing) Stajnia to mega fabryka, którą można porównać do producenta myśliwców a kierowca to oblatywacz. Co komu po maszynie bez pilota ? ROZUMIESZ TO ? Kubica był członkiem, bardzo ważnym członkiem zespołu. Zespołu fachowców, którzy pracują de facto DLA NIEGO i pod niego, tym bardziej że teraz to on był numer 1 star i to on był kierowcą pod którego (wg którego wskazówek) budowano R31. ROZUMIESZ TO ? W tej chwli, startem w 4 ligowym KJSie we Włoszech, Kubica zaprzepaścił nadzieje i przeszło PÓŁTORA ROKU ciężkiej pracy. ROZUMIESZ TO ? A co by było gdyby Kubica wygrał rajd ... Wow ... Czołowy zawodnik (zdaniem wielu mediów, expertów i też moim) Formuły 1, "królowej sportów motorowych", wygrywa jednodniowy rajd z jednym OSem.... z amatorami. Druga edycja jakiegoś tam memoriału ... naprawdę. Powód do chwały, prestiż, splendor ... Ja jestem fanem F1 a nie Kubicy, nie przeszkadza mi że to Polak, tak ja nie przeszkadza mi że Karun to Hindus. Przeszkadza mi Polska która na wszelkie możliwe sposoby stara się emanować polskością na plecach Kubicy, który został przez te media (i większość fanów) zauwazony dopiero gdy BMW schrajbneło z nim kontrakt na testera, a wcześniej systematycznie olewany. To mi przeszkadza.
pawcioss
09.02.2011 11:49
"on nie bedzie juz nigdy jezdzil zawodowo w f1, nawet jak jakims cudem wyzdrowieje w 99% to i tak nie da dady w kokpicie, za duze przeciazenia,organizm mu nie wytrzyma" Marnujesz się tutaj kolego... Bo widzę że jest z Ciebie wielki naukowiec.
sceptyk
09.02.2011 11:40
Baton, ta zgoda to był warunek Kubicy a nie pakiet socjalny od teamu. Pewnie, że nie musieli ale myśleli "jakoś to będzie" a takie podejście do wysiłku teamu i start w rajdzie w takiej chwili dużo mówi o Robercie. Zaryzykował w momencie gdy wybity palec mógł powaznie zaburzyć rozwój bolidu. A Erik? A co on ma biedny teraz mówić, cały spocony...?
baton
09.02.2011 11:25
@sceptyk zespołu który wyraził zgodę na rajdy. Czyli sam Robert i Team wiedzieli czym to może grozić? Czy jesteś wstanie to zrozumieć? @Adakar Jestem kibicem Roberta, F1 interesuje się dużo dłużej, nie jestem typowym "fanboyem", nie wychwalam go pod niebiosa i uważam ze jest co najmniej kilku do miana najlepszego w F1. Nie bardzo rozumiem dlaczego cie boli ze jest polakiem? Po raz kolejny napisze, Robert i Team wiedzieli czym to grozi a jednak nie słyszałem żeby team potępiał teraz jego występ w rajdzie. I wierzcie mi gdyby Hamilton lub Alonso chcieli startować w rajdach, rajcowało by ich to, to takie kontrakty byli by stanie podpisać. Do jednego sie zgadzam pretensje może mieć do siebie ale uważam ze nie nam ocenianie tej decyzji o występach w rajdach. Do tego sprawa mediów, jak wszyscy wiemy trzeba je filtrować samemu, uważam ze większość ludzi robi to tutaj. @zoolwik Jeżeli mając rodzinę, choć nie startujesz w rajdach jesteś szczęśliwy to znaczy ze nie kochasz rajdów w takim samym stopniu co Robert, jeżeli jest inaczej i czujesz się nieszczęśliwy, przykro mi ze nie potrafisz sobie z tym poradzić.
zoolwik
09.02.2011 11:24
si_vy nikt nie wątpi w to co napisałeś, wszyscy wiedzą że to Roberta decyzja. Ale dodam do tematu jedną rzecz może. Ja też kocham się ścigać i startowałbym w rajdach w tej chwili gdybym tylko powiedział słowo bo mam taką możliwość. Ale nie robię tego z jednego powodu: mam rodzinę na utrzymaniu. I nie chcę przez to powiedzieć, że jestem w jakikolwiek sposób lepszy od Roberta - w żadnej mierze. Chodzi mi tylko o to, że czasami trzeba też się posługiwać swoim rozumem, nie tylko sercem.
si_vy
09.02.2011 11:12
Z tego co wiem, parę lat temu Kubica skończył 18 lat i sam może decydować, co jest dla niego dobre a co nie. A już na pewno nie wy. Chciał pojechać w rajdzie, to pojechał. Skończyło to się jak się skończyło i tyle, koniec tematu. Podjął taką decyzję, niech więc zbiera jej plony. Argumenty co do pracy setek ludzi, która idzie na marne możnaby odnieść do szefostwa zespołu, które pozwoliło mu na ten start. Robert po prostu skorzystał z tego, co mu umożliwiono. Jako szef zespołu osobiście bym go nigdzie nie puścił. Robił to co kochał. Ile jest osób, które nie miałyby odwagi spełniać swoich marzeń? @francorchamps: Na to moim zdaniem nie ma reguły. Kubica imponuje swoją determinacją, więc pozostaje tylko wierzyć. Alain Prost wrócił do F1 po roku przerwy i zdobył tytuł. A Schumacher wrócił po trzech latach i dał się zlać Rosbergowi. No ale obaj nie mieli w międzyczasie tak poważnych wypadków. Myślę, że jeżeli uda mu się wrócić, to pewnie nie od razu dojdzie do szczytowej formy. Ale wierzę, że w końcu mu się to uda
francorchamps
09.02.2011 11:10
sceptyk@ Rok dopiero się zaczął.. Nie jestem lekarzem, więc trzeba wierzyć... Więc naprawdę głęboko w to wierzę że Robert nie wypadnie z "jedynki" tyle pytań w głowie bez odpowiedzi... :/
MARIO F1
09.02.2011 11:05
Najwzniejsze zeby wyzdrowial w 200 procentach i powrócił do F1.Tego mu zycze.
zoolwik
09.02.2011 11:02
Trzeba sobie uświadomić także, że z jakiegoś powodu Robert ma odrobinę pecha, ponieważ zarówno w F1 jak i w rajdach miał jedne z najgorszych, o ile nie najgorsze rodzaje wypadków jakie się w ogóle mogą zdarzyć. Życzę mu by limit tego pecha uległ już wyczerpaniu i żeby mógł pokazać pełen potencjał swoich możliwości.
sceptyk
09.02.2011 10:55
To nie jest film z obowiązkowym happyendem. Charakter obrażeń jest bardzo nieszczęśliwy z punktu widzenia takiego kierowcy. Oby w tym roku był w stanie choćby wynieść śmieci w prawej ręcę, choć to mało prawdopodobne. Baton - przyjmij do wiadomości, że Kubica do niedzieli był członkiem zespołu. Rozumiesz co to znaczy?
zoolwik
09.02.2011 10:54
Niestety wolność słowa upoważnia każdego do wyrażenia swojej opinii na dowolny temat, w miare zachowania szacunku do rozmówcy oczywiście. Ludzie są różni i różnie się zachowują w losowych sytuacjach a takie zdarzenia dają okazję do wymiany doświadczeń i stwierdzenia co jest dla nas korzystne, a co nie.
nowitek
09.02.2011 10:46
Adakar przeczytaj sobie tekst na AUTOKLUBIE "Żeby Kubica był Kubicą". To jest o takich właśnie przypadkach jak ty.
Adakar
09.02.2011 10:43
@baton ja kibicem Kubicy nie jestem, od setek lat należę do frakcji antyKubicowców w takiej czy innej materii. Inaczej NIE jestem fanem Kubicy POLSKIEGO kierowcy F1. (specjalnie dużymi cyferkami) Anyway, Sadzisz że wypadek Kubicy na Rondo Andora to mały pikuś? że wyjdzie ze szpitala i utrzyma się status quo ? Jak gdyby nigdy nic ? Sądzisz że to co się stało można porównać do ... nieudanej próby triku na rampie na desckorolce ? Ups nie udało się, zaraz jeszcze raz spróbuje ? Facet spojrzał, prawie dosłownie, śmierci i kalectwu do końca życia, prosto w oczy. Bycie kierowcą F1, z czołówki F1, czyli best of the best to jak bycie astronautą w programie wahadłowców NASA. Temu trzeba wszystko podporzadkować, tak jak czesto mówił o tym Senna. Jego zycie, ok, niech robi co chce ... ale niech media nie robią ludziom teraz papki w mózgu tak jak zrobili to po Smoleńsku i niech nie kreują Kubice na mega star i męczennika któremu nalezy współczuć nadmiernie. Był na tym rajdzie na własne życzenie - chciał tego, bo to jego własne zycie jak mówisz.
baton
09.02.2011 10:33
@Adakar dobrze ze to tylko twój punkt widzenia, mnie najbardziej denerwuje ze ludzie się w***ją w jego życie i mówią co jest dla niego najlepsze, co ma robić itp. Za wypadek jest sam odpowiedzialny bo nikt inny ale nazywanie go głupim i nieodpowiedzialnym imo jest przesadzone. To czy skończy z rajdami to jest jego cholerna sprawa, wszystko przyjmę to co sobie założy. Wiem ze dla ciebie kasa i wygrywanie w F1 to cale życie ale jak widać nie dla wszystkich, byłbyś na jego miejscu spałbyś w fabryce obmyślając jak urwać kolejne setne. To ze czołowy team go nie zatrudni myślę ze nie spędza snu z powiek Robertowi tylko tobie. To wszystko wyżej nie robi z ciebie kibica, tylko kibica frustrata.
zoolwik
09.02.2011 10:23
Też mam takie zdanie na ten temat: jestem zatrudniony w F1 to siedze na tyłku i się przygotowuje, a nie robie sobie wypady za miasto. Osobiscie jak mam za dużo adrenaliny to nie wsiadam do samochodu i nie wariuje po ulicach tylko włączam symulator i się wyżywam na wirtualnym torze. Owszem, może nie mam "jaj" przez to, ale przynajmniej nie dostane mandatu i nikt nie ucierpi w ten sposób :)
sowa_kubica_fan
09.02.2011 10:22
@prz20 - stuknij się porządnie w to czółko i pomyśl, ilu kierowców miało potężne wypadki, a ilu wróciło. Hakkinen w '95 (miał nawet stwierdzony stan śmierci klinicznej), Karl Wendlinger w Monako w 94 roku, gdzie po wypadku zapadł w śpiączkę - na Interlagos w następnym sezonie wrócił. Michael Schumacher na Silverstone złamał nogę i wielu mówiło, że to koniec jego kariery, a rok później zdobył tytuł. Felipe Massa ma metalową płytkę w czaszce po swoim wypadku na Węgrzech, a jakoś jeździ. Ralf po wypadku na Indy w 2004 roku miał coś z kręgosłupem, a jeździł potem jeszcze przez 3 sezony. Aż herezją byłoby nie wpomnieć Laudy i jego wypadku na Nurburgringu w 76 roku, który przegrał tytuł o jeden punkt. Nawet Fangio miał ciężki wypadek w 52 roku na Monzie, a rok później, wracając na ten tor, odniósł tam zwycięstwo. Nie piszę, że wszyscy reagują tak samo na wypadki i wszyscy stają się przez zawsze lepszymi kierowcami, jednak prawdopodobieństwo, że Robert w przyszłym roku zdobędzie tytuł , niż to, że nie wróci jest znacznie większe, niż sobie ktokolwiek z nas może zdawać. O jego ambicjach, determinacji w dążeniu do celu i optymizmie już nie wspomnę...
Adakar
09.02.2011 10:11
najbardziej mnie denerwuje w tej chwili budowanie "męczeństwa" i współczucia wokół Kubicy i jego osoby. Nikt nie bije się w piersi z NAJBLIŻSZEGO otoczenia Kubicy, żeby powiedzie .. tak to było totalne nieodpowiedzialne i głupie zachowanie z naszej (jego strony). Mam nadzieje że wypadek Kubicy będzie nauczką i przestrogą dla pozostałej stawki F1 i ... dla samego poszkodowanego. Bo jeżeli wróci on znowu do F1 i rajdów , rangi KJSowej ... to oznacza totalny nie profesionalizm Kubicy i jego managmentu. Dlaczego ? Brak priorytetów i jednego głównego celu na którym się skupiamy (F1). W F1 wszystko ma być podporządkowane, pracy w F1. Czy to od mechanika, inżyniera, projektatanta na kierowcy kończąc. Jazda dla samej jazdy ? Jeśli postawa Kubicy jest taka o jakiej w innym newsie mówł d'Ambrosio to się Polacy NIE DZIWCIE ŻE GO ŻADEN CZOŁOWY TEAM NIE ZATRUDNI !!! (rbr, mcl, fer) Bo to wszystko wyżej nie robi z Kubicy "BAD ASS" driver, a "irresponsible driver". Szczerze miałem nadzieje i o tym pisałem, że zakaz startu w Monte Carlo, jest wynikiem zmian czołowych ludzi w zespole, że nareszcie ktoś oprzytomniał i zabronił bujania się po rajdach kiedy sezon 2011 juz się rozpoczął... a tu Rondo wokół Andory Babe niech se znajdzie i wokół niej rundki robi ... dzizes
francorchamps
09.02.2011 10:03
prz20 @ Pozwolę sobie się z Tobą nie zgodzić... I to tyle :)
momo92
09.02.2011 09:58
ile my tu proroków mamy :D
prz20
09.02.2011 09:54
ludzie czy wy nie zdajecie sobie sprawy jaki wypadek przezyl??!! on nie bedzie juz nigdy jezdzil zawodowo w f1, nawet jak jakims cudem wyzdrowieje w 99% to i tak nie da dady w kokpicie, za duze przeciazenia,organizm mu nie wytrzyma ale zawsze zostaja rajdy i wierze ze bedzie w nich jezdzil to jest jego jedyna opcja
akkim
09.02.2011 09:53
szymon >>> jeśli już to ....amet.
momo92
09.02.2011 09:52
Jest w szoku ale sie nie załamał
zoolwik
09.02.2011 09:48
Nie bardzo rozumiem tego newsa. W jednym miejscu jest napisane, że dobrze przyjął wiadomość o swoim stanie zdrowia a w drugim, że jest w szoku. To jak to w końcu jest.
szymon
09.02.2011 09:40
Lorem ipsum dolor sit ament.
momo92
09.02.2011 09:34
„To był pierwszy raz, gdy zespół zbudował nowe auto zgodnie ze wskazówkami Roberta” To zapowiadało sie naprawde pieknie :( Jednym słowem bedzie mi go brakowało w tym sezonie :...( Zawsze sie ogladało wszystkie treningi, wstawało sie o 4, 5 rano jak trzeba było zeby zobaczyc na zywo przejazdy w treningach,bo Robert bedzie jezdził... do tego qwali, wyscigi... Wierze w to ze pod koniec sezonu 2011 bedziemy mogli zobaczyc Roberta w Erce. Wracaj szybko do zdrowia !
Marcin
09.02.2011 09:31
moze ten news trochę ostudzi tych wszystkich ,którzy już się martwia tym co będzie jak QN, jesli wogóle on.... będzie punktował wysoko w tym sezonie
akkim
09.02.2011 09:30
Najważniejsze wyzdrowiej, Dojdź do formy, Dasz redę, to Wrócisz na sezonów naście, pozwól wszelkim ranom, niech się goją, Modelu - T dwa zero jedenaście.
Tom_Bombadil
09.02.2011 09:27
Po fazie euforii z uratowanego życia teraz pewnie przyjdzie faza refleksji...