Vettel: Wspieram protest, ale nie w taki sposób

Kierowcy zgodnie apelują o wybór innych form protestu.
05.07.2216:35
Jakub Ziółkowski
1972wyświetlenia
Embed from Getty Images

Sebastian Vettel zgadza się i rozumie cel protestujących, którzy wtargnęli na tor podczas niedzielnego wyścigu na Silverstone. Niemiec wyraźnie podkreślił, na jak duże ryzyko narazili oni kierowców oraz porządkowych.

Na okrążeniu otwierającym Grand Prix Wielkiej Brytanii, demonstranci z grupy Just Stop Oil zdołali przedrzeć się przez ogrodzenie i wbiegli się na tor na prostej Wellington.

Zanim samochody pojawiły się na tej części toru, wyścig został przerwany po wypadku z udziałem Zhou Guanyu w zakręcie Abbey, przez co prędkość bolidów była dużo niższa. Policja w Northamptonshire poinformowała na początku tygodnia, że istnieją wiarygodne przesłanki o planowanym proteście. Następnie organ potwierdził, iż w związku z incydentem aresztowano siedem osób.

Dyrektor generalny Formuły 1 Stefano Domenicali określił protestujących jako całkowicie nieodpowiedzialnych i niebezpiecznych. Włoch powiedział również, że ich działania narażają życie innych na niebezpieczeństwo.

Mimo iż działania aktywistów spotkały się z ogólnym potępieniem, kilku kierowców zgodziło się z celem ich działań. Głównie wypowiadał się Sebastian Vettel, znany z aktywnego wspierania walki o środowisko.

Każdy ma prawo mieć swoje zdanie na ten temat. Myślę, że ci ludzie nie działali z frustracji, ale z desperacji. Utożsamiam się z ich obawami, jak zapewne inni, którzy rozumieją skalę problemu - powiedział Vettel.

Widzę jednak tę sprawę również z drugiej strony. Mieliśmy porządkowych, którzy ryzykowali swoje życie, powstrzymując ich przed wtargnięciem na tor. Ryzyko dotyczy też kierowców. Ten medal ma dwie strony i uważam, że protestujący dowiedli swojego. Rozumiem ich obawy - dodał kierowca Astona Martina.

Po wyścigu wypowiedział się również Lewis Hamilton, który początkowo wsparł protestujących w walce o planetę, jednak po pewnym czasie wydał oświadczenie wzywające do bezpieczniejszej organizacji protestów.

Formuła 1 pokazała, że jest bardzo niebezpiecznym sportem - napisał Hamilton na Instagramie, odnosząc się do kraksy Zhou. Nie byłem świadomy dzisiejszego protestu i chociaż zawsze będę wspierał tych, którzy stają w obronie tego, w co wierzą, musi to być robione bezpiecznie.

Proszę nie wbiegać na tory wyścigowe, aby protestować. Nie chcemy narażać was na niebezpieczeństwo - dodał trzeci na mecie Brytyjczyk.

Wyznanie Hamiltona pojawiło się w sieci po oświadczeniu Mercedesa, w który zespół poparł prawo aktywistów do protestu, ale nie metodę, którą wybrali, gdyż naraziła ona bezpieczeństwo protestujących i innych

Myślę, że ludzie mają możliwość wypowiadania się i robienia manifestacji gdziekolwiek chcą, bo to ich prawo - dodał Carlos Sainz. Nie uważam natomiast, żeby wbieganie na tor Formuły 1 było najlepszym sposobem, aby to zrobić. Narazili siebie, a także kierowców. Myślę, że Formuła 1 już teraz wykonuje świetną pracę, aby osiągnąć neutralność węglową do 2030 roku.

Naciskamy na F1 i FIA, aby znaleźć sposoby na osiągnięcie tego celu. Wbiegając na tor nie protestuje się jednak w odpowiedni sposób - można co najwyżej zginąć lub spowodować wypadek - zakończył zwycięzca niedzielnego wyścigu.