Gasly: Odbyłem długą dyskusję z FIA na temat limitów toru

Francuz nie krył irytacji po skasowaniu jego czasu w pierwszej części sobotnich kwalifikacji.
04.08.2217:54
Maciej Wróbel
1006wyświetlenia
Embed from Getty Images

Pierre Gasly ujawnił, że ma za sobą dyskusję z dyrekcją wyścigu na Węgrzech odnośnie limitów toru, po tym jak skasowany został najlepszy czas Francuza z pierwszej części sobotnich kwalifikacji.

Kierowca AlphaTauri był zmuszony przystąpić do niedzielnego wyścigu o Grand Prix Węgier z zaledwie 19. pola po wykreśleniu jego najlepszego rezultatu z Q1. Do przekroczenia limitów doszło w piątym zakręcie, gdzie do oceny sytuacji sędziowie korzystali z kamer przemysłowych.

Innym kierowcą, którego czas został skasowany za przewinienie w tym miejscu, był Sergio Perez, lecz powtórki wykazały, iż kierowca Red Bulla częściowo utrzymał się na białej linii. Wynik Pereza został przywrócony, jednak Meksykanin i tak nie zdołał awansować do finałowej części czasówki.

AlphaTauri zdecydowało się wykorzystać słaby wynik w kwalifikacjach do wymiany jednostki napędowej w bolidzie Gasly'ego, a dzięki startowi z pit lane podjęto decyzję o zastosowaniu eksperymentalnych ustawień na wyścig. W rezultacie niedzielne zmagania były dla Francuza poniekąd sesją testową.

W niedzielę Gasly ostatecznie finiszował na 12. pozycji. Po wyścigu zawodnik z Rouen nie krył irytacji wpływem skasowania jego czasu z Q1 na przebieg reszty jego weekendu wyścigowego. Ciągle jestem o to trochę wkurzony - przyznał Gasly podczas rozmowy z Autosportem.

Z tego co widziałem, z e-maili, które przeczytałem, bardzo dyskusyjna jest kwestia tego, czy byłem na torze, czy poza nim. Podobne rzeczy przytrafiły się Yukiemu i Checo, a sądząc po zdjęciach z kamer pokładowych, zdecydowanie utrzymali się na torze. Mamy jednak to, co mamy.

Z naszej perspektywy, startując z końca, myślę że cieszyłem się tym, że mogę spróbować nieco lepiej zrozumieć nasz pakiet, ponieważ w tej chwili wiemy, że nie prezentujemy tak dobrych osiągów, jakie powinniśmy prezentować. Ciągle nie jest idealnie, ale przynajmniej było kilka pozytywnych sygnałów.

26-latek dodał, że przed wyścigiem odbył długą rozmowę z dyrektorami wyścigu - Nielsem Wittichem i Eduardo Freitasem - na temat limitów toru. Temat ten był szeroko omawiany także podczas poprzednich weekendów wyścigowych na odprawach czy też spotkaniach GPDA.

Spędziłem 40 minut z Nielsem i Eduardo tamtego ranka i próbowałem rozmawiać i znaleźć rozwiązanie, które wszystkich uszczęśliwi - kontynuuje Gasly. W tej chwili mają mnóstwo pracy. Nie mają łatwego życia. W przypadku zakrętu numer 5 nie mieli odpowiednich narzędzi, by móc egzekwować przepisy w najlepszy możliwy sposób.

Rozmawialiśmy na temat rozwiązań, aby zrobić krok naprzód, znaleźć bardziej konsekwentny sposób na egzekwowanie tych przepisów i upewnić się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Myślę, że byli dość otwarci i oczekujący opinii. Wrócę z tym do wszystkich kierowców i zobaczę, czy w ciągu najbliższych kilku tygodni uda się nam wypracować jakieś dobre rozwiązanie.

Zdaniem Gasly'ego, Sergio Perez miał sporo szczęścia, iż w jego przypadku pojawił się dodatkowy materiał wideo, dzięki któremu został oczyszczony z zarzutu przekraczania limitów toru. Tak, używali kamer przemysłowych, a w moim przypadku nic więcej się nie znalazło. Checo miał te materiały z kamery pokładowej.

Z jakiegoś powodu miałem kamerę na kasku, która w zasadzie nie pozwalała żadnej innej kamerze na to by sprawdzić, czy byłem na torze, czy nie. Widziałem nagranie i, według mnie, jest ono dyskusyjne.

Moim zdaniem albo powinieneś dysponować odpowiednimi narzędziami, by egzekwować te przepisy w sprawiedliwy sposób, albo nie robić tego wcale. O tym właśnie rozmawialiśmy. Wiem, że już teraz rozważają różne opcje na przyszły rok w tej kwestii, ale niestety w tym sezonie byłem jednym z tych, którzy ponieśli konsekwencje - zakończył kierowca AlphaTauri.