Verstappen: Problem z silnikiem wystąpił już na okrążeniu formującym
Holender przyznał, że skala awarii pozbawiła go złudzeń już za pierwszym zakrętem.
07.06.2621:30
131wyświetlenia
Embed from Getty Images
Max Verstappen przyznał, że problemy z jednostką napędową były dla niego jasne już na okrążeniu formującym do Grand Prix Monako.
Holender ustawił się do zmagań w Monte Carlo na drugim polu, jednakże po zakończeniu procedury startowej niemal pozostał w bezruchu. Bolid RB22 został pozbawiony mocy i Verstappen wykorzystując fakt, iż zaczął się toczyć, odbił do lewej krawędzi, by zminimalizować ryzyko kolizji z rozpędzonymi rywalami.
Po kilku sekundach 28-latek zdołał rozpocząć jazdę, jednakże usterka układu napędowego okazała się poważna i Verstappen nie mógł wykorzystywać pełnego potencjału. Tym samym Red Bull poprosił swojego kierowcę o zjazd do alei serwisowej, gdzie po zaledwie okrążeniu wycofano samochód z wyścigu.
Max Verstappen przyznał, że problemy z jednostką napędową były dla niego jasne już na okrążeniu formującym do Grand Prix Monako.
Holender ustawił się do zmagań w Monte Carlo na drugim polu, jednakże po zakończeniu procedury startowej niemal pozostał w bezruchu. Bolid RB22 został pozbawiony mocy i Verstappen wykorzystując fakt, iż zaczął się toczyć, odbił do lewej krawędzi, by zminimalizować ryzyko kolizji z rozpędzonymi rywalami.
Po kilku sekundach 28-latek zdołał rozpocząć jazdę, jednakże usterka układu napędowego okazała się poważna i Verstappen nie mógł wykorzystywać pełnego potencjału. Tym samym Red Bull poprosił swojego kierowcę o zjazd do alei serwisowej, gdzie po zaledwie okrążeniu wycofano samochód z wyścigu.
Już na okrążeniu formującym nie było dobrze, natomiast sama procedura pre-startu okazała się koszmarna- powiedział Max Verstappen w rozmowie ze Sky Sports F1.
Nie mogłem wejść na równy poziom obrotów, a potem silnik dosłownie umarł. Dopiero za pierwszym zakrętem uzyskałem nieco mocy, ale jednostka miała okropne brzmienie. Nie byłem w stanie jechać z pełnym gazem, więc podjęliśmy decyzję o powrocie do garażu. To było na tyle.
Mateusz Szymkiewicz