Ferrari rozżalone karą czasową nałożoną na Leclerca

Mattia Binotto uważa, że sędziowie powinni byli dokładniej zbadać incydent z szykany.
09.10.2211:43
Nataniel Piórkowski
2721wyświetlenia


Ferrari przyznaje, że jest bardzo zaskoczone i rozczarowane karą, nałożoną na Charlesa Leclerca, ale nie zamierza kwestionować werdyktu sędziów.

Leclerc został ukarany doliczeniem 5 sekund do wyniku wyścigu o GP Japonii, za zyskanie przewagi poprzez ścięcie szykany na ostatnim okrążeniu. Zawodnik Scuderii próbował bronić się w ten sposób przed zaciętymi atakami Sergio Pereza.

W końcowej klasyfikacji Monakijczyk spadł z drugiej na trzecią lokatę, co w połączeniu z przyznaniem pełnych punktów zapewniło Maxowi Verstappenowi obronę zdobytego przed rokiem mistrzostwa świata.

Szef Scuderii - Mattia Binotto, powiedział: Siedem dni temu w Singapurze, sędziowie potrzebowali tak wielu okrążeń a później czasu po wyścigu [w przypadku decyzji o ukaraniu Pereza]. Dzisiaj wszystko zajęło im kilka sekund. Jestem bardzo zdziwiony różnymi zrachowaniami sędziów w Singapurze i tutaj. Minęło tylko parę dni.

Czy kara pięciu sekund była w tym przypadku uzasadniona? W naszej opinii Charles nie zyskał przewagi. Jechał z przodu i został z przodu. Miał pewną przewagę i zachował ją do mety. Można dyskutować z orzeczeniem sędziów, ale taką podjęli decyzję. Akceptujemy ją.

Binotto nie ukrywa, że jest poirytowany tym, że sędziowie nie postanowili nawet zaprosić Leclerca do złożenia wyjaśnień po zakończeniu walki na torze.

Jeśli decyzja dotyczy oczywistych kwestii, to rzeczywiście tak powinno być. Idąc tym tokiem myślenia, w Singapurze 5-sekundowa kara dla Pereza powinna zostać nałożona natychmiast, bez zbędnej zwłoki. To dałoby nam możliwość innego pokierowania wyścigiem, co potencjalnie mogłoby doprowadzić do naszego zwycięstwa. Więc tak, jestem sfrustrowany i rozczarowany.

W komunikacie sędziowie wyjaśnili, że chociaż Leclerc nie zyskał pozycji, to mimo tego przejazd poboczem pozwolił mu na zdobycie trwałej przewagi.

Analizując sprawę sędziowie wzięli pod uwagę rozstrzygnięcia z odpraw kierowców, podczas których dyrektorzy wyścigu informowali, że zyskanie trwałej przewagi może nastąpić także w sytuacjach, gdy zawodnik zjedzie z toru i wróci na niego utrzymując swoją pozycje.