Zespoły: Bridgestone może mieć za mało czasu

Szefowie teamów podkreślają, że program F1 może okazać się olbrzymim wyzwaniem.
02.07.2310:22
Nataniel Piórkowski
360wyświetlenia
Embed from Getty Images

Guenther Steiner i Franz Tost są zdania, że Bridgestone może nie być w stanie zakończyć na czas wszystkich prac rozwojowych, jeśli zastąpi Pirelli jako oficjalny dostawca ogumienia.

Japoński producent nie komentuje plotek, które mówią o tym, jakoby wysłał swą ofertę i dołączył do przetargu mającego wyłonić dostawcę opon dla F1 na lata 2025-2027.

Istotne znaczenie w procesie odegrają negocjacje z właścicielem praw komercyjnych, po których władze sportu z ramienia Liberty Media wskażą preferowanego kandydata do podpisania kontraktu.

Nie mamy w tej chwili absolutnie żadnego problemu z Pirelli. W praktyce obie firmy gwarantują wysoką jakość - stwierdził w Austrii szef Red Bull Racing, Christian Horner.

Brytyjczyk dodał, że największym problemem mogą okazać się zespoły, spierające się o to, który z nich dostarczy bolid testowy, jaki w przypadku wyboru Bridgestone'a pomoże w przygotowaniu zupełnie nowych opon na sezon 2025.

Franz Tost z AlphaTauri ma nadzieję, że Bridgestone zainaugurował już program rozwojowy. Jeśli jeszcze z nim nie wystartowali, to sądzę, że jest już dość późno. Opracowanie opon dla obecnej Formuły 1 to olbrzymie wyzwanie i nie jest łatwo przygotować bezpieczne ogumienie.

Z opinią tą zgadza się Guenther Steiner. Szef Haasa przypomina, jak trudne były pierwsze lata Pirelli. Koniec końców uważam, że Pirelli wykonuje dobrą robotę. Jak powiedział Franz, być może Bridgestone zaczął już pracować nad swoimi oponami. Kto wie? Wiedzą to tylko oni.

Ale z pewnością nie będzie to łatwe i bezbolesne. Jeśli pojawią się w sporcie, będzie to trudne wyzwanie. Ostatecznie to FIA musi sprawdzić, czy mają odpowiednie możliwości techniczne, byśmy nie cofnęli się pod względem konkurencyjności ogumienia.