Hamilton: Wiatr przyczyną odpadnięcia w Q1

Brytyjczyk ujawnił, że zespół postanowił dokonać "śmiałych" zmian w W15 przed czasówką.
20.04.2412:59
Maciej Wróbel
885wyświetlenia
Embed from Getty Images

Lewis Hamilton o swoje zaskakujące odpadnięcie w pierwszym segmencie czasówki w Szanghaju obwinia tylny wiatr, na jaki natknął się w zakręcie numer 14.

Zaledwie kilka godzin po zajęciu świetnego drugiego miejsca w sobotnim sprincie przed Grand Prix Chin Lewis Hamilton zmuszony był przełknąć gorzką pigułkę, jaką było odpadnięcie z kwalifikacji już na etapie Q1. Do niedzielnego wyścigu w Szanghaju siedmiokrotny mistrz świata przystąpi więc z zaledwie 18. pola.

Podczas swojej ostatniej próby Brytyjczyk zahamował zbyt późno w zakręcie numer 14. Kierowca Mercedesa przyznał jednak po zakończeniu sesji, że z samochodem wszystko było w porządku. Nie mogę nic zarzucić zespołowi. To nie było najlepsze z moich okrążeń kwalifikacyjnych - powiedział Hamilton.

Takie jest życie. Czasem się udaje, czasem nie. Samochód, jak wiemy, jest na ostrzu noża, więc łatwo o coś takiego. Zamierzam się jednak od tej pory dobrze tutaj bawić.

Odnosząc się do postępów w rozwoju W15, zawodnik ze Stevenage dodał, że jego ekipa postanowiła spróbować czegoś śmiałego po otwarciu parc ferme po zakończeniu sprintu. Poczyniliśmy wielkie zmiany przed kwalifikacjami. Chcieliśmy poeksperymentować.

George poszedł w swoją stronę, a my spróbowaliśmy czegoś zupełnie innego, niż do tej pory, ponieważ z grubsza cały czas pracowaliśmy ostatnio z tym samym. Spróbowaliśmy, ponieważ chciałem sprawdzić, czy uda się nam coś znaleźć. Nie było wcale tak źle, ale po prostu nie mogłem zatrzymać samochodu w 14. zakręcie.

Zespołowy partner 39-latka, George Russell, umniejszył natomiast znaczenie różnic w ustawieniach pomiędzy bolidami. Były kierowca Williamsa przyznaje jednak, że odczucia płynące z jazdy były zupełnie inne, niż podczas sprintu.

Mieliśmy dość podobne ustawienia, poszliśmy w podobnym kierunku - twierdzi Russell. Była niewielka różnica, ale ogólny kierunek był całkiem podobny w przypadku naszej dwójki. Poczyniliśmy duże zmiany względem sprintu.

Zamysł był taki, że jeśli uda się nam zoptymalizować wszystko w ten weekend, to może uda się ukończyć kwalifikacje na trzecim, czwartym czy piątym miejscu. Ciągle jednak nie bylibyśmy z tego zadowoleni.

Chcemy walczyć o zwycięstwa i tytuły, co, mam nadzieję będzie naszym minimum w przyszłym roku. Czasem należy poświęcić trochę w perspektywie krótkoterminowej, aby osiągnąć większe zyski w późniejszym terminie.

Nadal szukamy takiej ścieżki rozwoju, jakiej potrzebujemy, aby wykonać kilka wielkich kroków naprzód. Właśnie na tym etapie znajdujemy się w tej chwili.

Russell zakończył sobotnie kwalifikacje z ósmym rezultatem. Kierowca Mercedesa nie był jednak zadowolony, ponieważ był zmuszony skorzystać z dodatkowego kompletu opon w Q2 z powodu wypadku Carlosa Sainza.

Trochę szkoda, ponieważ moje pierwsze kółko mogło wystarczyć na trzecie miejsce, aż w ostatnim zakręcie Carlos wywołał czerwoną flagę. Wtedy musiałem użyć następnego zestawu opon, po czym na Q3 został już tylko jeden. Koniec końców, to właśnie tu znajdujemy się jako zespół.

Jeśli się uda, to znajdujesz się na czele tej grupy. Jeśli nie, to jesteś z tyłu. Tak to właśnie wygląda w naszym przypadku w ostatnich kilku wyścigach - zakończył Brytyjczyk.