Colapinto: Incydent z Lawsonem był bardzo niebezpieczny

Kierowca VCARB zaliczył wolny start i niemal został uderzony przez rozpędzonego rywala.
09.03.2606:30
Mateusz Szymkiewicz
567wyświetlenia
Embed from Getty Images

Franco Colapinto przyznał, że incydent ze startu z Liamem Lawsonem był bardzo niebezpieczny i miał mnóstwo szczęścia unikając kolizji.

Zawodnik Racing Bulls ruszając w Melbourne z ósmego pola kompletnie stracił moc, spadając na sam koniec stawki. Kierowcy bezpośrednio za nim byli w stanie od razu zareagować, jednakże Colapinto startujący z szesnastego miejsca w ostatniej chwili dostrzegł problemy Lawsona i ominął go z wysoką prędkością o centymetry, odbijając w prawo w kierunku muru.

Nowozelandczyk pytany po Grand Prix Australii o swój wolny start, odpowiedział: Nie mam pojęcia co się stało. Rozpocząłem procedurę startową i w ogóle nie ruszyłem, straciłem całą moc. Samochód nie reagował przez około pięć sekund. Dopiero potem zabuksowały koła i mogłem wrócić do wyścigu. Nie wiem co to było, ani razu nie wystąpił taki problem na testach.

Z kolei Colapinto stwierdził, że miał mnóstwo szczęścia unikając kolizji z Lawsonem na starcie wyścigu w Melbourne. Prawie mieliśmy karambol z Liamem, który został na polach startowych. Szczerze mówiąc miałem mnóstwo szczęścia, że przetrwałem pierwsze okrążenie. Naprawdę, mogę mówić o ogromnym szczęściu. Tego typu rzeczy mogą się dziać przy nowych samochodach, ale jest to bardzo niebezpieczne. Uderzyłem nieco o ścianę prawym kołem, ale generalnie udało mi się uniknąć czegoś groźnego - powiedział reprezentant Alpine.