Hamilton: By zrozumieć nowe regulacje potrzebny jest doktorat

Z kolei Alonso uważa, że po raz pierwszy w F1 tak mało zależy od kierowcy.
12.02.2609:35
Mateusz Szymkiewicz
13wyświetlenia
Embed from Getty Images

Lewis Hamilton przyznaje, że skala zmian w sezonie 2026 wykracza poza dotychczasowe kompetencje kierowców wyścigowych.

Formuła 1 od tego roku przeszła na kolejną generację hybrydowych jednostek napędowych, w których prawie połowa mocy pochodzi z generatora energii kinetycznej. Tym samym zawodnicy są zmuszeni do jeszcze większego zaangażowania w zarządzanie mocą pakietu, by uzyskiwać jak najlepsze rezultaty na torze.

Jak przyznał Lewis Hamilton, mimo pozytywnych wrażeń z samej jazdy bolidem Ferrari, pojęcia dotyczące nowych jednostek napędowych są dla niego abstrakcją. Nie wydaje mi się, by kibice byli w stanie zrozumieć co tak naprawdę się dzieje. Zmiany są naprawdę skomplikowane, wręcz absurdalnie. Podczas jednego ze spotkań posadzono nas i wytłumaczono wszystkie nowinki. To wszystko brzmi tak, że potrzebny jest doktorat do zrozumienia tego. Wydaje mi się, że obecne samochody są wolniejsze od GP2. Mówię to mimo tego, że są one znacznie przyjemniejsze w prowadzeniu.

Siedmiokrotny mistrz świata dopytany, czy kluczem do sukcesu w sezonie 2026 będzie jak najlepsze zarządzanie energią, odparł: Nie mam pojęcia. Nie wiem co tak naprawdę się wydarzy, nie umiem udzielić ci odpowiedzi na to pytanie. Zarządzanie energią na pewno będzie kluczowe. Pozostaje kwestia tego, który z zespołów najlepiej będzie sobie z tym radził.

Zawodnik Astona Martina - Fernando Alonso, dla którego jest to już czwarta formuła silnikowa w karierze, przyznaje, że jeszcze nigdy tak mało nie zależało w F1 od kierowcy. Przepisy są nieco bardziej skomplikowane i wymagają, by myśleć jeszcze przed tym, nim wsiądzie się do samochodu lub nim rozpocznie się manewr wyprzedzania. Zespoły są do tego dobrze przygotowane. Odbyło się mnóstwo symulacji, więc już w czwartek będziemy wiedzieć jaki jest plan na niedzielę. Nie spodziewam się w wyścigach wielu niespodzianek lub błędów ze strony kierowców.

Prawda jest taka, że otrzymamy niewielką swobodę w tym, co możemy robić lub jak zarządzać energią. Z pewnością starsze samochody dawały większą adrenalinę. Świetnie jest móc jeździć na limitach wyznaczanych przez fizykę, a nie przez zapas energii. Obecnie wymagana jest od nas jazda na poziomie robotów, by maksymalnie zwiększyć wydajność. Przyzwyczaimy się do tego, ale raczej już nigdy nie wrócimy do lat dziewięćdziesiątych lub wczesnych dwutysięcznych, gdy samochody były lekkie, szybkie i głośne - zakończył Hiszpan.