Key: Wygraliśmy wyścig z czasem przed sezonem 2026
Audi jako pierwsze wyjechało na tor z bolidem F1 zgodnym z tegorocznymi przepisami.
21.01.2616:01
96wyświetlenia
Embed from Getty Images
Audi zrealizowało swój wewnętrzny cel, jakim było przygotowanie jeżdżącego bolidu Formuły 1 na pierwszy pełny tydzień 2026 roku - mimo, że kraksa Gabriela Bortoleto podczas Grand Prix Brazylii znacząco obciążyły dział produkcji zespołu.
Gdy 9 stycznia Audi wyjechało na tor w Barcelonie, by przeprowadzić shakedown nowego bolidu - R26 - wysłało bardzo wyraźny sygnał ambicji, stając się pierwszym zespołem, który wyprowadził samochód zgodny z przepisami 2026 na tor.
Nie była to decyzja podjęta w ostatniej chwili. Jak podkreśla dyrektor techniczny James Key, przygotowania do pierwszego wyjazdu trwały około 18 miesięcy. Zespół od dawna planował tak, by wszystkie cele projektowe i produkcyjne zbiegły się w jednym punkcie: uruchomieniu samochodu w pierwszym pełnym tygodniu stycznia.
Dla Audi miało to kluczowe znaczenie. Choć zespół - wcześniej funkcjonujący pod nazwą Sauber - od lat figurował na liście zgłoszeń F1 i dysponował ogromną bazą danych torowych, to dział jednostek napędowych takiego zaplecza nie posiadał. Konieczne było więc jak najszybsze uzyskanie punktu odniesienia dla nowego silnika.
Choć podczas shakedownu samochód mógł przejechać jedynie regulaminowe 50 km, dało to zespołowi ogromny zastrzyk pewności: bolid działa. I choć istniała pokusa, by przesunąć rozwój o kilka tygodni - Audi mogło przecież po raz pierwszy uruchomić auto dopiero podczas wspólnego „przedsezonowego shakedownu” F1 w Barcelonie - Key uznał, że wcześniejszy debiut był najlepszym rozwiązaniem.
Key dodał nawet, że zespół zdołał uruchomić samochód kilka dni wcześniej, niż pierwotnie zakładano - mimo nieoczekiwanych konsekwencji wypadku Gabriela Bortoleto w sprincie do ubiegłorocznego Grand Prix Sao Paulo, który groził opóźnieniami w procesie produkcyjnym.
Oczywiście, bez popadania w przesadę, podwójne uderzenia Brazylijczyka w bariery na domowym Grand Prix nie mogły realnie zagrozić ogólnym planom Audi na 2026 rok - ale mogły przynajmniej odsunąć test na dalszy plan.
Po kraksie w sprincie, a następnie wypadku w wyścigu, Sauber musiał ponownie uruchomić linie produkcyjne, by wytworzyć części na sezon 2025 i uzupełnić zapasy. To z kolei oznaczało stratę czasu, który mógł zostać przeznaczony na produkcję komponentów na 2026 rok.
Audi zrealizowało swój wewnętrzny cel, jakim było przygotowanie jeżdżącego bolidu Formuły 1 na pierwszy pełny tydzień 2026 roku - mimo, że kraksa Gabriela Bortoleto podczas Grand Prix Brazylii znacząco obciążyły dział produkcji zespołu.
Gdy 9 stycznia Audi wyjechało na tor w Barcelonie, by przeprowadzić shakedown nowego bolidu - R26 - wysłało bardzo wyraźny sygnał ambicji, stając się pierwszym zespołem, który wyprowadził samochód zgodny z przepisami 2026 na tor.
Nie była to decyzja podjęta w ostatniej chwili. Jak podkreśla dyrektor techniczny James Key, przygotowania do pierwszego wyjazdu trwały około 18 miesięcy. Zespół od dawna planował tak, by wszystkie cele projektowe i produkcyjne zbiegły się w jednym punkcie: uruchomieniu samochodu w pierwszym pełnym tygodniu stycznia.
Dla Audi miało to kluczowe znaczenie. Choć zespół - wcześniej funkcjonujący pod nazwą Sauber - od lat figurował na liście zgłoszeń F1 i dysponował ogromną bazą danych torowych, to dział jednostek napędowych takiego zaplecza nie posiadał. Konieczne było więc jak najszybsze uzyskanie punktu odniesienia dla nowego silnika.
Choć podczas shakedownu samochód mógł przejechać jedynie regulaminowe 50 km, dało to zespołowi ogromny zastrzyk pewności: bolid działa. I choć istniała pokusa, by przesunąć rozwój o kilka tygodni - Audi mogło przecież po raz pierwszy uruchomić auto dopiero podczas wspólnego „przedsezonowego shakedownu” F1 w Barcelonie - Key uznał, że wcześniejszy debiut był najlepszym rozwiązaniem.
Ta decyzja zapadła około 18 miesięcy temu, więc wiedzieliśmy, że to nadejdzie- wyjaśniał Key podczas prezentacji Audi w Berlinie.
To nie było działanie na ostatnią chwilę. Jako jeden z dwóch zupełnie nowych projektów naprawdę potrzebujesz punktu odniesienia z toru.
Uzgodniliśmy z kolegami od jednostki napędowej, że musimy jak najszybciej wyjechać na tor. Problem polegał na tym, że z punktu widzenia przepisów technicznych wszystko po stronie podwozia było czysto spekulacyjne aż do 1 stycznia, kiedy mogliśmy rozpocząć prace aerodynamiczne.
A to aerodynamika definiuje samochód. Startujesz więc bardzo późno z faktycznym określaniem koncepcji, chcesz dać sobie jak najwięcej czasu na rozwój, a jednocześnie decydujesz się na bardzo wczesny wyjazd na tor.
W efekcie wszystko zostało ogromnie skompresowane zimą. To był dla nas niezwykle intensywny rok. Ale chcieliśmy uzyskać ten punkt odniesienia z toru i udało się to zrobić, co jest naprawdę świetne, także z perspektywy jednostki napędowej.
Key dodał nawet, że zespół zdołał uruchomić samochód kilka dni wcześniej, niż pierwotnie zakładano - mimo nieoczekiwanych konsekwencji wypadku Gabriela Bortoleto w sprincie do ubiegłorocznego Grand Prix Sao Paulo, który groził opóźnieniami w procesie produkcyjnym.
Oczywiście, bez popadania w przesadę, podwójne uderzenia Brazylijczyka w bariery na domowym Grand Prix nie mogły realnie zagrozić ogólnym planom Audi na 2026 rok - ale mogły przynajmniej odsunąć test na dalszy plan.
Po kraksie w sprincie, a następnie wypadku w wyścigu, Sauber musiał ponownie uruchomić linie produkcyjne, by wytworzyć części na sezon 2025 i uzupełnić zapasy. To z kolei oznaczało stratę czasu, który mógł zostać przeznaczony na produkcję komponentów na 2026 rok.
Wiedzieliśmy, że będzie to pierwszy pełny tydzień stycznia. Początkowo chyba planowaliśmy kilka dni później, ale od początku celowaliśmy w ten termin. Ostatecznie zdążyliśmy dosłownie na piątek- dodał Key.
Jak już mówiłem, wszystko było skrajnie skompresowane. Zespół starał się jak najdłużej nie podejmować ostatecznych decyzji, by dać przestrzeń na rozwój aerodynamiki. A jednocześnie zbudować samochód, uruchomić go jeszcze przed świętami i wyjechać na tor w styczniu - to było ogromne wyzwanie.
Wypadki Bortoleto miały wpływ, bo produkowaliśmy części do tamtego auta. To było niefortunne, ale zespół znów zrobił absolutnie wszystko, by się z tego wykaraskać..
Musieliśmy jednocześnie produkować nowe skrzydła i pracować nad drugim samochodem. I to, o czym mówiłem już wcześniej, na zakończenie: otoczenie bardzo szybko się zmienia. Ta droga z Audi to wyjątkowa szansa
Zespół jest niesamowicie zmotywowany możliwościami, jakie otwierają się dzięki inwestycjom i zwiększeniu zasobów ludzkich. Robienie takich rzeczy nie jest łatwe, ale oni chcą to robić. Chcą pracować dodatkowe godziny, by mieć pewność, że dotrzymamy terminów.