Briatore oczekuje jeszcze więcej od Colapinto

Argentyńczyk zanotował w Miami swój najlepszy jak dotąd występ w F1.
06.05.2618:22
Maciej Wróbel
50wyświetlenia
Embed from Getty Images

Flavio Briatore uważa, że Franco Colapinto osiągnął wreszcie poziom, jakiego Alpine oczekuje od niego w każdy weekend wyścigowy.

Argentyńczyk z Alpine ma za sobą bardzo udane w swoim wykonaniu Grand Prix Miami. 22-latek przez większość weekendu notował lepsze czasy od bardziej doświadczonego zespołowego kolegi - Pierre'a Gasly'ego - by w niedzielnym wyścigu finiszować na ósmej pozycji - jako best of the rest.

Wkrótce po zakończeniu zmagań Colapinto przesunął się po karze dla Charlesa Leclerca na siódme miejsce - najlepsze w jego karierze w F1.

Rezultat ten nadszedł kilka tygodni po ujawnieniu nagrań z Drive to Survive, na których widać, jak Flavio Briatore ostro konfrontuje się z Colapinto podczas trudnego sezonu 2025. To ty jesteś problemem! - krzyczał wówczas Włoch do młodego kierowcy.

Colapinto zbagatelizował tę sytuację: Flavio bardzo mi pomógł na każdym kroku i dał mi niesamowitą szansę. Nawet nie wiem, kiedy to zostało nagrane, ale prawdopodobnie miał wtedy rację. Kiedy na mnie krzyczy, zwykle ma ku temu powód.

22-latek nie błyszczał formą również na początku sezonu 2026, ale Miami mogło być punktem zwrotnym. Franco był bardzo, bardzo dobry przez cały weekend - powiedział Briatore w wywiadzie dla Fox Sports Argentina. Pojechał dobre kwalifikacje, a dziś był bardzo solidny i nie popełnił błędów.

Jesteśmy zadowoleni, bo teraz wyraźnie jesteśmy na piątym miejscu w stawce. Byliśmy tuż za Ferrari, ukończyliśmy wyścig siedem sekund za Lewisem i 20 sekund przed Sainzem. To był mój cel.

Franco jeździ bardzo dobrze, nie było presji i nie było błędów. To było świetne - i tego właśnie oczekuję od Franco.

Briatore podkreślił również, że nigdy nie wątpił w decyzję o pozostawieniu Argentyńczyka w zespole, mimo wcześniejszej krytyki. Wierzyłem w Franco od samego początku. Kiedy wsadziłem go do samochodu, wielu ludzi zadawało pytania - znacie tę historię. Ale miałem rację i kontynuowaliśmy.

W tym zespole to ja podejmuję decyzje, więc zdecydowałem się zatrzymać Franco, a teraz on zaczyna się odwdzięczać.

76-latek pochwalił także atmosferę w zespole. Relacje między nimi są świetne - powiedział, odnosząc się do Colapinto i jego zespołowego kolegi Pierre'a Gasly'ego, który odpadł z niedzielnego wyścigu po groźnie wyglądającej kolizji z Liamem Lawsonem.

Teraz wszyscy widzą, że Franco ma potencjał, by zostać znakomitym kierowcą.

Sam Colapinto tak skomentował swój wynik: Myślę, że odkąd trafiłem do F1, to był mój najbardziej perfekcyjny weekend. Zespół wykonał mnóstwo pracy, wprowadzając nowe części, poprawki i nowe podwozie. Kiedy masz tempo, nagle wszystko staje się dużo łatwiejsze.

Briatore szybko jednak zastrzegł, że Miami musi stać się normą, a nie wyjątkiem: Franco zakończył naprawdę dobry tydzień, prezentując poziom, którego oczekujemy od niego w każdy weekend wyścigowy. Samochód jest konkurencyjny i właśnie takich występów potrzebujemy - tydzień w tydzień.