Russell: Brakuje mi w tej chwili słów
"Wszystko nagle się wyłączyło. Silnik przestał pracować, straciłem elektronikę i hamulce".
25.05.2608:30
128wyświetlenia
Embed from Getty Images
George Russell przyznał, że
Na trzydziestym okrążeniu doszło do awarii układu napędowego w bolidzie Brytyjczyka. Kierowca Mercedesa wchodząc w ósmy zakręt jako lider zmagań, nagle stracił moc, a po chwili zatrzymał się na torze.
Sytuacja ta była wodą na młyn dla zespołowego partnera George'a Russella - Andrei Kimi Antonellego. Włoch podążał za 28-latkiem jak cień i po jego awarii objął prowadzenie, by w rezultacie wygrać po raz czwarty z rzędu i powiększyć przewagę w mistrzostwach do 43 punktów.
Wicelider klasyfikacji dodał, że zacięty pojedynek z Antonellim w Montrealu przypomniał mu czasy kartingu.
George Russell przyznał, że
brakuje mu słów, by opisać emocje towarzyszące po odpadnięciu z wyścigu o Grand Prix Kanady.
Na trzydziestym okrążeniu doszło do awarii układu napędowego w bolidzie Brytyjczyka. Kierowca Mercedesa wchodząc w ósmy zakręt jako lider zmagań, nagle stracił moc, a po chwili zatrzymał się na torze.
Sytuacja ta była wodą na młyn dla zespołowego partnera George'a Russella - Andrei Kimi Antonellego. Włoch podążał za 28-latkiem jak cień i po jego awarii objął prowadzenie, by w rezultacie wygrać po raz czwarty z rzędu i powiększyć przewagę w mistrzostwach do 43 punktów.
Wszystko nagle się wyłączyło- powiedział George Russell w rozmowie ze Sky Sports F1.
Wszedłem w zakręt i silnik przestał pracować, straciłem elektronikę i hamulce. Szczerze mówiąc brakuje mi w tej chwili słów. Jestem naprawdę dumny z tego jak przebiegał mój weekend. Sięgnąłem po pole position do sprintu, wygrałem go, a potem znów byłem najszybszy w czasówce. Bolid zatrzymał się, kiedy byłem na prowadzeniu. Miałem niezłą frajdę podczas pojedynku z Kimim. Uważam, że nie mogłem zrobić nic więcej. Czuję satysfakcję, ale rzecz jasna jestem sfrustrowany tym co się stało.
Wicelider klasyfikacji dodał, że zacięty pojedynek z Antonellim w Montrealu przypomniał mu czasy kartingu.
To było świetne, naprawdę podobało mi się to i czułem z tego frajdę. Było jak w czasach kartingu. Toczyliśmy twardy pojedynek bez kontaktów. O to chodzi w wyścigach. Szkoda, że nie mogliśmy tego kontynuować na kolejnych trzydziestu okrążeniach.
Mateusz Szymkiewicz