Bearman: Haas jest teraz dziesiątym zespołem w stawce
Amerykański zespół przygotował tymczasem poprawki na Grand Prix Włoch.
03.09.2605:30
22wyświetlenia
Embed from Getty Images
Haas nie zamierza przedwcześnie przenosić wszystkich zasobów na przygotowania do sezonu 2027. Mimo wyraźnego spadku formy zespół chce rozwiązać problemy VF-26 i podczas Grand Prix Włoch wprowadzi kolejny pakiet poprawek.
Amerykańska ekipa bardzo dobrze rozpoczęła pierwszy sezon obowiązywania nowych regulacji. Haas punktował w trzech pierwszych rundach, a Oliver Bearman zajął piąte miejsce w Grand Prix Chin. W kolejnych miesiącach sytuacja zaczęła się jednak pogarszać.
Rywalom udało się rozwijać samochody szybciej, podczas gdy Haas zmaga się z nieprzewidywalną charakterystyką VF-26 i poprawkami, które nie zawsze przynoszą oczekiwane rezultaty. Bearman przyznał, że tegoroczny scenariusz przypomina problemy, z którymi zespół mierzył się już w przeszłości.
Haas nie zdobył punktów od czerwcowego Grand Prix Monako, w którym Esteban Ocon finiszował na dziewiątej pozycji. Jednym z największych problemów pozostaje nieregularna forma VF-26, utrudniająca wykorzystanie pełnego potencjału samochodu. Ayao Komatsu przekonuje jednak, że zespół posiada odpowiednie zaplecze techniczne, aby znaleźć rozwiązanie.
Słabsza forma sprawiła, że Komatsu coraz częściej jest pytany o moment całkowitego przeniesienia prac na samochód na sezon 2027. Japończyk zdecydowanie odrzuca jednak taki scenariusz. Jego zdaniem zakończenie rozwoju VF-26 bez znalezienia źródła obecnych problemów oznaczałoby jedynie przeniesienie ich na kolejny projekt.
Kolejnym krokiem będzie pakiet poprawek przygotowany na Monzę. Haas potwierdził, że nowe elementy znajdą się w VF-26 już podczas najbliższego weekendu.
Bearman przestrzega jednak przed założeniem, że samo zamontowanie nowych części automatycznie przyniesie poprawę wyników. Zdaniem Brytyjczyka Haas ma obecnie do rozwiązania znacznie bardziej fundamentalny problem - ten sam samochód potrafi generować wyraźnie różny poziom osiągów w zależności od toru i warunków.
Przed Grand Prix Włoch Bearman liczy przynajmniej na opuszczenie ostatniego miejsca w układzie sił. Jego zdaniem charakterystyka Monzy powinna pozwolić Haasowi na skuteczniejszą walkę z Astonem Martinem, który w ostatnich rundach wykonał znaczący krok naprzód.
Haas nie zamierza przedwcześnie przenosić wszystkich zasobów na przygotowania do sezonu 2027. Mimo wyraźnego spadku formy zespół chce rozwiązać problemy VF-26 i podczas Grand Prix Włoch wprowadzi kolejny pakiet poprawek.
Amerykańska ekipa bardzo dobrze rozpoczęła pierwszy sezon obowiązywania nowych regulacji. Haas punktował w trzech pierwszych rundach, a Oliver Bearman zajął piąte miejsce w Grand Prix Chin. W kolejnych miesiącach sytuacja zaczęła się jednak pogarszać.
Rywalom udało się rozwijać samochody szybciej, podczas gdy Haas zmaga się z nieprzewidywalną charakterystyką VF-26 i poprawkami, które nie zawsze przynoszą oczekiwane rezultaty. Bearman przyznał, że tegoroczny scenariusz przypomina problemy, z którymi zespół mierzył się już w przeszłości.
Sezon 2025 był jednym z niewielu, w których dysponowaliśmy dobrym tempem właściwie przez cały rok. W miarę upływu sezonu poprawialiśmy nawet naszą pozycję względem rywali. Rok 2026 bardziej przypomina to, co widzieliśmy w Haasie wcześniej. Zaczęliśmy niesamowicie mocno, mieliśmy bardzo szybki samochód jako punkt wyjścia, ale nie potrafiliśmy rozwijać go tak skutecznie jak pozostali- powiedział Brytyjczyk.
Mówiąc wprost, zostaliśmy wyprzedzeni. W tej chwili jesteśmy dziesiątym zespołem w stawce. To naprawdę boli - zarówno mnie, jak i wszystkich pozostałych. Bardzo ciężko pracujemy, żeby tak nie było, ale taka jest obecnie rzeczywistość.
Haas nie zdobył punktów od czerwcowego Grand Prix Monako, w którym Esteban Ocon finiszował na dziewiątej pozycji. Jednym z największych problemów pozostaje nieregularna forma VF-26, utrudniająca wykorzystanie pełnego potencjału samochodu. Ayao Komatsu przekonuje jednak, że zespół posiada odpowiednie zaplecze techniczne, aby znaleźć rozwiązanie.
W ciągu ostatnich dwóch lat udowodniliśmy sobie i innym, że potrafimy rozwijać samochód. Mamy odpowiednich ludzi, a nasz dział techniczny funkcjonuje właściwie. Przy wielkości naszego zespołu, żeby mieć choćby minimalną szansę na dotrzymanie kroku innym, wszystko musiałoby przebiegać idealnie. To jednak po prostu nierealne- wyjaśnił szef Haasa.
Poprawki z Montrealu nie były idealne. Niektóre elementy działały i sprawiły, że samochód był szybszy, ale inne nie funkcjonowały zgodnie z oczekiwaniami. W rzeczywistości pogorszyły również jego prowadzenie.
Słabsza forma sprawiła, że Komatsu coraz częściej jest pytany o moment całkowitego przeniesienia prac na samochód na sezon 2027. Japończyk zdecydowanie odrzuca jednak taki scenariusz. Jego zdaniem zakończenie rozwoju VF-26 bez znalezienia źródła obecnych problemów oznaczałoby jedynie przeniesienie ich na kolejny projekt.
Możemy powiedzieć: «Dobrze, zaczęliśmy sezon 2026 mocno, później straciliśmy tempo, ale to pierwszy rok nowych regulacji. Zapomnijmy o tym i zajmijmy się 2027». Tyle że wtedy nie rozwiązalibyśmy fundamentalnego problemu. Takie podejście nie daje ludziom pewności siebie. Muszą wierzyć we własne możliwości. Jednym z głównych powodów, dla których obecnie wspólnie tak intensywnie pracują, jest pewność i jedność zbudowana przez ostatnie dwa lata. Dlatego zamierzamy wyjść z tych problemów poprzez dalszy rozwój.
Kolejnym krokiem będzie pakiet poprawek przygotowany na Monzę. Haas potwierdził, że nowe elementy znajdą się w VF-26 już podczas najbliższego weekendu.
W ten weekend wprowadzamy kolejny pakiet poprawek. Kluczowe będzie więc maksymalne wykorzystanie czasu podczas treningów, dokładna analiza danych i dalsza walka w środku stawki- zapowiedział Komatsu.
Bearman przestrzega jednak przed założeniem, że samo zamontowanie nowych części automatycznie przyniesie poprawę wyników. Zdaniem Brytyjczyka Haas ma obecnie do rozwiązania znacznie bardziej fundamentalny problem - ten sam samochód potrafi generować wyraźnie różny poziom osiągów w zależności od toru i warunków.
Mamy nowe części, ale pod pewnymi względami podchodzimy do nich sceptycznie. W takim wyścigu jak Budapeszt widzieliśmy różnice w docisku odpowiadające wartości całego pakietu poprawek. Gdybym tutaj miał samochód zachowujący się tak jak na Spa, efekt byłby podobny do zamontowania ulepszeń. Pakiet poprawek kosztuje wiele milionów. Jeśli zrozumiemy, jak sprawić, żeby nasz obecny samochód działał prawidłowo, otrzymamy ten sam zysk za darmo. Jeśli natomiast wprowadzimy poprawki, które nie będą działać, efekt będzie taki, jakbyśmy nie wprowadzili ich wcale- dodał 21-latek.
Przed Grand Prix Włoch Bearman liczy przynajmniej na opuszczenie ostatniego miejsca w układzie sił. Jego zdaniem charakterystyka Monzy powinna pozwolić Haasowi na skuteczniejszą walkę z Astonem Martinem, który w ostatnich rundach wykonał znaczący krok naprzód.
Spodziewamy się pokonać Astona Martina na Monzy, ponieważ jest to tor, na którym ogromne znaczenie ma moc. Na Węgrzech byli jednak od nas szybsi albo przynajmniej bardziej regularni. Takie są fakty i właśnie w tym miejscu obecnie się znajdujemy. Naprawdę boli mnie, że muszę tutaj siedzieć i to mówić, ale taka jest sytuacja.