Vasseur: Trudno pracuje się w Ferrari

Szef Scuderii odniósł się do najnowszych plotek mówiących o jego zwolnieniu.
26.09.2612:00
Maciej Wróbel
23wyświetlenia
Embed from Getty Images

Frederic Vasseur przyznał, że trudno pracuje się w Ferrari, komentując najnowsze doniesienia mówiące o wcześniejszym zakończeniu współpracy Francuza z zespołem z Maranello.

Lewis Hamilton niedawno stanowczo zdementował doniesienia włoskich mediów, jakoby miał domagać się zmian w Ferrari po tym, jak przyznał, że jego walka o rekordowy, ósmy tytuł mistrza świata w tym roku dobiegła końca po odpadnięciu z rywalizacji podczas Grand Prix Hiszpanii.

W Ferrari od pewnego czasu pojawiają się zaś pogłoski o napięciach wewnątrz zespołu. Zbiegło się to w czasie z wypowiedzią Christiana Hornera, który przyznał, że wymarzona posada w stajni z Maranello byłaby jedyną pracą w F1, która mogłaby skłonić go do powrotu na stanowisko szefa bez jednoczesnego bycia udziałowcem zespołu.

Były szef Red Bull Racing jest w ostatnich miesiącach coraz częściej łączony z sensacyjnym powrotem do F1 w barwach Ferrari, a teraz wydaje się, że publicznie zaoferował swoje usługi władzom włoskiego zespołu, jeśli te zdecydują się z nich skorzystać.

Vasseur, który w lipcu 2025 roku otrzymał nowy, wieloletni kontrakt, w ostatnim czasie znalazł się pod presją i musiał odpowiadać na pytania dotyczące swojego przywództwa oraz sposobu radzenia sobie z napięciami pomiędzy Hamiltonem i Charlesem Leclerkiem.

Trudno pracuje się w Ferrari, ale to tyczy się wszystkich członków zespołu - powiedział Vasseur redakcji Sky Italia po kwalifikacjach do Grand Prix Azerbejdżanu. W zeszłym tygodniu musieliśmy przeczytać, że ktoś zostanie zwolniony.

Myślę, że F1 jest ogromnym wyzwaniem. Mamy cztery zespoły walczące o ułamki sekund. Dziś Russell zrobił dużą różnicę, ale zazwyczaj walczymy o ułamki sekund. Z pewnością brak spokoju nie pomaga zespołowi, ale tak po prostu jest i musimy dalej pracować.

Leclerc wywalczył w piątkowych kwalifikacjach drugie pole startowe, ale stracił ponad osiem dziesiątych sekundy do George'a Russella. Hamilton zdołał natomiast uzyskać dopiero szósty czas. To była skomplikowana sesja dla wszystkich, ale w porównaniu z czwartkiem temperatura mocno spadła, a trzy pierwsze zespoły zastosowały różne strategie. Nie zdarza się to zbyt często.

My i Mercedes wykonaliśmy po dwa przejazdy z rzędu, a McLaren zrobił jeden plus jeden. Tak po prostu się potoczyło. Z pewnością ze względu na charakterystykę tego toru, niski poziom przyczepności, wiatr i niższą temperaturę wiedzieliśmy, że wszystko będzie bardziej na granicy możliwości, ale inni wybrali inne rozwiązania niż my.

Jeśli spojrzymy na te kwalifikacje, z pewnością Mercedes wydaje się zbyt mocny. Ale na pewno podejmiemy rękawicę i będziemy naciskać do końca. Wyścig zawsze wygląda trochę inaczej. To prawda, że od pierwszego treningu Russell wydawał się w ten weekend nie do pokonania, prezentując świetne tempo. Ale wyścig to zupełnie inna historia. Oczywiście mogą wystąpić takie same warunki, ale damy z siebie wszystko.

Odnosząc się do trudnych kwalifikacji Hamiltona, Vasseur dodał: Lewis miał kontakt ze ścianą na pierwszym okrążeniu w Q3 i przez to musiał później odrabiać straty. Poza tym kierowcy znajdowali się w różnych sekwencjach przejazdów, a Lewis został sam i nie miał możliwości skorzystania ze strugi. Kosztowało go to jedną lub dwie dziesiąte sekundy i gdyby nie to, to mógłby zyskać co najmniej jedną pozycję.

Wyścig będzie długi, więc będziemy musieli utrzymywać mocne i stabilne tempo. Wiemy, że w Baku degradacja opon jest bardzo niska i sądzę, że w tym roku będzie jeszcze niższa. Jutro wyprzedzanie będzie, moim zdaniem, trudne, ale zobaczymy - zakończył 58-latek.