Hakkinen: Brak tytułu skłania DC do kontynuowania startów

"Jestem zaskoczony, że jest kilku kierowców, którzy potrafią wytrzymać w F1 tak długo"
16.05.0812:28
Mariusz Karolak
2985wyświetlenia

David Coulthard jest teraz najstarszym kierowcą w stawce Formuły Jeden, ale wiek bynajmniej nie skłania go do tego, by zaprzestać startów. Mający już 37 lat Szkot nie osiągnął bowiem jeszcze swoich celów.

Tak przynajmniej sądzi jego były partner zespołowy Mika Hakkinen, który ścigał się z Coulthardem przez kilka lat w McLarenie. Fin zrezygnował ze startów w F1 w 2001 roku, mając na koncie dwa tytuły mistrzowskie. Miał wówczas 33 lata.

Jestem zaskoczony, że jest kilku kierowców, jak chociażby DC, którzy potrafią wytrzymać w F1 tak długo. - powiedział 39-letni Hakkinen kanadyjskiej agencji prasowej Canwest. Coulthard w swojej karierze wygrał 13 Grand Prix, a z McLarena odszedł po sezonie 2004, by związać się z ekipą Red Bull Racing, w której startuje do dnia dzisiejszego.

Przebywający w Montrealu Hakkinen, który pełnił tam obowiązki związane ze sponsoringiem, dodał: Z drugiej strony rozumiem dlaczego tak jest, bo gdybym sam nigdy nie wygrał mistrzostw, prawdopodobnie nadal byłbym tu (w F1). Z każdym kierowcą wiąże się inna historia, ale dla niektórych, jeśli nie osiągnęli swoich pierwotnych założeń, muszą po prostu przeć dalej i dalej i dalej.

Źródło: GrandPrixMagazine.com

KOMENTARZE

9
rafaello85
16.05.2008 06:43
TobaccoBoy---> dlaczego uważasz, że Mika był wypalony w sezonie 2001????? On tam mial kilka awarii przez co stracił mnóstwo punktów! Tamten bolid to był awaryjny złom i nic więcej. Hakkinen i tak zdołal nim wygrać dwa wyścigi, gdyby nie ostatnie okrążenie w Hiszpanii to miałby 3 zwycięstwa.
jędruś
16.05.2008 02:00
Hakkinen spalił się po 2001 i stracił ochotę na wiele lat nie tylko do ścigania w F1 ale także do ścigania przez wiele lat . Nic dziwnego . Wtedy Coulhard wyłonił się z cienia i zdobył jedyny w swojej karierze tytuł wicemistrza . Coulhard pewnie już sam nie wierzy w to , że może być jeszcze mistrzem świata w takim wieku jak nie udało mu się to przez tyle lat startów w Mclarenie . Jeździ bo nadal czuje do tego powołanie i czerpie z tego przyjemność oraz kasę . On jest właściwie od samego początku istnienia Red Bull Racing i ci zawdzięczają mu ogromny wkład w ich sukcesy . Największym jest namówienie Newaya by odszedł z Maca i przeszedł do nich . On też zdobył pierwsze podium dla Red Bulla .
Pussik
16.05.2008 01:23
Kimi w 2006r też był cieniem siebie z lat ubiegłych, zwłaszcza w drugiej połowie sezonu, gdy już tlyko czekał na nowy bolid nowej stajni. Gdyby odszedł po 2006r moglibysmy o nim mówić, że się wypalił i szybko zwiał.
Marcin Janczar
16.05.2008 12:58
Może trochę racji macie że wypalił się. Choć ja wolę go pamiętać jako wielkiego mistrza z poprzednich sezonów. A może to wypalenie to flustracja spowodowana gorszą formą jego bolidu?
Szkot
16.05.2008 12:05
Punktem zwrotnym dla Miki - moim zdaniem - było GP Hiszpanii 2001, potem jakby ochotę do walki stracił.
TobaccoBoy
16.05.2008 11:33
Czy awaryjny - widziałeś wtedy Fina chyba - chłop był wypalony i na awaryjność tu nie wolno zwalać całej winy za tamten sezon. PS: Odnoszę się do opinii userów, nie Miki w kwestii DC.
Marcin Janczar
16.05.2008 11:12
TobaccoBoy - Mika nie powiedział że DC nikim jest w F1 Co do sezonu 2001, to prawda że pokonał Mkę, ale prawdą też jest, że Mika miał bardziej awaryjny bolid. Na konicec dodam, że szkoda że DC nie osiągnął mistrzostwa w F1 - zasłużył na to.
Szkot
16.05.2008 11:06
Scotland The Brave :)
TobaccoBoy
16.05.2008 10:37
I przypomnijmy - co by nie mówić o obecnym DC - Szkot w 2001 pokonał Mikę i został wicemistrzem świata, więc nikim nie był w F1.... ;p