GP Europy 2006 - relacja z pobytu na Nurburgringu
Krystian Kasprowicz opowiada o swoich wrażeniach związanych z wyjazdem na GP Europy
17.05.0613:13
6026wyświetlenia
Witam wszystkich. Na imię mam Krystian i w poniższym tekście opiszę Wam wszystkie przygody i wrażenia związane z wyjazdem na tor Nurburgring w dniach 4-8 maja 2006.
Bilety
Nauczony doświadczeniami z lat poprzednich stwierdziłem, że bezpieczniej będzie zamówić je dużo wcześniej, czyli w lutym. Po przeglądnięciu paru stron zakupiliśmy 3 bilety przez stronę www.f1racing.de (235 EUR, trybuna T7).
Bilety były zamawiane przez osoby na stałe mieszkające w Niemczech i wysyłane na adres niemiecki. Przyszły tydzień przed wyścigiem, a na pytanie dlaczego tak późno F1racing odpowiedział, że boją się podrabiania biletów.
Hotel
Nie chcieliśmy spać na kampingu i zmuszeni byliśmy do znalezienia hotelu. Z tym okazał się największy problem, ponieważ wszystkie obiekty, które udało się nam znaleźć bliżej niż 80 km od toru, były po prostu bardzo drogie (od 100 EUR za dobę za pokój).
Po dwumiesięcznych poszukiwaniach zdecydowaliśmy się na hotel "Formule1", sieci Accore (cena za 3 noclegi ze śniadaniami 103 EUR). Hotel znajdował się w miejscowości Frechen koło Kolonii i do toru mieliśmy ok. 80 km. Zdecydowanie nie polecam tej noclegowni, a także śniadań przez nich serwowanych, chociaż w porównaniu z resztą wyjazdu to była tylko jedna niemiła przygoda.
Trasa
Wyjechaliśmy z Poznania w czwartek rano o godz. 04.00, około 06.00 minęliśmy granicę w Świecku i generalnie poszło nieźle , około 13.00 byliśmy w hotelu, zostawiliśmy bagaże i udaliśmy się na tor. Po godzinie dojechaliśmy...
Przygoda
Po malowniczych górskich drogach dojechaliśmy pod sam tor i oczom naszym ukazały się przepiękne budowle trybun, hoteli, zamku w miasteczku Nurburg i niezliczone ilości ludzi w przeróżnych pojazdach, które w Polsce wzbudzałyby niezłą sensację (Ferrari, Lotusy itp.)
Dojechaliśmy na parking za główną trybuną (500m za nią) i udaliśmy się pieszo w tumanach kurzu do jakby centrum imprezowego za prawie całą główną prostą toru, w którym to zlokalizowane były stoiska teamów F1 (nie było Super Aguri), na których sprzedawane były gadżety, a w przypadku Mclarena była scena na której występowali przeróżni ludzie, zespoły muzyczne itp.
Na godz. 15.00 zaplanowano dla kibiców, którzy posiadają bilety na cały weekend, wejścia do boksów i jak się okazało później - przejazdy autokarami po torze wraz z nie jeżdżącymi już kierowcami F1. Udaliśmy się tam i po odstaniu 10 minut w jak się wydawało ogromnym tłumie weszliśmy przez tunel pod torem do boksów, w których to panowała wielka krzątanina i prace przy ustawieniach bolidów.
Na końcu boksów stały autokary, które woziły wszystkich zainteresowanych po torze. Po wejściu do autokaru, w którym to udało się zająć miejsca w pierwszym rzędzie okazało się, że naszym pilotem będzie były kierowca F1 na oko mający około 50 lat, ale niestety nie wiem kto to był ;-)
Podczas jazdy z prędkością dochodzącą do 60 km/h w/w kierowca opowiadał z jaką prędkością i na jakim biegu wchodzą kierowcy F1 w każdy przejeżdżany zakręt. Po tej wspaniałej atrakcji udaliśmy się do miejsca, gdzie miało nastąpić uroczyste otwarcie PIT LANE PARKU BMW.
O 19.00 zaczęły podjeżdżać niezłe samochody, a w nich: Bernie Ecclestone, Norbert Haug, Edie Jordan, Max Mosley, Peter Sauber i wielu, wielu innych sławnych ludzi, między innymi Robert Kubica, Nick Heidfeld i Jacques Villeneuve. Wywiady, szampan, zakąski i Kubica popisujący się jazdą po krótkim torze w bolidzie F1. Oglądaliśmy to niestety zza bramek i do naszego kierowcy nie można się było zbliżyć nawet na 5 metrów (Bernie, Haug, Mosley byli od nas zaledwie 1 metr).
Następnego dnia stwierdziliśmy, że przyjedziemy wcześniej i byliśmy już od 09.00 rano. Od razu udaliśmy się do Pit Lane Parku, który zrobił na nas ogromne wrażenie, ponieważ można było bardzo dokładnie poznać, dotknąć F1. Np. tarcze hamulcowe zwyczajne i tarcze hamulcowe z F1, porównania ciężaru poszczególnych części, kierownicy, aerodynamiki, obejrzeć auta wyścigowe, M3GTr, F1, Z4M itp.
Co jakiś czas wyjeżdżał na krótkie popisy po torze: Dirk Mueller, Martin Brundle w F1, Sebastian Vettel w F3 i dwóch panów ze zdalnie sterowanymi spalinowymi autami BMW M3GTR. Można było samemu na czas zmieniać koła w pseudo boksach.
Generalnie wszystko przygotowane wyśmienicie - brakowało nam tylko Kubicy. Zapytaliśmy się jednej z hostess, która okazała się Polką, czy nie wie o której spotkanie z fanami ma Robert Kubica, a ona zapytała: "a kto to jest?" !!!
Pomijając ten fakt, pytaliśmy się tez innych osób oraz w informacji ale okazało się, że Roberta nie ma w programie. Potem udaliśmy się na treningi, byliśmy prawie na wszystkich trybunach, ponieważ w piątek jeśli masz bilet weekendowy, możesz chodzić gdzie tylko chcesz.
O treningach F1 i wyścigach innych klas nie będę pisał, ponieważ pewnie oglądaliście. Powiem tylko tyle, że nie da się porównać tego z transmisją TV i każdy kto był na wyścigu, wie o czym mówię. Byłem już 2 razy wcześniej na F1 i bałem się, że tegoroczne silniki będą cichsze, ale na szczęcie nie były. Najgłośniejsze są silniki Hondy (także te w Super Aguri), a najgłośniej jest chyba na głównej zadaszonej prostej, gdzie odgłos silników zawija się pod zadaszenie trybuny.
W sobotę od kibiców z dużą flagą polski (pozdrawiamy) dowiedzieliśmy się, że Robert będzie miał swój Show w niedzielę rano przed otwarciem Pit Lane Parku. Oczywiście był, ale dla VIPów, nie dla zwykłych kibiców z Polski. W programie Pit Lane Parku były spotkania z Nickiem , Jacquesem, Vettelem, Muellerem, ale z Kubicą nie i po tym troszkę żal pozostał.
Potem poszliśmy do muzeum motoryzacji (11 EUR), gdzie na 3 ogromnych salach zgromadzone są stare auta F1, m.in. Mercedes z 1936 roku i masa innych aut wyścigowych; są kina, które pokazują historię Nordschleife i całego obiektu; Laboratorium; symulatory i mnóstwo interesujących atrakcji - gorąco polecam wizytę w tym muzeum. No i tak właściwie na takim chodzeniu z miejsca na miejsce minął czas do wyścigu F1.
W niedzielę udaliśmy się już o 11.00 na nasza trybunę. Obejrzeliśmy puchar Porsche, w którym jechał m.in. Colin Mcrae i potem paradę kierowców, gdzie wszyscy machali oprócz mocno znudzonego Kimiego, który rozmawiał przez komórkę, mając kibiców w... dużym poważaniu.
Potem był wyścig, który na pewno oglądaliście i nie będę opowiadał o nim, poza tym że jak będziecie kupowali bilety, to kupujcie blisko telebimu z transmisją live, bo przez parę okrążeń wiesz kto jest gdzie, a potem się gubisz.
Po wyścigu udaliśmy się do domu, do którego to dojechaliśmy o 4.00 rano.
Podsumowanie
Na koniec pragnę zachęcić wszystkich kibiców, którzy jeszcze nie uczestniczyli w tym widowisku i interesują się tym sportem, żeby chociaż raz w życiu zobaczyli F1 na żywo.
Po tym co widziałem stwierdzam, że w Polsce chyba nigdy nie będzie wyścigu F1. Nie będziemy w stanie tego zorganizować, zablokować ruchu dla samochodów wyjeżdżających, przygotować parkingów dla 100.000 aut, kampingów, itp. Dodam, że na naszej trybunie najdalej w odległości 1 minuty drogi piechotą były toalety i punkty gastronomiczne.
• Galeria zdjęć GP Europy 2006
Bilety
Nauczony doświadczeniami z lat poprzednich stwierdziłem, że bezpieczniej będzie zamówić je dużo wcześniej, czyli w lutym. Po przeglądnięciu paru stron zakupiliśmy 3 bilety przez stronę www.f1racing.de (235 EUR, trybuna T7).
Bilety były zamawiane przez osoby na stałe mieszkające w Niemczech i wysyłane na adres niemiecki. Przyszły tydzień przed wyścigiem, a na pytanie dlaczego tak późno F1racing odpowiedział, że boją się podrabiania biletów.
Hotel
Nie chcieliśmy spać na kampingu i zmuszeni byliśmy do znalezienia hotelu. Z tym okazał się największy problem, ponieważ wszystkie obiekty, które udało się nam znaleźć bliżej niż 80 km od toru, były po prostu bardzo drogie (od 100 EUR za dobę za pokój).
Po dwumiesięcznych poszukiwaniach zdecydowaliśmy się na hotel "Formule1", sieci Accore (cena za 3 noclegi ze śniadaniami 103 EUR). Hotel znajdował się w miejscowości Frechen koło Kolonii i do toru mieliśmy ok. 80 km. Zdecydowanie nie polecam tej noclegowni, a także śniadań przez nich serwowanych, chociaż w porównaniu z resztą wyjazdu to była tylko jedna niemiła przygoda.
Trasa
Wyjechaliśmy z Poznania w czwartek rano o godz. 04.00, około 06.00 minęliśmy granicę w Świecku i generalnie poszło nieźle , około 13.00 byliśmy w hotelu, zostawiliśmy bagaże i udaliśmy się na tor. Po godzinie dojechaliśmy...
Przygoda
Po malowniczych górskich drogach dojechaliśmy pod sam tor i oczom naszym ukazały się przepiękne budowle trybun, hoteli, zamku w miasteczku Nurburg i niezliczone ilości ludzi w przeróżnych pojazdach, które w Polsce wzbudzałyby niezłą sensację (Ferrari, Lotusy itp.)
Dojechaliśmy na parking za główną trybuną (500m za nią) i udaliśmy się pieszo w tumanach kurzu do jakby centrum imprezowego za prawie całą główną prostą toru, w którym to zlokalizowane były stoiska teamów F1 (nie było Super Aguri), na których sprzedawane były gadżety, a w przypadku Mclarena była scena na której występowali przeróżni ludzie, zespoły muzyczne itp.
Na godz. 15.00 zaplanowano dla kibiców, którzy posiadają bilety na cały weekend, wejścia do boksów i jak się okazało później - przejazdy autokarami po torze wraz z nie jeżdżącymi już kierowcami F1. Udaliśmy się tam i po odstaniu 10 minut w jak się wydawało ogromnym tłumie weszliśmy przez tunel pod torem do boksów, w których to panowała wielka krzątanina i prace przy ustawieniach bolidów.
Na końcu boksów stały autokary, które woziły wszystkich zainteresowanych po torze. Po wejściu do autokaru, w którym to udało się zająć miejsca w pierwszym rzędzie okazało się, że naszym pilotem będzie były kierowca F1 na oko mający około 50 lat, ale niestety nie wiem kto to był ;-)
Podczas jazdy z prędkością dochodzącą do 60 km/h w/w kierowca opowiadał z jaką prędkością i na jakim biegu wchodzą kierowcy F1 w każdy przejeżdżany zakręt. Po tej wspaniałej atrakcji udaliśmy się do miejsca, gdzie miało nastąpić uroczyste otwarcie PIT LANE PARKU BMW.
O 19.00 zaczęły podjeżdżać niezłe samochody, a w nich: Bernie Ecclestone, Norbert Haug, Edie Jordan, Max Mosley, Peter Sauber i wielu, wielu innych sławnych ludzi, między innymi Robert Kubica, Nick Heidfeld i Jacques Villeneuve. Wywiady, szampan, zakąski i Kubica popisujący się jazdą po krótkim torze w bolidzie F1. Oglądaliśmy to niestety zza bramek i do naszego kierowcy nie można się było zbliżyć nawet na 5 metrów (Bernie, Haug, Mosley byli od nas zaledwie 1 metr).
Następnego dnia stwierdziliśmy, że przyjedziemy wcześniej i byliśmy już od 09.00 rano. Od razu udaliśmy się do Pit Lane Parku, który zrobił na nas ogromne wrażenie, ponieważ można było bardzo dokładnie poznać, dotknąć F1. Np. tarcze hamulcowe zwyczajne i tarcze hamulcowe z F1, porównania ciężaru poszczególnych części, kierownicy, aerodynamiki, obejrzeć auta wyścigowe, M3GTr, F1, Z4M itp.
Co jakiś czas wyjeżdżał na krótkie popisy po torze: Dirk Mueller, Martin Brundle w F1, Sebastian Vettel w F3 i dwóch panów ze zdalnie sterowanymi spalinowymi autami BMW M3GTR. Można było samemu na czas zmieniać koła w pseudo boksach.
Generalnie wszystko przygotowane wyśmienicie - brakowało nam tylko Kubicy. Zapytaliśmy się jednej z hostess, która okazała się Polką, czy nie wie o której spotkanie z fanami ma Robert Kubica, a ona zapytała: "a kto to jest?" !!!
Pomijając ten fakt, pytaliśmy się tez innych osób oraz w informacji ale okazało się, że Roberta nie ma w programie. Potem udaliśmy się na treningi, byliśmy prawie na wszystkich trybunach, ponieważ w piątek jeśli masz bilet weekendowy, możesz chodzić gdzie tylko chcesz.
O treningach F1 i wyścigach innych klas nie będę pisał, ponieważ pewnie oglądaliście. Powiem tylko tyle, że nie da się porównać tego z transmisją TV i każdy kto był na wyścigu, wie o czym mówię. Byłem już 2 razy wcześniej na F1 i bałem się, że tegoroczne silniki będą cichsze, ale na szczęcie nie były. Najgłośniejsze są silniki Hondy (także te w Super Aguri), a najgłośniej jest chyba na głównej zadaszonej prostej, gdzie odgłos silników zawija się pod zadaszenie trybuny.
W sobotę od kibiców z dużą flagą polski (pozdrawiamy) dowiedzieliśmy się, że Robert będzie miał swój Show w niedzielę rano przed otwarciem Pit Lane Parku. Oczywiście był, ale dla VIPów, nie dla zwykłych kibiców z Polski. W programie Pit Lane Parku były spotkania z Nickiem , Jacquesem, Vettelem, Muellerem, ale z Kubicą nie i po tym troszkę żal pozostał.
Potem poszliśmy do muzeum motoryzacji (11 EUR), gdzie na 3 ogromnych salach zgromadzone są stare auta F1, m.in. Mercedes z 1936 roku i masa innych aut wyścigowych; są kina, które pokazują historię Nordschleife i całego obiektu; Laboratorium; symulatory i mnóstwo interesujących atrakcji - gorąco polecam wizytę w tym muzeum. No i tak właściwie na takim chodzeniu z miejsca na miejsce minął czas do wyścigu F1.
W niedzielę udaliśmy się już o 11.00 na nasza trybunę. Obejrzeliśmy puchar Porsche, w którym jechał m.in. Colin Mcrae i potem paradę kierowców, gdzie wszyscy machali oprócz mocno znudzonego Kimiego, który rozmawiał przez komórkę, mając kibiców w... dużym poważaniu.
Potem był wyścig, który na pewno oglądaliście i nie będę opowiadał o nim, poza tym że jak będziecie kupowali bilety, to kupujcie blisko telebimu z transmisją live, bo przez parę okrążeń wiesz kto jest gdzie, a potem się gubisz.
Po wyścigu udaliśmy się do domu, do którego to dojechaliśmy o 4.00 rano.
Podsumowanie
Na koniec pragnę zachęcić wszystkich kibiców, którzy jeszcze nie uczestniczyli w tym widowisku i interesują się tym sportem, żeby chociaż raz w życiu zobaczyli F1 na żywo.
Po tym co widziałem stwierdzam, że w Polsce chyba nigdy nie będzie wyścigu F1. Nie będziemy w stanie tego zorganizować, zablokować ruchu dla samochodów wyjeżdżających, przygotować parkingów dla 100.000 aut, kampingów, itp. Dodam, że na naszej trybunie najdalej w odległości 1 minuty drogi piechotą były toalety i punkty gastronomiczne.
• Galeria zdjęć GP Europy 2006
KOMENTARZE