Hamilton: Powtórzyłbym swój manewr na Verstappenie

36-latek nie uważa też, by zlekceważył rywala sposobem celebracji ostatniej wygranej.
29.07.2118:51
Maciej Wróbel
1422wyświetlenia
Embed from Getty Images

Lewis Hamilton stwierdził, że zaatakowałby Maxa Verstappena dokładnie w taki sam sposób, jak na Silverstone, gdyby tylko nadarzyła się kolejna okazja.

Nie milkną wciąż echa kontrowersyjnego incydentu pomiędzy Maxem Verstappenem a Lewisem Hamiltonem, do którego doszło podczas pierwszego okrążenia wyścigu o Grand Prix Wielkiej Brytanii. Zarówno obrońca tytułu, jak i obecny lider klasyfikacji, twardo obstają przy swoich wersjach wydarzeń.

Podczas wywiadów poprzedzających weekend na Hungaroringu, Lewis Hamilton podkreślił nawet, że gdyby mógł, powtórzyłby swój manewr z zakrętu Copse sprzed niespełna dwóch tygodni. Jeśli chodzi o tamten manewr, wykonałbym go dokładnie tak samo, jak zrobiłem to ostatnim razem- powiedział siedmiokrotny mistrz świata.

Po tym, jak obejrzałem i przeanalizowałem ten incydent, przy całym moim doświadczeniu, a mówi ono z pewnością samo za siebie przez te wszystkie lata, nic bym nie zmienił.

Obserwatorzy zwrócili uwagę na fakt, że Hamilton obrał zupełne inne podejście w Copse przy wyprzedzaniu Charlesa Leclerca, aniżeli w przypadku ciaśniejszej linii przy ataku na Verstappena. Sam zainteresowany nie widzi jednak potrzeby porównywania obu tych manewrów.

Zdecydowanie mógłbym to wyjaśnić, ale tego nie zrobię - stwierdził Brytyjczyk. Ścigam się od ponad dwudziestu czy Bóg wie ilu lat. Wiem, jak poruszać się w zakrętach i przeprowadzać manewry wyprzedzania, więc nie będę marnować energii na tłumaczenie tego. Na pewno jednak ludziom trudno będzie to w pełni zrozumieć.

Hamilton oddalił także oskarżenia, jakoby nie okazał szacunku celebrując swoje zwycięstwo na Silverstone, podczas gdy jego rywal został zabrany na badania do szpitala. 36-latek tłumaczy to faktem, iż nie był świadomy przetransportowania Holendra do szpitala, natomiast bezpośrednio po incydencie został poinformowany przez zespół, że kierowca Red Bulla opuścił samochód o własnych siłach.

Nie uważam, aby nasze zachowanie było lekceważące - powiedział Hamilton. Tak jak mówiłem wcześniej - wiedzieć i celebrować to jedno, a nie wiedzieć i celebrować to co innego. A mówiłem już wam wcześniej, że nie wiedziałem [o Verstappenie w szpitalu].

To było jednak moje domowe Grand Prix i pracowaliśmy niezwykle ciężko, sam nie wiem jak długo, by uzyskać taki wynik. A jakże niesamowitym momentem było dla nas doświadczenie z tak liczną, rodzimą publicznością, która była tu pierwszy raz od dwóch lat. Emocje sięgały zenitu.

Ta celebracja nie była celowa. Była to po prostu radość z oglądania tak wielu ludzi świętujących bycie razem i były to naturalne emocje, a ja nie zamierzam ich ukrywać. To było niesamowite uczucie widzieć tak wielu ludzi.

Kierowca Mercedesa potwierdził też, że skontaktował się telefonicznie z Verstappenem po wyścigu, by dowiedzieć się, jak ten się czuje. Hamilton zasugerował jednak, że obaj mają zupełnie różne poglądy na temat tego, co się wydarzyło. Zadzwoniłem do Maxa po wyścigu by spytać, czy czuje się w porządku i dać mu znać, że wciąż mam do niego szacunek. Być może nie jest on odwzajemniony, ale to w porządku.