Bottas: Biorę całą winę na siebie

Fin przeprosił kierowców, którzy odpadli z wyścigu po incydencie w T1.
01.08.2118:54
Nataniel Piórkowski
1310wyświetlenia
Embed from Getty Images

Valtteri Bottas wziął na siebie pełną odpowiedzialność za spowodowanie incydentu na starcie wyścigu o GP Węgier.

Zawodnik stajni z Brackley zbyt późno zahamował do pierwszego zakrętu, zblokował koła i wjechał w tył jadącego przed nim Lando Norrisa, który z kolei uderzył w Red Bulla Maxa Verstappena.

Bottas nie zdołał wyhamować na czas i trafił jeszcze w Sergio Pereza. Z grupy tej walkę był w stanie kontynuować jedynie wicelider klasyfikacji generalnej. Jego bolid został jednak poważnie uszkodzony.

Oczywiście to ja popełniłem błąd. Jechałem z tyłu i powinienem był zahamować wystarczająco wcześnie. Źle oceniłem jednak punkt hamowania. To tylko pokazuje, że w takich warunkach ciężko jest cokolwiek przewidzieć.

Powinienem był jednak zahamować wcześniej, bo gdy zacząłem zblokowałem koła i uderzyłem w Lando, wywołując cały ten bałagan. To efekt mojego błędu w ocenie sytuacji.

Bottas rozpoczynał zmagania z drugiego pola, ale zaliczył bardzo słaby start. Zdaniem kierowcy Mercedesa miało to związek ze spadkiem temperatury przejściowych opon w trakcie dojazdu na pola startowe.

Dostosowałem pracę sprzęgła do przejściówek, ale ruszając opony zaczęły kręcić się w miejscu. Wydaje mi się, że straciłem trochę temperatury na okrążeniu formującym. Muszę się temu bliżej przyjrzeć ale oczywiście to właśnie spowodowało cały ten bałagan. Miałem naprawdę słaby start.

Sędziowie ukarali Fina cofnięciem o 5 pozycji na starcie GP Belgii. Biorę to na siebie. Oczywiście, że jest to mało idealna sytuacja, ale przynajmniej na Spa można wyprzedzać, więc mój weekend nie jest skończony. Trochę utrudni nam to pracę, ale nie zamierzam dyskutować na temat tej decyzji.

Bottas przeprosił kierowców, którzy odpali z wyścigu: Było jasne, że to ja zainicjowałem bałagan w pierwszym zakręcie i przyznałem, że to moja wina. Kierowcy, którzy zostali poszkodowani wiedzą, że nie próbuję obwiniać nikogo innego poza sobą. To właśnie robię, akceptuję mój błąd.