Silnik z bolidu Leclerca został nieodwracalnie uszkodzony

Scuderia spodziewa się kar cofnięcia na starcie na dalszym etapie sezonu.
03.08.2119:20
Nataniel Piórkowski
1522wyświetlenia
Embed from Getty Images

Przed końcem sezonu Charles Leclerc będzie musiał najprawdopodobniej skorzystać z kolejnej jednostki napędowej, przez co otrzyma karę cofnięcia na starcie.

Ferrari dokonało kontroli silnika, który ucierpiał w wyniku kolizji z pierwszego okrążenia wyścigu o GP Węgier. Leclerc musiał wycofać się z rywalizacji po tym, jak został uderzony w prawy bok przez Lance'a Strolla. Od razu po tym Monakijczyk trafił na konstrukcję Daniela Ricciardo.

Przepisy F1 dopuszczają możliwość skorzystania w jednym sezonie z trzech zespołów napędowych. Do tego czasu w bodzie Leclerca znajdował się drugi z regulaminowej puli.

W komunikacie Ferrari czytamy: Incydent, w wyniku którego tuż po starcie GP Węgier Charles Leclerc padł niewinną ofiarą, pozbawił go szansy na świetny rezultat na Hungaroringu. Jednakże kontrola bolidu numer 16 przeprowadzona wczoraj w Maranello wykazała, że jego silnik został nieodwracalnie uszkodzony i po uderzeniu Astona Martina Lance'a Strolla nie może być ponownie użyty.

To uszkodzenie ma nie tylko konsekwencje finansowe, ale także czysto sportowe. Biorąc pod uwagę, że do końca mistrzostw pozostało 12 weekendów wyścigowych, jest bardzo prawdopodobne, iż zespół może zostać zmuszony do zamontowania czwartego silnika spalinowego w SF21 Charlesa, co w efekcie oznacza nałożenie kar cofnięcia na starcie.