Komatsu: F1 potrzebuje pięciu GP, by myśleć o zmianach przepisów
Szef Haasa uważa, że najpierw należy zebrać dane z kilku różniących się od siebie torów.
12.03.2617:41
82wyświetlenia
Embed from Getty Images
Zdaniem szefa Haasa, Ayao Komatsu, Formuła 1 powinna zachować spokój i wstrzymać się z ewentualnymi zmianami w przepisach przynajmniej przez
Formuła 1 debiutuje z najnowszą wersją przepisów, wprowadzając zmiany zarówno w podwoziu, jak i jednostce napędowej. Ta druga jest bardziej zależna od energii elektrycznej, co oznacza, że jednym z kluczowych elementów stało się zarządzanie baterią. Doprowadziło to do sytuacji, w której wielu kierowców aktualnej stawki - w tym mistrzowie świata, Max Verstappen i Lando Norris - krytykuje kierunek rozwoju serii.
Nowe przepisy oficjalnie zadebiutowały w ostatni weekend podczas otwierającego sezon Grand Prix Australii, gdzie ściganie w stylu jojo i bardziej skomplikowana procedura startowa były głównymi tematami rozmów. Jest jednak mało prawdopodobne, aby tak się stało we wszystkich wyścigach, głównie ze względu na różnice w charakterystyce torów.
Ayao Komatsu z Haasa uważa więc, że Formuła 1 potrzebuje większej ilości danych z torów takich jak Szanghaj, Suzuka, Dżudda czy Miami, zanim podjęte zostaną jakiekolwiek wiążące decyzje w sprawie przepisów.
Zdaniem szefa Haasa, Ayao Komatsu, Formuła 1 powinna zachować spokój i wstrzymać się z ewentualnymi zmianami w przepisach przynajmniej przez
jakieś pięć wyścigów.
Formuła 1 debiutuje z najnowszą wersją przepisów, wprowadzając zmiany zarówno w podwoziu, jak i jednostce napędowej. Ta druga jest bardziej zależna od energii elektrycznej, co oznacza, że jednym z kluczowych elementów stało się zarządzanie baterią. Doprowadziło to do sytuacji, w której wielu kierowców aktualnej stawki - w tym mistrzowie świata, Max Verstappen i Lando Norris - krytykuje kierunek rozwoju serii.
Nowe przepisy oficjalnie zadebiutowały w ostatni weekend podczas otwierającego sezon Grand Prix Australii, gdzie ściganie w stylu jojo i bardziej skomplikowana procedura startowa były głównymi tematami rozmów. Jest jednak mało prawdopodobne, aby tak się stało we wszystkich wyścigach, głównie ze względu na różnice w charakterystyce torów.
Ayao Komatsu z Haasa uważa więc, że Formuła 1 potrzebuje większej ilości danych z torów takich jak Szanghaj, Suzuka, Dżudda czy Miami, zanim podjęte zostaną jakiekolwiek wiążące decyzje w sprawie przepisów.
Zasadniczo, potrzebujemy jakichś pięciu wyścigów- powiedział Japończyk.
Melbourne to tor, na którym zawsze ciężko się wyprzedzało. W Szanghaju odzyskiwanie energii będzie dużo łatwiejsze z tą bardzo długą prostą, co powinno umożliwić wyprzedzanie. Suzuka znów będzie pod tym względem bardzo trudnym torem, a potem Bahrajn, gdzie łatwo się wyprzedza.
Dżudda to już zupełnie inna historia, a później mamy Miami. Gdy już przebrniemy przez te obiekty, będziemy wiedzieli wystarczająco dużo, aby móc podjąć dobrą decyzję.
Dwa wyścigi to wciąż za mała próbka. Rozmawialiśmy na spotkaniu komisji F1 w Bahrajnie, a później, po obu turach testów, trochę dyskutowaliśmy. Zgodnie zdecydowaliśmy, że nie powinniśmy reagować pochopnie. Jeśli już, to powinniśmy zmienić coś raz, a dobrze.
Wiele zależy od torów oraz możliwości wyprzedzania. Nawet przy poprzedniej generacji samochodów, w Melbourne i Suzuce wyprzedzanie było bardzo trudne. W Szanghaju będzie nieco łatwiej, podobnie jak w Bahrajnie.
Moim zdaniem powinniśmy więc przyjrzeć się temu, jak sytuacja będzie się przedstawiać na kilku różnych torach, a potem dopiero podejmować decyzje. Gdybyśmy to zrobili po jednym czy dwóch weekendach, to nie wydaje mi się, by było to w jakikolwiek sposób wyważone- zakończył Komatsu.
Maciej Wróbel