Hamilton: Być może poszliśmy o krok za daleko z ustawieniami

Siedmiokrotny mistrz świata nie wyklucza zmiany konfiguracji i startu z alei serwisowej.
26.03.2220:29
Nataniel Piórkowski
2228wyświetlenia
Embed from Getty Images

Lewis Hamilton uważa, że jego fatalny występ w kwalifikacjach do wyścigu o GP Arabii Saudyjskiej był spowodowany wyborem złych ustawień bolidu.

Siedmiokrotny mistrz świata od początku weekendu w Dżuddzie walczył ze zjawiskiem tak zwanego morświnowania. Podczas kwalifikacji Brytyjczyk prezentował rozczarowujące tempo, desperacko walcząc o przejście do Q2.

Pomimo nieznacznej poprawy na ostatniej pomiarowej próbie, kierowca Mercedesa został zepchnięty na szesnaste miejsce przez Lance'a Strolla z Astona Martina.

Podczas gdy Hamilton zakończył walkę już na etapie pierwszego bloku czasówki, jego kolega z ekipy - George Russell, awansował do Q3, gdzie wykręcił szósty wynik.

W rozmowie z telewizją Sky Hamilton narzekał na kiepski balans, który zaczął odczuwać po wprowadzeniu zmian w ustawieniach przed sesją kwalifikacyjną.

Zmagałem się z balansem bolidu. Był daleki od oczekiwanego. To ma jakiś związek z ustawieniami. W trzecim treningu wszystko wyglądało dobrze i próbowaliśmy postawić kolejny krok w tym samym kierunku. Może poszliśmy za daleko, bo bolid stał się niezdolny do jazdy i okropnie nerwowy.

Zawodnik ze Stevenage nie chciał mówić o szansach na awans w trakcie niedzielnych zawodów. Zgodnie z regułami parku zamkniętego zespoły nie mogą modyfikować ustawień pomiędzy kwalifikacjami a wyścigiem. Każdy taki przypadek oznacza nałożenie kary startu z alei serwisowej.

Będę miał ten sam bolid co w kwalifikacjach, więc nie spodziewam się zbyt wielkich postępów. Dam jednak z siebie wszystko - podsumował Hamilton.

To nie będzie jeden z najcięższych wyścigów, w jakich brałem udział. Będzie taki sobie. Na pewno nie będzie wspaniały. Może wystartuję z alei serwisowej po tym jak znowu zmienimy ustawienia, aby zagwarantować, że bolid nie będzie się prowadził tak, jak miało to miejsce przed chwilą.