Z silników Red Bulla będą mogły korzystać maksymalnie cztery teamy

Horner nie wyklucza także współpracy z Hondą nad układami hybrydowymi.
22.09.2210:44
Nataniel Piórkowski
1719wyświetlenia


Red Bull zdradził, że finalny potencjał jego nowej fabryki będzie pozwalał na produkcję jednostek napędowych dla maksymalnie czterech zespołów Formuły 1.

Prace nad stworzeniem dywizji Red Bull Powertrains ruszyły w ubiegłym roku. Ekipie udało się już dokonać pierwszych testów prototypowego silnika spalinowego, budowanego w oparciu o przepisy, które wejdą w życie od 2026 roku.

Szef RBR - Christian Horner przyznaje, że realizacja programu silnikowego pociąga za sobą znaczące wydatki. Brytyjczyk uważa jednak, że będą one mogły zostać zrekompensowane oszczędnościami wynikającymi z limitu budżetowego, jakim objęte jest funkcjonowanie zespołu.

Oczywiście musimy radzić sobie z ciężarem kosztów związanych z obecnymi jednostkami napędowymi oraz rozwojem nowych - wyjaśnia Brytyjczyk.

Przed 2026 rokiem powinno dojść jednak do pełnego wprowadzenia ograniczeń finansowych, co sprawi, że koszty spadną do znacznie bardziej akceptowalnego poziomu niż jeszcze dwa czy trzy lata temu. To właśnie limity budżetowe ponownie odegrały fundamentalną rolę w tym, że zdecydowaliśmy się zostać nowym producentem.

Wstępne plany Red Bulla zakładają dostarczanie silników głównej ekipie oraz siostrzanej stajni AlphaTauri. Fabryka ma jednak dysponować potencjałem, aby pozyskać dwóch kolejnych klientów.

Jesteśmy zorganizowani w taki sposób, aby mieć możliwość produkcji silników dla maksymalnie czterech teamów. Z pewnością jednak nie jest to nasz początkowy cel. Będzie nim oczywiście zaopatrywanie w silniki dwóch stajni należących do Red Bulla.



Niedawno szef działu sportów motorowych Mercedesa - Toto Wolff, dał do zrozumienia, że jego koncern chciałby zredukować liczbę klientów, którymi obecnie są McLaren, Aston Martin i Williams. To otwiera przed Red Bullem realną szansę pozyskania do współpracy kolejnych teamów.

Plany prowadzenia wspólnego programu z Porsche zakończyły się niepowodzeniem. Szybko jednak w przestrzeni medialnej pojawiły się doniesienia o rosnącym zainteresowaniu Hondy powrotem do Formuły 1. Horner przyznaje, że jest otwarty na taką współpracę.

Nasz pociąg w kierunku sezonu 2026 wyruszył już ze stacji. Uruchomiliśmy prototypowy silnik. Prowadzimy testy na wszystkich dostępnych hamowniach.

Honda to wspaniała firma. Ogłosili wycofanie się z F1, aby skupić swą uwagę na elektryfikacji samochodów, odchodząc od silników spalinowych. Należałoby więc zakładać, że jeśli myśleliby o powrocie do F1, musieliby mieć na uwadze tę strategiczną decyzję.

Niezależnie od tego, czy mówilibyśmy o potencjalnym zainteresowaniu obszarem baterii czy innych możliwych synergiach, wydaje mi się, że moglibyśmy odbyć całkiem interesujące rozmowy. Jednakże spalinowa i mechaniczna strona silnika, to obszary, nad którymi prowadzimy już prace ukierunkowane na 2026 rok. Jesteśmy bardzo zadowoleni z ich dotychczasowego przebiegu.