Raikkonen: Antonellego stać na to, by sięgnąć w tym roku po tytuł

Fin przyznaje, że imponuje mu skupienie oraz dojrzałość 19-latka.
27.05.2616:20
Mateusz Szymkiewicz
50wyświetlenia
Embed from Getty Images

Kimi Raikkonen uważa, że Andrea Antonelli może sięgnąć po tegoroczny tytuł mistrza świata, mimo zaledwie dziewiętnastu lat i rocznego doświadczenia w Formule 1.

Włoch jest największą sensacją tegorocznych mistrzostw, prowadząc już w klasyfikacji generalnej z przewagą 43 punktów nad drugim George'em Russellem. Antonelli sięgając po pierwsze zwycięstwo w Chinach, powtórzył następnie tę sztukę w Japonii, Miami i Kanadzie, zostając pierwszym kierowcą w historii F1, który rozpoczął wygrywanie od czterech wyścigów z rzędu.

O opinię na temat tegorocznej jazdy Antonellego został poproszony mistrz świata z sezonu 2007 - Kimi Raikkonen. To na cześć Fina obecny zawodnik Mercedesa otrzymał drugie imię, którym posługuje się na torach wyścigowych.

Naturalnie, że z wielką sympatią śledzę rozwój Antonellego - powiedział Raikkonen w rozmowie z Leo Turrinim. Bawi mnie, że nosi moje imię, choć zakładam, iż jest to zbieg okoliczności. Jest naprawdę dobrym kierowcą. W Formule 1 nie wygrywasz czterech wyścigów z rzędu, jeżeli nie masz wyjątkowego talentu. Liczby Antonellego są sporym wyczynem. Posiadanie właściwego samochodu jest kluczowe, ale zawsze tak było.

Fin zapytany, czy wierzy w to, że Antonelli sięgnie po tegoroczny tytuł mistrza świata, odparł: Tak. On również w to wierzy. Widać to po jego podejściu do wyścigów oraz tym, jak wiele z siebie daje. Antonelli nie straci koncentracji, pokazuje już teraz dojrzałość. Musi tylko uniknąć powtórki z Piastriego z sezonu 2025. Na pewnym etapie wydawało się, że wszystko ma już w kieszeni, po czym przygniotła go presja. Antonelli nie może wpaść w tą samą pułapkę.

Raikkonen uważa jednak, że najlepszym kierowcą w stawce Formuły 1 pozostaje Max Verstappen. On jest fenomenem. Pojawił się w F1 kiedy byłem w trakcie drugiego podejścia do startów w Ferrari. Wygrał swój pierwszy wyścig w Hiszpanii tuż przed moim nosem. Zdałem sobie wtedy sprawę, że narodziła się nowa gwiazda.

Fin, który od prawie dwudziestu lat pozostaje ostatnim mistrzem świata w barwach Ferrari, dodaje, że widzi w tym roku nadzieję dla Scuderii. Kiedy odchodziłem z zespołu pod koniec 2018 roku, miałem nadzieję, że znajdzie się następca, który zapisze się po mnie w historii. Póki co to się jeszcze nie wydarzyło, ale dostrzegam obiecujące znaki.

46-latek dodał, że aktualnie jego koncentracja spoczywa na rozwoju talentu syna Robina, który stawia pierwsze kroki w kartingu. Rodzina Raikkonenów chcąc wspierać 11-latka przeprowadziła się ze Szwajcarii do Włoch w okolice jeziora Garda. Czas pokaże, czy jego pasja przerodzi się w karierę. Na pewno nie będę wywierał na nim presji - zakończył Kimi Raikkonen.