GP Meksyku: Verstappen wygrywa, Antonelli mistrzem świata

Najmłodszy w historii mistrz świata może już oficjalnie świętować.
01.11.2623:33
Łukasz Godula
256wyświetlenia

W Meksyku start z pierwszego rzędu nigdy nie był szczęśliwy. Bardzo długi dojazd do pierwszego zakrętu daje sporą przewagę kierowcom kryjącym się za plecami lidera. Jednak dzisiaj Hamilton postanowił przełamać ten trend i niemal się udało. Po pierwszym zakręcie Brytyjczyk był na pozycji lidera, jednak tuż za nim meldował się Leclerc, który wykorzystał brak energii w bateriach Russella.

Monakijczyk zaatakował po zewnętrznej, Lewis nie odpuszczał i tym sposobem obaj wyjechali poza tor, z tym że Leclerc zdecydowanie głębiej i wręcz ściął zakręt, wyjeżdżając przed Hamiltonem. Całe zamieszanie wykorzystał jednak Verstappen, wyprzedzając Hamiltona, co uniemożliwiło oddanie pozycji Charlesa. Ten postanowił jechać dalej i liczył na łaskawość sędziów.

Za plecami liderów również doszło do ciekawej walki, za Russella wskoczyli Lindblad i Colapinto, a Hadjar spadł na koniec stawki ze względu na kolizję zainicjowaną przez Russella. Szczęśliwy start zaliczył również Piastri, który przesunął się na dziewiątą pozycję.

Kolejne okrążenia to analiza sędziów dwóch incydentów. W końcu wydano wyroki, Leclerc otrzymał karę 5 sekund, a Russell dziesięciu. W przypadku Leclerca nie była ona zbyt dotkliwa, gdyż już prowadził z przewagą kilku sekund.

Jednak Ferrari nieco ułatwiło zadanie Verstappenowi, gdyż jako pierwszego wezwali na zmianę opon Leclerca, a Max po prostu podążył za rywalem. Choć strata Maxa oscylowała wokół 5 sekund, to w rzeczywistości pitstop z karą trwa nieco dłużej, gdyż nie da się odliczyć co do tysięcznej kary, zanim mechanicy zabiorą się do akcji. Z tego powodu Verstappen objął wirtualne prowadzenie po postoju.

Następny zjechał Hamilton i na czele pojawiła się dwójka Mercedesa. a za nimi Norris. Wszyscy czekali na potencjalną neutralizację, która dała by im prowadzenie. Ta jednak nie nadchodziła i najpierw zjechał Russell, później Norris, a na końcu Antonelli na 44. okrążeniu.

I właśnie jedno okrążenie później w barierach wylądował Bottas, powodując najpierw wyjazd samochodu bezpieczeństwa, a później czerwoną flagę, gdyż uszkodzone zostały bariery. W samochodzie Fina doszło do pęknięcia zawieszenia w lewym przednim kole. Cała stawka musiała zjechać do pit lane. Na szczęście z kierowcą wszystko było w porządku i o własnych siłach opuścił samochód.

Tuż przed czerwoną flagą Hamilton zjechał po świeże ogumienie. Podczas czerwonej flagi sędziowie przywrócili mu jednak trzecią lokatę. Podobny bonus otrzymał Piastri.

Ponowny start zatrzymany gwarantował kolejne emocje. Lewis Hamilton był zdesperowany, by pokonać swojego partnera zespołowego i idealnie ruszył z miejsca. Niemal przeszedł na pierwsze miejsce, jednak Verstappen umiejętnie się obronił. Norris również atakował Leclerca i doprowadził do bardzo mocnego zablokowania obon u Monakijczyka. Pozbawiło to kierowcę Ferrari możliwości dalszej walki, co wykorzystał Antonelli.

Norris na kolejnych okrążeniach zaciekle atakował Leclerca, ale nie potrafił pokonać rywala. W walce przeszkodził dodatkowo wyjazd samochodu bezpieczeństwa po kolizji Lindblada z Piastrim. Tym razem obyło się bez czerwonej flagi i dłuższej przerwy, po 61. okrążeniu przywrócono rywalizację. Jednak do mety nie wydarzyło się już nic spektakularnego, ani Hamilton, ani Norris nie byli w stanie wyprzedzić rywali.

Tym samym na mecie świętował Verstappen wygrywając kolejny w karierze wyścig, ale oczy wszystkich zwrócone były na najmłodszego w historii mistrza świata. Kimi Antonelli po fantastycznej pierwszej połowie sezonu utrzymał nerwy na wodzy i w pięknym stylu dowiózł mistrzostwo. Pora na świętowanie Bolończyka.

Pogoda na koniec sesji:
Temperatura toru: 33°C
Temperatura powietrza: 24°C
Prędkość wiatru: 8,1 km/h
Wilgotność powietrza: 39%
Sucho