Colton Herta nadal bez superlicencji

FIA opublikowała oświadczenie, w którym przedstawiła sytuację Amerykanina.
31.10.2615:58
Karol Kos
112wyświetlenia
Embed from Getty Images

Colton Herta nadal nie spełnia wymagań niezbędnych do uzyskania superlicencji FIA, mimo przejechania ponad 100 kilometrów podczas pierwszego treningu przed Grand Prix Meksyku.

Początkowo wydawało się, że kierowca testowy Cadillaca zgromadził już wymagane 40 punktów, jednak federacja wyjaśniła, że jego aktualny dorobek wynosi 39. Zamieszanie wynika z niejednoznacznej interpretacji końcowej klasyfikacji sezonu 2025 IndyCar, w którym Herta zakończył rywalizację z takim samym dorobkiem punktowym jak Felix Rosenqvist.

Zgodnie z przepisami FIA kierowca ubiegający się o superlicencję musi zgromadzić co najmniej 40 punktów. Federacja bierze pod uwagę korzystniejszy z dwóch wariantów: dorobek z trzech poprzednich lat kalendarzowych albo punkty zdobyte w dwóch poprzednich latach i roku złożenia wniosku. W przypadku Herty kluczowe znaczenie mają wyniki z IndyCar. Amerykanin zdobył jeden punkt za sezon 2023 oraz 30 punktów za wicemistrzostwo w 2024 roku. Wątpliwości dotyczą natomiast jego pozycji w klasyfikacji końcowej sezonu 2025.

Początkowo FIA, analizując sytuację w lipcu, uznała, że Herta zakończył tamten sezon na szóstym miejscu, co dawałoby mu sześć punktów do superlicencji. Przy takim założeniu, po doliczeniu punktów za tegoroczne występy w treningach F1, Amerykanin miałby już 41 punktów. Po ponownym sprawdzeniu wyników federacja potwierdziła jednak, że Herta został ostatecznie sklasyfikowany na siódmej pozycji, za którą przysługują cztery punkty. Oznacza to, że jego dorobek z IndyCar wynosi 35 punktów. Po doliczeniu czterech punktów zdobytych za udział w piątkowych treningach Formuły 1 łączna liczba wzrosła do 39.

Tym samym Herta musi jeszcze raz wystąpić w sesji treningowej F1, aby osiągnąć wymagane minimum. Cadillac może zapewnić mu taką możliwość podczas nadchodzącego Grand Prix São Paulo lub kolejnej rundy rozgrywanej w Stanach Zjednoczonych, czyli Grand Prix Las Vegas. Amerykański zespół już wcześniej zapowiadał kolejne występy swojego kierowcy testowego.

Istotną kwestią pozostaje również okres ważności superlicencji. Sam dokument wydawany jest na rok, co mogłoby sugerować, że Herta musi otrzymać miejsce w Formule 1 już w sezonie 2027. W kolejnych latach część jego punktów, w tym 30 zdobytych za wicemistrzostwo IndyCar w 2024 roku, przestanie być uwzględniana przy nowych wnioskach. Przepisy przewidują jednak rozwiązanie korzystne dla kierowców, którzy wcześniej uzyskali już superlicencję.

Zgodnie z artykułem 13.1.5 b Międzynarodowego Kodeksu Sportowego FIA kierowca, któremu wcześniej przyznano pełną superlicencję, może ponownie się o nią ubiegać bez konieczności zdobywania 40 punktów, jeśli w ciągu trzech lat poprzedzających wniosek przejechał co najmniej 100 kilometrów podczas treningu Formuły 1. W praktyce oznacza to, że po uzyskaniu superlicencji Herta nie będzie musiał od razu zadebiutować w wyścigu Grand Prix. Cadillac zyska możliwość wprowadzenia go do podstawowego składu również w kolejnych sezonach, bez konieczności ponownego gromadzenia punktów w innych seriach.

Sytuacja Herty pozostaje istotna w kontekście przyszłości Valtteriego Bottasa. Przed Grand Prix Meksyku Cadillac przedłużył kontrakt Sergio Pereza co najmniej do końca sezonu 2029, ale nie potwierdził jeszcze, kto będzie jego zespołowym partnerem w przyszłym roku. Podczas weekendu w Austin szef zespołu Marcin Budkowski został zapytany, czy obaj obecni kierowcy mają umowy obowiązujące również po zakończeniu sezonu 2026. Nie udzielił jednak jednoznacznej odpowiedzi, stwierdzając, że konferencja prasowa FIA nie jest odpowiednim miejscem do omawiania kwestii kontraktowych.

Tym samym nie wykluczył on zmian w składzie Cadillaca na przyszły rok. Bottas zapewnił natomiast w rozmowie z Autosportem, że na razie nie obawia się utraty miejsca w zespole. Choć Herta wciąż potrzebuje jednego punktu do superlicencji, jego zdobycie wydaje się kwestią kolejnego występu w treningu. Nie oznacza to jednak, że Amerykanin ma już zagwarantowany debiut w Formule 1.