FIA wciąż czeka na decyzję Toyoty w sprawie apelacji
Hamilton ujawnił tymczasem, że zespół McLaren nakazał mu przepuszczenie Trullego
30.03.0913:45
3080wyświetlenia

Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA) nadal czeka na decyzję Toyoty w sprawie tego, czy japoński zespół w istocie zamierza oprotestować karę przyznaną Jarno Trullemu za wyprzedzenie Lewisa Hamiltona podczas jazdy za samochodem bezpieczeństwa we wczorajszym wyścigu.
FIA postanowiła nałożyć na Włocha karę 25 sekund, który w efekcie zamiast na trzeciej sklasyfikowany został na 12 pozycji, a więc stracił wszystkie punkty. Sędziowie poinformowali Toyotę, że odwołanie od takiej kary zostanie raczej odrzucone, tak jak to było choćby w przypadku zeszłorocznej kary dla Hamiltona w Grand Prix Belgii, jednak japońska stajnia mimo to poinformowała, że zamierza się odwołać. Na decyzję ma czas do 48 godzin od zakończenia wyścigu.
Sprawa jest o tyle ciekawa, że Hamilton przyznał, iż zespół McLaren nakazał mu przepuszczenie Trullego. Włoch jadąc na trzeciej pozycji przestrzelił zakręt nr 15 w czasie neutralizacji wyścigu po kolizji Roberta Kubicy z Sebastianem Vettelem i znalazł się na chwilę na poboczu. Wtedy Hamilton wyprzedził go, ale po chwili obaj zamienili się z powrotem miejscami. Trulli powiedział wczoraj w raporcie po wyścigu:
Kiedy SC wyjechał na tor pod koniec wyścigu, Lewis Hamilton wyprzedził mnie, ale wkrótce potem nagle zwolnił i zjechał na bok. Myślałem, że ma problem, więc wyprzedziłem go, bo nic innego nie mogłem zrobić w tej sytuacji.
Hamilton powiedział tymczasem amerykańskiej stacji SpeedTV:
Byłem za Trullim w czasie neutralizacji wyścigu i niewątpliwie nie wolno wyprzedzać podczas jazdy za samochodem bezpieczeństwa, ale on wypadł z toru w przedostatnim zakręcie. Pojechał za szeroko i znalazł się na trawie - sądzę, że jego opony były zimne. Zwolniłem tyle ile mogłem, ale musiałem dalej pojechać. Potem powiedziano mi, że mam go przepuścić, chociaż nie wiem, czy jest to w przepisach, a jeśli nie jest, to czy nie powinienem był utrzymać trzeciego miejsca na torze.
Szef zespołu Toyoty - Tadashi Yamashina, którego stajnia otrzymała podczas tego weekendu także karę po kwalifikacjach ze względu na niezgodności z regulaminem technicznym przyznał, że decyzja sędziów była niezwykle frustrująca. Był jednak zadowolony z postawy swoich kierowców:
To strasznie frustrujące zakończenie wyścigowego weekendu. Byliśmy już zawiedzeni, musząc startować z pit-lane po tym, jak poinformowano nas wczoraj o problemach z tylnym skrzydłem. Odpowiedzieliśmy na to zdarzenie wspaniale i pokazaliśmy, że nasze auta mają po prostu fenomenalne osiągi.
Źródło: Autosport.com
KOMENTARZE