Wywiad z "Facetem w Czerwieni"

Fernando Alonso rozmawiał z dziennikarzem Gazzetta dello Sport - Pino Allievim
05.03.1017:18
Michał Roszczyn
3619wyświetlenia

Prezentujemy wywiad z Fernando Alonso, którego kierowca Ferrari udzielił dziennikarzowi Gazzetta dello Sport - Pino Allieviemu na dziewięć dni przed startem sezonu 2010 Mistrzostw Świata Formuły Jeden.

Fernando, Włochy czekają na cud.
Mój ojciec zawsze mi mówił, że kierowca może wygrywać wyścigi, a nawet tytuły, ale jeśli nie jeździ dla Ferrari, to nic nie osiągnął. Więc jestem tutaj, gotowy. Przyszedłem do Ferrari by zwyciężać.

Po kim odziedziczyłeś tak bojowe nastawienie?
Nie wiem. Nawet kiedy jem pudding muszę skończyć pierwszy. Gdy jako dziecko wracałem z mamą ze szkoły, ścigaliśmy się, od świateł do świateł. Musiała dać mi wygrać, żebym się nie pogniewał. Byłem koszmarny.

Co ma Ferrari, czego nie mają inni?
Tradycję, ciągłość, pasję. Od pierwszego dnia w Maranello widziałem, że nawet ludzie odpowiedzialni za lusterka wykazują taki sam entuzjazm, jakby to był ich samochód. To jest uczucie, serce.

Twoim partnerem zespołowym jest Felipe Massa. Kompetentny i szybki kierowca. Rozmawiacie między sobą? Udzielił tobie jakiejś rady?
Tak, w kwestiach technicznych i zachowania samochodu. Współpraca z Ferrari jest czymś osobistym i każdy podchodzi do tego na swój sposób.

Rywale?
Massa, Hamilton, Button i dwójka kierowców Red Bulla, Schumacher: nie spodziewałem się jego powrotu.

W Formule 1 jest wielu dobrych kierowców, ale ostatecznie co ich od siebie odróżnia?
Głowa. Dziesięciu najlepszych kierowców jest blisko siebie, jeśli wykluczymy samochód, opony i zespół. Ten kto daje z siebie 100 procent, zwycięża. Są kierowcy wykorzystujący 93 procent swojego talentu, a inni 97: jeśli ktoś wydobędzie 99 procent w 19 wyścigach, zostanie mistrzem świata.

W twojej rodzinie niebezpieczeństwo zawsze było na porządku dziennym...
Mój ojciec był odpowiedzialny za materiały wybuchowe w kopalniach. Było kilka eksplozji w składzie firmy, gdzie pracował i zginęło kilku ludzi. Jako dziecko nie dostrzegałem ryzyka w ogóle.

A dzisiaj?
Wiem co znaczy ryzyko i w korku przeraża mnie ono bardziej. Wprawdzie emocje wychodzą przed startem wyścigu, ponieważ to moment, kiedy jesteś podenerwowany, chodzi o twoje i zespołu oczekiwania, jednak po pięciu czy sześciu okrążeniach stres znika.

Jesteś fatalistą?
Tak. Myślę, że wszystko jest przygotowane dla nas, każdy ma swoje własne przeznaczenie.

Kiedy zacząłeś zarabiać pieniądze na ściganiu się?
W wieku 14 lat wygrałem mistrzostwo świata w kartingu i zaoferowano mi zmianę zespołu. Odrzuciłem propozycję i zaczęli mi płacić symboliczne wynagrodzenie za każdy wyścig. Zatem wtedy mniej więcej zostałem zawodowcem.

Prowadzisz pamiętnik wyścigowy?
Zawsze. Piszę o moich odczuciach, zmianach w samochodzie czy obserwacjach. Zapisuje trochę notatek przed każdym wyścigiem; wątpliwości wywołują napięcie. Adrenalina i niepokój prowadzą do błędów.

Szybkie decyzje czy rozważania?
Naprawdę szybkie decyzje.

Mówi się, że dobrze naśladujesz Aznara (byłego premiera Hiszpanii - przyp. red.)...
No cóż, nie wszystkie imitacje dobrze wychodzą.

Ale jesteś niesamowicie dobry, niczym magik: ważne jest, by ukryć prawdę przed rywalami w F1?
Niemożliwe. Zawsze pracujesz na oczach wszystkich, zatem nie możesz blefować.

Możesz powiedzieć, kiedy nawiązałeś pierwszy poważny kontakt z Ferrari?
W zeszłe lato, gdy rozmawialiśmy na temat możliwości startów w sezonie 2010. Początkowo chodziło o rok 2011, który był tak odległy wówczas.

Jesteś popularny we Włoszech?
Tak i zawsze padało to samo pytanie: Kiedy przejdziesz do Ferrari? Gdy jeździłem na nartach w Madonna di Campiglio, ktoś w czerwonej kurtce Ferrari spytał mnie: Zatem, kiedy dołączysz do Ferrari? Odpowiedziałem: Wkrótce.

Gdzie się uczyłeś włoskiego?
Po prostu mówiąc po włosku. Nigdy się nie uczyłem tego języka. W rzeczywistości gdy piszę po włosku to jest katastrofa. Mam problemy z podwójnymi literami - nigdy nie wiem kiedy wstawić dwa "v" czy "p".

Twoja żona Raquel jest znaną piosenkarką: chodzisz kiedykolwiek na jej występy?
Rzadko. Rocznie gra około 50 koncertów. Ja jestem obecny może na dwóch, zatem na bardzo małej części...

Co powiedziała na temat twojego przejścia do Ferrari?
Była szczęśliwa. Dużo rozmawiamy o naszym życiu, także o wyścigach.

Jesteś fanem piłki nożnej: Milan, Inter, Juventus czy Roma?
Dorastałem z Milanem, który był koszmarem mojego ulubionego zespołu Realu Madryt. Dlatego darzę ich wielkim szacunkiem.

Źródło: Ferrari.com

KOMENTARZE

17
Simi
06.03.2010 01:02
Sądzę, że Ferdek będzie w tym roku bardzo mocny, a Massa to nic nie zrobi. Cięzko będzie Filipkowi dogonić Alonso, oj cięzko.
Sebastian_89
05.03.2010 09:17
AS Stary... Byłem jedynym w swojej klasie który nie był za ferrari... Kibicowałem Renault, Hondzie i oczywiście BMW-Sauber. Wszyscy się jarali tym zespołem... Gwarantuje, że każdy by wszedł wiadomo gdzie bez wazeliny, bo ferrari jest wielkie. Ile lat przodowało w F1? Nawet ja nienawidzący tego zespołu i jego byłego kierowcy przyznaję, że mają bogatą historię, tradycję no i osiągnięcia. Ale dla mnie i tak zawsze będą za Renault. A z kierowców to kibicuję Kubkowi i Alonso. A dopiero daleko daleko inni....:D
A.S.
05.03.2010 08:15
Ha, ha...Teraz już jestem niemal tego pewny. Ferdek ma zapisane w kontrakcie (poza płaceniem Ferrari za swoje starty) że raz w tygodniu za pośrednictwem dziennikarzy musi wejść w pupę czerwonym :)
sylweq
05.03.2010 07:39
Ja bardzo Ferka szanuje. Każdy musi trochę głupio ***ć - nic w tym dziwnego nie ma. Bez sensu jest tylko traktowanie takich wypowiedzi w jakimkolwiek sensie na poważnie. Z resztą media na nich (kierowcach) najpierw takie głupoty wymuszają (jakie pytania takie odpowiedzi) i potem jeszcze koloryzują (przeinaczają albo wycinają fragmenty zmieniając znaczenie wypowiedzi). Najważniejsze jest to że Alonso jest kierowcą największego kalibru, a poza tym... wg. mnie fajny z niego gość. A nawiasem mówiąc: "Sprawa Singapurska" - wg. mnie wcale nie stawia go w złym świetle - trzeba tylko ją przemyśleć. Z resztą- bez dwóch zdań każdy ma prawo do własnych przemyśleń i swojej oceny. Moja jest taka jak widać powyżej :-)
fernandof1
05.03.2010 07:04
Ja tam do tych co stoją przeciwko Alonso nie będę sie wypowiadał bo nie ma sensu każdy ma faworyta i każdy ma buraka który nigdy nie ma dojechać do mety (zdażają się nie liczni co lubią wszystkich ) Ja miałem takiego Buraka ale już nie jeździ To jest wolny kraj i nikt nie każe lubić Alonso i nie każe nie na widzieć np Hamiltona
Banditto
05.03.2010 06:45
„Mój ojciec zawsze mi mówił, że kierowca może wygrywać wyścigi, a nawet tytuły, ale jeśli nie jeździ dla Ferrari, to nic nie osiągnął. Więc jestem tutaj, gotowy. Przyszedłem do Ferrari by zwyciężać”. Zabawię się w psychologa: Pewnie dlatego Alonso ma teraz taką skrzywioną psychikę, bo tatuś nigdy go nie pochwalił, tylko ciągle wymagał, wytykał mu błędy i ciągle wmawiał, że jest cienki w tym co robi. „Nie wiem. Nawet kiedy jem pudding muszę skończyć pierwszy. Gdy jako dziecko wracałem z mamą ze szkoły, ścigaliśmy się, od świateł do świateł. Musiała dać mi wygrać, żebym się nie pogniewał. Byłem koszmarny”. Wygląda na to, że zostało mu to z dzieciństwa. Malusie Alonsiątko tupiące nóżką. xD
zawias
05.03.2010 06:40
No i wyszło na to, że Seňor Alonso nie upilnował dynamitu :-)
SirKamil
05.03.2010 06:04
„Mój ojciec zawsze mi mówił, że kierowca może wygrywać wyścigi, a nawet tytuły, ale jeśli nie jeździ dla Ferrari, to nic nie osiągnął. Więc jestem tutaj, gotowy. Przyszedłem do Ferrari by zwyciężać”. Tych bzdur nie da się czytać na trzeźwo- Fernando powinien wyrobić sobie wewnętrzny zawór bezpieczeństwa, który gwizdał będzie przeraźliwie za każdym razem gdy będzie chciał wypowiedzieć kolejną żałosną brednie, którą mu się podsunie, którą sam wymyśli... żeby nie popadać w śmieszność i zwyczajnie nie wychodzić na kretyna. Nawet jeśli ojciec mu to mówił (w co wątpię...) powinien ugryźć się w język... Cóż by to oznaczało... że cała masa mistrzów w historii F1 nic nie osiągnęła... Jenson Button, Jack Brabham, Jim Clark, Emerson Fittipaldi, Mika Hakkinen, Lewis Hamilton, Graham Hill, Damon Hill, Dany Hulme, James Hunt, Alan Jones, Nelson Piquet, Johen Rindt, Keke Rosberg, Ayrton Senna, Jackie Stewart, Jacques Villeneuve... To jest zwyczajnie... niesmaczne i niepoważne.
pasior
05.03.2010 05:57
ŻENADA..................
akkim
05.03.2010 05:53
Na jeden komentarz Fredek zasługuje, na słowa ze "Skarbu", które zacytuję : EEEEEEEHHHHHHHHH.
MarekW
05.03.2010 05:30
Ja rozumiem PR, ale od czasu przejścia Nando do Ferrari, to wręcz wazeliniarstwo staje się nie do wytrzymania. Mój ojciec zawsze mi mówił, że kierowca może wygrywać wyścigi, a nawet tytuły, ale jeśli nie jeździ dla Ferrari, to nic nie osiągnął. Więc jestem tutaj, gotowy. Z pewnością tata mu to w młodości mówił... Nawet kiedy jem pudding muszę skończyć pierwszy. Gdy jako dziecko wracałem z mamą ze szkoły, ścigaliśmy się, od świateł do świateł. Musiała dać mi wygrać, żebym się nie pogniewał. Byłem koszmarny. Chyba to się działo w Twoich marzeniach, Fernando. Wbrew pozorom, nic do niego nie mam.
Jacobss
05.03.2010 05:24
A ja jeszcze dodam, że Alonso parę lat temu nienawidził Ferrari. Nie wspomnę o tym, że później to McLaren miał być "tym zespołem". Oczywiście teraz kocha Ferrari i w ogóle chciał tam od zawsze jeździć. Mógłby dać sobie siana. Nikt by się na niego nie obraził, gdyby powiedział prawdę, że zmienił swoje nastawienie do Ferrari.
topor999
05.03.2010 05:07
czemu go tak dużo ludzi nie lubi pytasz? hmmmm może dlatego że: 1. jest oszustem i kłamcą który nie miał odwagi powiedzieć że wiedział o planowanym rozbiciu nelsonka; 2. jakoś inni kierowcy nie liżą tak d***; nie pisze się "karzą" tylko "każą" bo przez "rz" jest inne znaczenie słowa chłopaczyno :)
mmach1988
05.03.2010 05:07
A ja mu kibicuję od zawsze i liczę na mocny sezon Ferdka. Wiem, że dużo osób go nie lubi (do czego mają prawo), ale mi to wisi. Myślę, że wkońcu ma dobry bolid i pokaże na co go stać.
el_roberto
05.03.2010 04:59
Jeny, czemu tak dużo ludzi jest nastawionych przeciwko Alonso ? Ciekawe jest, że wszyscy mówią Ferrari i Alonso są mocni, a nie Ferrari i Massa. Alonso mówi co mu karzą i tyle, a na torze pokaże kto jest najlepszy.
Maraz
05.03.2010 04:58
Niedługo będę musiał pewnie pomyśleć o jakimś ostrzeżeniu przy próbie wejścia do newsa: "Uwaga, ten news zawiera pewne ilości wazeliny, którą mogą znieść jedynie fani zespołu x/kierowcy y. Enter at your own risk!" ;-)
dan193t
05.03.2010 04:39
„Mój ojciec zawsze mi mówił, że kierowca może wygrywać wyścigi, a nawet tytuły, ale jeśli nie jeździ dla Ferrari, to nic nie osiągnął. Więc jestem tutaj, gotowy. Przyszedłem do Ferrari by zwyciężać”. Ale wazelina ... A sprobują tylko faworyzować Massę to sie skonczy słodki sen ...