Wysokie nosy mogą zniknąć z bolidów F1
Chodzi o wyeliminowanie ryzyka lotu bolidu w przypadku kontaktu nosa z tylnym kołem
17.03.1114:29
3633wyświetlenia

Ciało zarządzające Formułą 1 może doprowadzić do wymuszenia zmian w konstrukcji wysokich nosów w najbliższych latach, aby zmniejszyć ryzyko wystąpienia wypadków, w których samochód po wjechaniu w tył innego wzbija się w powietrze, jak to miało miejsce w przypadku Marka Webbera w ubiegłym roku w Walencji.
Tak przynajmniej można wywnioskować z opinii doradcy technicznego Instytutu FIA - Andy'ego Mellora, który uważa, że takie wypadki, kiedy jadący z tyłu samochód dotknie nosem tylnej opony poprzedzającego bolidu i zostanie podbity w górę, da się wyeliminować poprzez niewielką korektę przepisów.
Mellor przyznał na łamach magazynu IQ wydawanego przez Instytut FIA, że prowadzone obecnie badania nad kolizjami w F1 mogą wykazać, iż w takich przypadkach niskie projekty nosów mogą być lepszym rozwiązaniem.
Kluczowym czynnikiem jest wysokość nosa samochodu jadącego z tyłu, jako że decyduje to o tym, czy nastąpi podbicie lub nie- powiedział, wskazując na fakt, że niski nos dostałby się pod koło, a nie został uniesiony w górę.
Kolejnym czynnikiem mającym wpływ jest prędkość i będące tego rezultatem przyspieszenie wzdłużne oraz przyspieszenie pionowe. Nauka związana z kontaktem nosa z kołem jest już poznana. Są bardzo jasno określone parametry, przy których takie kontakty nie powodują wzbicia w powietrze. Ta wiedza istnieje, zatem chodzi jedynie o zastosowanie jej- dodał Mellor.
Sugeruje się, że zamiast całkowicie zabraniać wysokich nosów, być może wystarczy dokonać zmian konstrukcyjnych przedniego skrzydła, aby spowodować utrzymanie nisko nosa w przypadku kolizji z tylnym kołem.
Źródło: autosport.com
KOMENTARZE