Red Bull obiecuje agresywne podejście do wyścigu w Brazylii
Christian Horner uważa, że zespół musi skupić się tylko i wyłącznie na sobie
20.11.1216:30
3074wyświetlenia

Red Bull obiecał, że zaatakuje w ostatnim wyścigu sezonu na torze Interlagos nawet mimo tego, że może to zagrozić szansom na zdobycie tytułu mistrza świata.
Druga pozycja Sebastiana Vettela podczas Grand Prix USA wystarczyła, by Red Bull zapewnił sobie trzecie z rzędu mistrzostwo świata konstruktorów, jak również żeby Niemiec powiększył przewagę nad Fernando Alonso do 13 punktów. Różnica ta oznacza, że Vettel musi ukończyć wyścig w Brazylii na czwartej pozycji, by zagwarantować sobie tytuł mistrzowski. Jednak prognozy pogody, które zapowiadają deszcz w połączeniu z torem Interlagos, który już nieraz w przeszłości zapewnił nieprzewidywalne rezultaty, stwarzają szansę na zaskakujący finisz tegorocznej kampanii.
Szef ekipy Red Bulla, Christian Horner powiedział, że zespół skupi się na wykonaniu swojej pracy w najlepszy możliwy sposób, aniżeli byciu zdekoncentrowanym przez fakt jak wiele można stracić:
Musimy podejść do tego wyścigu jak do poprzednich dziewiętnastu. Musimy udać się tam, atakować przez cały weekend i dać z siebie wszystko: z bolidu, ze strategii, z kierowców i niezawodności. Wszystko może się wydarzyć, co pokazał już obecny sezon. Dobrze jest jednak udać się do Brazylii będąc na czele i jedziemy tam zdeterminowani, by wykonać swoją pracę w najlepszy możliwy sposób.
Istnieje kilka możliwych scenariuszy podczas GP Brazylii. Sebastian Vettel zostanie mistrzem świata, jeśli:
- ukończy wyścig w czołowej czwórce
- ukończy wyścig na piątym, szóstym lub siódmym miejscu a Alonso nie wygra
- ukończy wyścig na ósmym bądź dziewiątym miejscu a Alonso będzie trzeci lub niżej
- ukończy wyścig na dziesiątym lub gorszym miejscu a Alonso nie będzie na podium
Natomiast Fernando Alonso zostanie mistrzem świata, jeśli:
- wygra wyścig a Vettel będzie piąty lub niżej
- będzie drugi a Vettel ósmy lub niżej
- będzie trzeci a Vettel dziesiąty lub niżej
Źródło: autosport.com
KOMENTARZE